Wakacyjne gadżety malucha

by Mario
Uwielbiam te letnie popołudnia i weekendy, kiedy wystarczy tylko chwila, żeby zapakować całą naszą zgraję do samochodu i ruszyć na małą wyprawę. Kiedy na świecie była z nami tylko Mania, w podróż braliśmy dwie lub trzy książeczki i jakąś małą przytulankę. To nam w zupełności wystarczało. Teraz, kiedy Marianka jest już większa i pojawił się Jasio (który chciałby robić dokładnie to, co jego siostra), szukamy różnych fajnych patentów na to, jak ułatwić sobie samą podróż, ale także czym zająć nasze dzieciaki na miejscu.
Gotowi do drogi? No to zaczynamy!
wakacyjne gadżety

Organizer do samochodu

Jeśli macie na swoim pokładzie dzieciaki, nie muszę Wam szczegółowo opisywać, jak wygląda nasz samochód. Okruchy po chrupkach, plamy na tapicerce, zużyte mokre chusteczki, które można znaleźć dosłownie wszędzie. Nie mówiąc już o zapomnianej przez wszystkich skórce od banana, która wcisnęła się pomiędzy dziecięce foteliki. Do tego oczywiście klocki, elementy układanek, kredki i bidony. Do tej pory wszystko to można było znaleźć na naszym tylnym siedzeniu i podłodze. Odkąd jednak mamy sprytny organizer z potworem, w naszym aucie znowu zaczyna panować porządek. Dzięki małym, poręcznym kieszonkom zapinanym na suwak lub na rzep, wszystko możemy zgromadzić w jednym miejscu: bidon, książki, małe zabawki, mokre chusteczki. Zmieści się także podręczna dziecięca apteczka. Cały czas się dziwię, czemu wcześniej nie wpadliśmy na pomysł sprawienia sobie takiego „ogarniacza samochodowej rzeczywistości”.
 
apple1-9
apple1-21

Puzzle podróżne

Mania kocha puzzle. Kocha je miłością bezgraniczną. Mogłaby układać je zawsze i wszędzie, bez względu na pogodę, stopień zmęczenia czy poziom trudności. Niestety z reguły pudełka, w których pakowane są puzzle zajmują naprawdę dużo miejsca, dlatego też nigdy nie braliśmy ich w żadną podróż. Ostatnio odkryliśmy jednak podróżną wersję takich puzzli – zestaw zapakowany w ładny, mały woreczek, który można zmieścić dosłownie wszędzie. I w organizerze samochodowym, i w torbie mamy. Dodatkowy plus: po ułożeniu wszystkich elementów dzieciaki mają frajdę ze sprzątania ich do worka, zawiązywania sznurka i… ponownym rozkładaniu :-).
apple1-6
apple1-7

Puzzle sensoryczne dla malucha

Jasio dzielnie goni Manię. Nie tylko ją we wszystkim naśladuje, ale po prostu chce być taki jak ona! Dlatego też nie ma lekko, większość dziecięcych rzeczy mnoży się u nas razy dwa. Skoro Mania zabiera w podróż swoje puzzle, Jasio też chce mieć swój zestaw. Zaczęliśmy od dwu- i trzyelementowych zwierząt leśnych, które można dodatkowo głaskać, miziać i dotykać – w sam raz na wyprawę nad jezioro. Spodobały się nie tylko Jasiowi. Wszystko to, co dostaje Jasio, Mania oczywiście musi najpierw przetestować sama.
apple1-23
puzzle sensoryczne

Kocyki, ręczniki, otulacze

Wakacyjne wyprawy to czas całodziennych posiadówek nad wodą, szukania miejscówek, w których można zatrzymać się na dłużej, pomoczyć nogi w jeziorze, poczuć wieczorny wiatr we włosach. W takich chwilach dobrze mieć ze sobą ulubione kocyki, wielofunkcyjne otulacze czy ręczniki, które mogą posłużyć zarówno jako dodatkowe okrycie, kiedy zrobi się chłodniej, jak i szybko chłonąc wodę, pomóc w osuszeniu malucha. U nas świetnie sprawdził się dwuwarstwowy ręcznik ponczo z kapturem, który – dzięki gęsto tkanej warstwie zewnętrznej z mikrofibry – chroni dziecko przed wiatrem i świetnie chłonie wodę (wewnątrz ma wartwę frotte). No i nie jest zwykłym swetrem czy kurtką, które – jak wiadomo – wkłada się niechętnie, bo „przecież nie jest jeszcze wcale zimno”.
 
