Rowery towarzyszą naszym rodzinnym podróżom, odkąd pamiętamy. Jeśli tylko nadarza się okazja, to po prostu pakujemy rowery na dach samochodu i ruszamy. Jednoślady zabraliśmy m.in. do Chorwacji, zabraliśmy je również nad jezioro Garda czy na Kaszuby. Ostatnio aktywnie spędzaliśmy rowerowy czas nad polskim morzem. To właśnie podczas tej ostatniej podróży mieliśmy okazję przetestować nowy bagażnik Thule Easy Fold 3.
O tym przeczytasz
Elektryki na Easy Fold 3
To w zasadzie jest największa zmiana w nowym modelu bagażnika Thule. W przeciwieństwie do starszych wersji modelu Easy Fold, teraz mamy możliwość bezpiecznego montażu rowerów elektrycznych. Zapytacie się, a co się zmieniło? Zmieniły się ramiona „łapiące” rowery – dostajemy ich w zestawie trzy. I powiem Wam, że te ramiona naprawdę zapewniają ogromną elastyczność, jeśli chodzi o grubość ramy, jaką mogą objąć (złapać). A jak wiecie, ramy w nowych rowerach elektrycznych, nie dość że kształtem są mocno zróżnicowane, to i jeszcze mają różną grubość. Elastyczność montażu ramion jest na tyle duża, że pozwala nam na ich umieszczenie nawet na pionowych częściach stelaża.



System ramion ma się z założenia dać odpinać jedną ręką. Zarówno po stronie zapięcia roweru – tu jest znana i szeroko stosowana opaska zapadkowa – jak również po stronie zapięcia na sam stelaż bagażnika. W praktyce wiele razy udało mi się zmienić miejsce ramiona bez większych problemów, ale zdarzało mi się siłować z przyciskiem otwierającym dłuższą chwilę. Być może to kwestia wyrobienia. Poza tym jak znajdziemy już optymalną wersję ustawienia dla naszych rowerów, to nie ma większej potrzeby zdejmować tych ramion z bagażnika.



Thule z myślą o tych, co nie mają miejsca
Mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Parafrazując, w przypadku Thule Easy Fold 3 można powiedzieć, że dobrych rozwiązań się nie zmienia. To, jak Thule w swojej filozofii myśli o użytkownikach, zawsze mnie zaskakuje i to w każdym produkcie.

Bagażnik zachował dwa koła, które umożliwiają łatwe jego przenoszenie. Ma również nadal na wyposażeniu specjalny pedał, który pozwala odchylić bagażnik w taki sposób, aby można było się dostać do wnętrza bagażnika samochodu bez konieczności odpinania rowerów. Oczywiście człon „fold” w nazwie zobowiązuje i bagażnik się składa, tak aby zajmował jak najmniej miejsca.


Easy Fold 3 odziedziczył również łatwość zapięcia na hak. Wystarczy nałożyć bagażnik na hak, ustawić siłę zacisku i zamknąć dźwignię. Prosta rzecz, a cieszy. Dodatkowo, kiedy podepniemy się 13-pinowym gniazdem do gniazda haka w samochodzie i odpalimy zapłon, bagażnik wykona test wszystkich świateł.

Easy Fold na cztery rowery
Thule Easy Fold 3 pozwala w standardzie na umieszczenie 3 rowerów. Maksymalne obciążenie to 60 kg. Gdy wkładacie na niego elektryki to oczywiście wyjęcie baterii na czas transportu nie tylko jest wskazane ze względów bezpieczeństwa, ale również pozwala na zmniejszenie wagi rowerów. Thule idzie jednak o krok dalej. Kiedy chcecie zabrać 4 rowery, to Thule i również na to pozwala. Wystarczy tylko dokupić dodatkowe szyny. Montuje się je na wysokości miejsca na tablicę rejestracyjną. Zarówno montaż, jak i demontaż jest bezśrubkowy. Przy takim ustawieniu trzeba pamiętać, żeby ten ostatni rower był najlżejszy. W naszym przypadku trafił tam elektryczny woom UP 5 naszego syna.

Jeśli zatem szukacie naprawdę bardzo dobrego rodzinnego bagażnika na rowery, a przy tym zależy wam na miejscu, gdzie go będziecie przechowywać, to Thule Easy Fold 3 jest dla Was.
Zostań z nami na dłużej!
Bagażnik do testów użyczyło nam Thule



