Nasz dom

by Karo
Kocham podróże. Uwielbiam to uczucie poznawania czegoś nowego, otwierania się na inną kulturę, smaki, zapachy i dźwięki. Kocham też obserwować, jak nasze dzieci poznają świat, doświadczają nowych sytuacji, chłoną całymi sobą, to co widzą. Wtedy też ja zupełnie inaczej patrzę na to, co nas otacza. Zwracam uwagę na rzeczy, obok których przeszłabym obojętnie albo nie zastanawiałabym się nad nimi dłużej. Moje spojrzenie na świat zmieniło się diametralnie.
 
Odkąd pojawiły się na świecie dzieciaki, zaczęliśmy też bardziej doceniać bycie razem. Wspólny czas stał się dla nas towarem deficytowym: oboje pracujemy na etatach, Jasio i Mania chodzą do żłobka i przedszkola, więc zostają nam wspólne poranki i wieczory, weekendy i od czasu do czasu dłuższe wyjazdy. Dlatego staramy się szanować każdą minutę, wyciskamy wspólny czas jak cytrynę. Mamy swoje rytuały: poranne przygotowywanie kawy, wspólne posiłki przy dużym stole, czytanie ulubionych książek, przytulanki i wygłupy na kanapie, „Masza i Niedźwiedź” po kolacji.
 
Jeszcze kilka lat temu taka powtarzalność i codzienna rutyna byłyby dla mnie nie do zniesienia. Uwielbiałam, jak codziennie działo się coś innego, zaskakującego. Żyłam szybko, pracowałam od rana do wieczora, dużo czasu spędzałam poza domem. Dzisiaj, mimo że moja głowa jest nadal pełna pomysłów, lubię mieć wokół siebie inspirujących ludzi i doświadczam więcej, niż poprzednio, jak nigdy wcześniej doceniam czas spędzony w domu.
 
Dom stał się dla mnie azylem bezpieczeństwa, miejscem, do którego kocham wracać i dbać o niego: przestawiać meble, kupować drobiazgi, gromadzić pamiątki z naszych podróży. Tu toczy się nasze zwykłe-niezwykłe życie, tu śmiejemy się, płaczemy i budujemy relacje. Tu opiekujemy się psem, słuchamy muzyki, dbamy o nasze kwiaty i spędzamy czas z przyjaciółmi. Przekazujemy dzieciom nasz patent na wspólne życie.
 

Dom to coś więcej, niż cztery ściany. To coś, co nas kształtuje na całe życie, sprawia, że wyrastamy na takich, a nie innych ludzi. Marzę o tym, by Mania i Jasio mieli w sercu najpiękniejsze wspomnienia związane z tym, co wspólnie z Mario zbudowaliśmy. Coś, do czego będą tęsknić i wracać, kiedy tylko przyjdzie im na to ochota. Jak to zrobić? Być z nimi dzień po dniu, tu i teraz. Nie odkładac spraw na później, nie poddawać się zbyt łatwo, walczyć o wartościowy czas spędzany razem. I rozmawiać. O małych i dużych rzeczach. O smutkach i radościach. Nie udawać, być sobą. Doceniać to, że jesteśmy razem. Na dobre i na złe. 

 

Post powstał we współpracy z portalem Artvesta.pl – znajdziecie tam m.in. te przepiękne uśmiechnięte filiżanki i stylowe opalane pieńkostołeczki.

1 komentarz

Joanna Maj 25, 2018 - 09:55

Wow! Wspaniały tekst. To co najważniejsze, a nie każdy potrafi to szczęście złapać. W pogoni za nim można wszystko przegapić. Dziękuję!!!

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.