Razem najlepiej! Czytamisie – kameralne warsztaty rodzinne

by Karo
Chyba każdy rodzic chciałby, by jego dziecko miało z nim super kontakt, jak dorośnie. By z przyjemnością odwiedzało dom rodzinny, dzwoniło, by podzielić się swoimi radościami, odkryciami czy zmartwieniami. Żeby zawsze, niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajdzie, wiedziało, że dom rodziny to miejsce, do którego zawsze może wrócić. Bez osądzania, mówienia „a nie mówiłem?”, „wiedziałam, że to się tak skończy”.
 
Zbudowanie takiej bliskościowej relacji to chyba najtrudniejsze rodzicielskie zadanie świata. Jak być otwartym na potrzeby dziecka, akceptować jego wybory i nie przenosić własnych ambicji, jednocześnie będąc odpowiedzialnym rodzicem, który stawia granice? 
 
Im dłużej jestem mamą, tym częściej zaczynam zauważać, że im więcej spokoju i cierpliwości jest we mnie, tym moja relacja z Manią i Jasiem jest głębsza i bardziej stabilna. Jeśli podchodzę do moich maluchów bez oczekiwań, z ciekawością i wrażliwością, mówię o swoich potrzebach i granicach, których nie chcę przekraczać, one odwdzięczają się tym samym: mówią (tak jak potrafią) o tym, czego potrzebują, dlaczego jest im smutno, czemu dzisiaj obiad nie smakuje tak jak zawsze. Są bardziej skłonne do współpracy, szybciej łapią to, co chcę im przekazać, pomagają sobie nawzajem.
 
Jeśli jednak tylko mam gorszy dzień i nieświadomie zaczynam sięgać po utarte schematyczne reakcje, dzieciaki robią dokładnie to samo: złoszczą się, reagują emocjonalnie, chcą natychmiastowych rozwiązań. Ostatecznie, ani ja, ani one, nie dostajemy tego, czego byśmy chcieli. Wszyscy czujemy się źle: dzieci są rozżalone, ja mam poczucie winy, że postąpiłam niesprawiedliwie, myśląc tylko o własnym komforcie i próbie szybkiego załatwienia sprawy. 
 
Dlatego tak bardzo doceniamy z Mario chwile, kiedy nasza uwaga skierowana jest tylko na Manię i Jasia. Tak jest podczas naszych podróży, kiedy pokazujemy im, że wspólne poznawanie czegoś nowego, wychodzenie poza własne granice komfortu jest jedną z piękniejszych rzeczy, jaką możemy sobie nawzajem dać. Wtedy nie tylko tworzy się nasza wspólna historia, ale też coś więcej: przekonanie, że razem możemy wszystko. 
 
Tak też może być podczas zwykłych codziennych chwil, kiedy wspólnie pieczemy ciasto, skręcamy nową szafkę do ich pokoju, czy myjemy naczynia. Dzieciaki czują się ważne i potrzebne, my dostrzegamy w nich kompetentnych, choć jeszcze małych, ludzi. Taką bliskość budujemy też podczas warsztatów, które co jakiś czas znajdujemy, sprawdzając, czy czegoś fajnego moglibyśmy się razem nauczyć. 
 
Taką przestrzenią prawdziwego spotkania są dla nas Czytamisie – kameralne warsztaty rodzinne, odbywające się w Białołęckim Ośrodku Kultury, na które chodzimy z Marianką. Pomysłodawczynie warsztatów, Marta Boratyńska i Anna Hajzik-Jurlewicz, chciały zrobić jedno: stworzyć miejsce, w którym dzieci i rodzice będą mogli spędzić razem czas, wspólnie pracując nad swoimi emocjami i relacjami: ze sobą, z otoczeniem, z innymi ludźmi. I wiecie co? Udało im się to perfekcyjnie! 
Zajęcia podzielone są na 2 części. Pierwsza z nich to krótkie czytanie książki o tematyce bliskiej dzieciom, poruszającej trudne lub skomplikowane tematy: złość, poczucie wdzięczności czy rozczarowania, niepełnosprawność, różnorodność, czy komunikowanie się. Druga część to zabawa z rodzicami: wspólne tworzenie prac plastycznych, zabawy słowne i ruchowe, nawiązujące do czytanej historii. Tytuły książek są starannie dobierane, dzięki czemu warsztaty są zarówno punktem wyjścia do rodzinnej zabawy i pogłębienia rodzinnych relacji, jak i naturalnym wprowadzeniem dla maluchów do bycia empatycznymi kolegami i koleżankami, ale także – kiedyś, w przyszłości, świadomymi odbiorcami kultury. Każde zajęcia to zarówno kontynuacja tematu z poprzednich warsztatów, jak i jednocześnie oddzielny, zamknięty projekt. Dzięki temu można przyjść na pojedyncze spotkanie albo wziąć udział w całym cyklu. 
 
Marianka uwielbia Czytamisie. Za każdym razem, jak wychodzimy z warsztatów, nie może się odkleić od Ani, niezwykle ciepłej charyzmatycznej i kompetentnej specjalistki (neurologopedka kliniczna i pedagog specjalna), pyta, kiedy przyjdziemy po raz kolejny. W domu zaś często wraca do tematu warsztatów, przypominając sobie różne sytuacje: pokonywania strachu razem z atramentowym kleksem, bycia moją przewodniczką podczas chodzenia z zamkniętymi oczami po sali, kosmicznej podróży w kartonowej rakiecie. Pamięta, że byłyśmy tam razem i razem przeżywałyśmy historie z książki czytanej przez Anię. Cierpliwie, bez osądzania i oceniania.
 
I to jest chyba najcenniejsza rzecz, jaką wynosimy z Czytamisiów: wspólny czas, do którego możemy wracać, kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota.
 
Czytamisie odbywają się raz w miesiącu w sali animacyjnej przy Głębockiej 66 w dwóch grupach wiekowych: 3-4-latków i 5-6-latków. Każda grupa składa się z 10 dzieci i ich rodziców. Obowiązują wcześniejsze zapisy pod adresem mailowym: kasa@bok.waw.pl lub numerem telefonu 22 300 48 00, wew. 2.  Więcej informacji: www.bok.waw.pl.
 
ps. Autorką pięknych zdjęć jest Ewa Przedpełska a twórczynią przecudownej grafiki Czytamisiowej jest Joanna Kłos.
 

CZYTAMISIE – kameralne warsztaty rodzinne w Białołęckim Ośrodku Kultury from Białołęcki Ośrodek Kultury on Vimeo.

5 komentarzy

Anonim Kwiecień 27, 2018 - 17:05

Kuszące. I w sumie blisko…

Reply
Hipblog - podróże z dziećmi i bez Kwiecień 24, 2018 - 20:20

Same matki blogerki widzę

Reply
Our little adventures Kwiecień 24, 2018 - 21:45

Matki blogerki wiedzą, co dobre! Prawda, moi-mili.pl i Motheratorka.pl?

Reply
moi-mili.pl Kwiecień 24, 2018 - 22:01

Our little adventures prawda najprawdziwsza!

Reply
Motheratorka.pl Kwiecień 25, 2018 - 03:47

Dokładnie!

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.