apple1-17apple1-3

Torba dla mamy

Wiadomo, rodzice muszą być dobrze spakowani. Długo szukaliśmy pojemnych toreb lub plecaków, które sprawdzą się nie tylko na wyjazdach z dziećmi, ale także na co dzień, w pracy, czy na zakupach. Podczas gdy Mario szybko znalazł swój ulubiony plecak (czasem mu go podkradam… :), ja miałam duży problem z upolowaniem takiej torby, którą chętnie nosiłabym także do pracy.
Ostatecznie wybór padł na śliczną wielofunkcyjną szarą torbę z brązowymi i błękitnymi dodatkami. Nie tylko świetnie wygląda, ale też jest niezwykle funkcjonalna. Pomieści zarówno laptopa, książki, teczkę a4, jak i pieluchy, gadżety dla dzieciaków i tysiące drobiazgów. Można przymocować ją do wózka, nosić na ramieniu na trzy sposoby, przyczepić do niej klucze, schować zimny napój do specjalnej komory, ukryć wszystko tak, że nikt oprócz nas niczego w niej nie znajdzie. No i babeczki, które dzieci nie posiadają, zachwycają się dizajnem i jakością wykonania :-). Rzeczywiście, torba z mojej dreamlist.
apple1-12
apple1-13

Najlepszy przyjaciel

I najważniejsza rzecz, a raczej najważniejszy ktoś. Naszych mikropodróży nie wyobrażamy sobie bez Makarona – naszego najważniejszego pomocnika, który potrafi rozbawić dzieciaki w najbardziej deszczowy i pochmurny dzień. Dlatego zawsze szukamy miejsc, w których zwierzaki są mile widziane. I choć nie zawsze jest to możliwe, albo proste do ogarnięcia, staramy się zabierać go jak najczęściej. Wierzymy, że więź pomiędzy dziećmi i zwierzakami zostaje na całe życie.
apple1-16
apple1-22apple1-10apple1-11apple1
Wpis powstał we współpracy z Solution Baby Care (Lassig Polska i Mudpuppy Polska).

12 komentarzy

Anula Beduin 3 lipca, 2017 - 09:38

Przy naszym zamiłowaniu do off roadu sporo czasu zdarza nam się spędzić w aucie. Wtedy dla Zojki sprawdza się stoliczek mocowany do fotelika: rysuje przy nim, układa puzzle i bawi się pacynkami –> te zajmują najmniej miejsca i mam je zawsze w torebce 🙂

Reply
Our little adventures 3 lipca, 2017 - 09:51

No własnie też myśleliśmy o takich stoliczkach. Podeślesz link do jakiś Waszych typów? Sądzę, że przed Chorwacją warto coś takiego zakupić 🙂

Reply
Okiemalexa 3 lipca, 2017 - 07:41

Pojemna i fajna torba to chyba zawsze największy problem! U nas córka też uwielbia puzzle dlatego kupiliśmy ostatnio do samochodu takie jak na zdjęciu (całkiem fajne minus tylko za brak regulacji dzwęku, który tak naprawdę jest zbędny)
https://www.instagram.com/p/BVr2JfihyhJ/?taken-by=okiemalexa

Reply
Our little adventures 3 lipca, 2017 - 07:43

No własnie my staramy się ograniczać wszystkie dźwięczące i piszczące zabawki :P. Ale sam pomysł fajny – przynajmniej elementy się nie gubią! 🙂

Reply
Jola 4 lipca, 2017 - 10:43

Dziecko samo z siebie będzie się głośno bawić 🙂 Gubiące się elementy, to prawdziwa zmora. Ja też lubię przenośne wersje różnych puzzli i gier. Ostatnio znalazłam w sklepie internetowym tublu domino na magnesach. Można wszystko przyczepiać do metalowego pudełka. Nic nie spada więc nadaję się do zabawy w samochodzie.

Reply
Karolina Ponikowska 3 lipca, 2017 - 07:18

U nas też królują puzzle ☺

Reply
Our little adventures 3 lipca, 2017 - 07:26

Karolina, Ignacy ma swoje ulubione?

Reply
Iwona Orzechowska 3 lipca, 2017 - 07:08

My ostatnio odkryliśmy grę magnetyczną – samochody. Super sprawa do samochodu/samolotu i na co dzień, syn uwielbia ! 🙂

Reply
Our little adventures 3 lipca, 2017 - 07:17

Ooo, rzeczywiście brzmi fajnie :). Podeślesz jakiegoś linka? Dzięki!

Reply
Our little adventures 3 lipca, 2017 - 07:23

Iwona, dzięki wielkie! Następnym razem spróbujemy! 🙂

Reply
Iwona Orzechowska 3 lipca, 2017 - 07:44

jeśli macie czarną lodówkę to polecam, nie wyrzucać planszy od magnesów tylko przypiąć na zamrażalnik, nasz syn dopasowuje magnesy do pustych pól, mamy wtedy kilkanaście minut spokoju 😉

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.