Rodzina w podróży

by Mario

Wpis inspirowanym tym, co usłyszeliśmy i tym co słyszą inni gdy oznajmiają rodzinie, że mają zamiar spędzić czas z dzieckiem w podróży. Przede wszystkim samo nastawienie do takiej formy spędzania wakacji/wolnego czasu wynika z różnicy pokoleń. Gdy my (obecni trzydziestoparolatkowie) byliśmy dziećmi wyjeżdżać się nie dało, przynajmniej nie była to forma spędzania czasu dostępna dla wszystkich.

Na wstępie wyjaśnijmy, że my planując pierwszą podróż z Marianną nie robiliśmy tego bo chcieliśmy spełniać własne zachcianki. Czy też realizować się w taki a nie inny sposób, a dziecko stanowi dla nas dodatkowy bagaż i kłopot. NIE! chcemy jechać bo chcemy przeżywać to co nam sprawia (w podróżowaniu) radość razem z naszym dzieckiem. Chcemy żeby było tego częścią. 

PIERWSZE RADY I KOMENTARZE

Przygotujcie się na to, że usłyszycie, że jesteście egoistami oraz to, że będziecie niepotrzebnie męczyć dziecko. Drodzy rodzice/rodzino sprawę egoizmu wyjaśniłem wyżej. Druga sprawa: dziecko się nie męczy, szczególnie takie, które jest karmione piersią i jedyną jego potrzebą jest bliskość rodziców. Przy dzieciach starszych, tych mobilnych, należy słuchać potrzeb własnej pociechy, ponieważ dziecko częściej będzie znudzone aniżeli zmęczone. Dlatego też warto podczas zwiedzania pomyśleć nad rozrywkami dla wszystkich. Trzeba być przygotowanym, trzeba będzie odpuści kolejną świątynie czy muzeum na rzecz np. parku rozrywki, czy placu zabaw. Nie rozumiem też czemu dziecko męczy się bardziej np. w Paryżu niż Warszawie? Czemu męczy się mniej jadąc samochodem 8h niż lecąc samolotem?! Na te pytania chyba znają tylko odpowiedzi Ci, którzy używają ich jako argumentu przeciw podróżowaniu.

ZDROWIE W PODRÓŻY

Rodzicu pamiętaj! Jadąc dalej niż do granicy Polski narażasz swoje dziecko na śmierć, a w najlepszym wypadku na pobyt w szpitalu. Specjalnie to przejaskrawiam bo często ten argument jest podawany bez kompletnej wiedzy nt. tego czy w ogóle są inne choroby tam gdzie planujecie pojechać, jaka jest pomoc medyczna w danym kraju, dostępność lekarstw itd. 

Jestem sobie w stanie wyobrazić (bazując na doświadczeniach), że bezpieczniej jest w Chiang Mai (Tajlandia) niż w Wetlinie w Bieszczadach. Przy czym pomoc medyczna w Tajlandii jest na 100 razy wyższym poziomie niż w Polsce, ale mało kto o tym wie. Większość 50 latków uważa Tajów za dziki lud w Azji. Kolejną rzeczą jest wiedza naszych rodzicieli o konkretnym kraju. Wymieńcie jakiś kraj w Ameryce Południowej, na pewno wymaluje się na ich twarzach przerażenie. Przecież tam ludzie „w konia” jeżdżą”, nie ma kanalizacji, a morderstwa są na porządku dziennym. 

Drodzy rodzice wybierając jakiś kierunek dbamy o swoje i naszych dzieci bezpieczeństwo i zdrowie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie naraża, dla własnego widzimisię, własnych dzieci. Trochę zaufania. Wiemy, że wy już wychowaliście nas, że macie już tę wiedzę, której my nie mamy, ale żyjemy w czasach, w których da się ją zdobyć z różnych książek i wyciągnąć na ich podstawie własne „dobre praktyki”. 

POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA W PODRÓŻY

Obiegowa jest również opinia, że dziecko musi mieć poczucie bezpieczeństwa. Poczucie to może jedynie dostać będąc w domu, we własnym łóżeczku. Otóż nie! Dziecko czuje się bezpiecznie przy swoich rodzicach, bez znaczenia gdzie oni się znajdują. Propozycje zostawienia dziecka w domu z dziadkami i pojechania samemu możecie zostawić jako ostatnią deskę ratunku w argumentacji o przywrócenie naszego zdrowego rozsądku. 

KIEDY ZACZĄĆ?

Paradoksalnie im wcześniej tym lepiej. Niemowlak jest najprostszym w obsłudze towarzyszem w podróży. Potrzebuje tylko pokarmu, snu i rodziców. Często słyszymy, że bez sensu jechać z takim dzieckiem, przecież ono nic nie pamięta i nie rozumie. Tylko nie o to w tym wszystkim chodzi, żeby pamiętało.

Jeśli czekasz aż dziecko skończy np. 5 lat i wtedy się z nim wybierzesz w dalszą podróż, to nie dziw się, że dziecko będzie marudne, znudzone i zmęczone bo nagle „wyrywasz” je z jej przestrzeni, tej która zna i nie zdziw się jak ty wrócisz bardziej zmęczony/a niż wyjechałeś/aś.

Druga i zarazem ważniejsza sprawa to jest to, że dziecko poznając inne kultury, zachowania, zwyczaje, smaki, zapachy rozwija się dużo lepiej i szybciej. Jest otwarte na ludzi, na nowe rzeczy, myśli i postrzega świat w innych kategoriach. Dla ciebie jest to z kolei szansa na spojrzenie na różne rzeczy, zabytki, zachowania innych oczami dziecka i często pewnie chwili zastanowienia, zatrzymania się i np. próby wytłumaczenia czemu np ten pan leży na ziemi albo czemu to dziecko biegnie za wami i gdzie jest jego/jej mamusia/tatuś.

Na koniec chciałbym napisać, że ten tekst nie miał na celu szydzenia z czyichś wyborów. Wiemy, że są rodzice dzieci, którzy nie decydują się na podróż w ogóle z własnych obaw, poglądów). Chcieliśmy pokazać, że demoniczne i abstrakcyjne argumenty naszych bliskich należy traktować jako radę głoszoną w dobrej wierze i trosce. Trzeba się jednak kierować własnym rozumem i doświadczeniami.

3 komentarze

Nina z naszerodzinnepodroze Styczeń 1, 2015 - 22:45

Dokladnie!!! Zyczymy wielu cudownych, rodzinnych podrozy!!!

Reply
Vanilla Island Styczeń 9, 2015 - 14:05

Lepiej nie próbować podróżować poza Polskę, a już na pewno poza Europę! Przecież powszechnie wiadomo, że ludzie nie mają tam dzieci, bo egzotyczne choroby i bakterie dawno już wszystkie wykończyły 😉

Reply
Mario Styczeń 9, 2015 - 15:45

To się może wydawać śmieszne, ale tak naprawdę to jest smutne i straszne. Nam lekarz medycyny podróży powiedział, że w żadnym wypadku nie należy nigdzie jeździć z dzieckiem zanim nie zamknie się kalendarza szczepień.

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.