Piszemy bo lubimy

by Mario
Przestrzeń wirtualna wypełniona jest nieskończoną ilością blogów o przeróżnej tematyce. Począwszy od tego, jak zasadzić kwiatka, poprzez podróże, a kończąc na układaniu fryzury. Każdy znajdzie coś dla siebie, to pewne.
W czasach, kiedy blogowanie dopiero raczkowało, uważałem, że jest to trochę dziwne zjawisko: kto to w ogóle tworzy i po co?, czy ktoś to czyta? Kto by pomyślał, że kilka lat później sam zacznę blogować i dzielić się swoimi doświadczeniami z „całym Internetem” :-).
Od kiedy staliśmy się częścią tego blogowego świata (uczestniczenia w spotkaniach blogerów, przynależności do różnych grup na FB), coraz częściej wraca do mnie pytanie „po co i dla kogo?”. Mam nieodparte wrażenie, choć oczywiście mogę się mylić, że 70% blogów w swoich założeniach miało przynosić zysk. Niekoniecznie zysk wyrażony w pieniądzu: w budowaniu popularności, uznania, czy innych profitach. Czy to jest złe? Hmm, to zależy. Podstawą jest na pewno to, czy rzeczywiście jesteśmy dobrzy w tym, co robimy. Po prostu benefity są wynikiem tego, że prowadzimy bloga, a nie blog jest wynikiem tego, że chcemy na nim zarabiać.
W tym momencie przyszło mi do głowy, że nigdy nie napisaliśmy, tak wprost i jednoznacznie, po co my piszemy naszego bloga. A więc po kolei.
Pierwsze, co mi przychodzi do głowy to to, że Mania za kilka lat będzie mogła sobie poczytać jakich „nieodpowiedzialnych” rodziców miała. Kto wie, może sama zacznie pisać? O ile wtedy jeszcze będzie ktokolwiek, cokolwiek pisał albo czytał :-).
Piszemy, ponieważ kiedy sami szukamy informacji o jakimś kraju, to bardzo rzadko możemy znaleźć gotowy „przepis” na wyprawę lub coś, co mogłoby być podstawą do dalszych modyfikacji. Może zauważyliście, że nasze wyprawy opisujemy dzień po dniu. Roboczo nazywamy te wpisy „wersja dla leniwych”.
Naszym długofalowym celem jest pokazanie rodzicom innych dzieci, że można, że warto, ba!, że trzeba.
No i przede wszystkim: piszemy, bo po prostu to lubimy :-).
I na koniec. Nie ukrywamy, że jeśli kiedyś komuś spodoba się to, co robimy i uzna, że warto na przykład zabrać nas na drugi koniec świata albo dać do wypróbowania najnowszy model superlekkiego namiotu rodzinnego, to nie będziemy się specjalnie przed tym bronili. Byłoby chyba nawet całkiem miło :-).

3 komentarze

Monika D Wrzesień 6, 2017 - 15:50

Podoba mi się Wasza pasja i przesłanki, dla których piszecie bloga. Do niedawna obserwowałam Was tylko na instagramie, ale dziś weszła na blog i uważam go za arcywartościowy i niezwykle ciekawy (i całe szczęście, że jest na nim dużo treści – mam co czytać!)

Reply
Vanilla Island Wrzesień 21, 2015 - 13:25

Fajnie, że piszecie. Smutno by było w sieci bez Our little adventures :))

Reply
Ewa Kata Wrzesień 21, 2015 - 11:08

a wcześniej nie lubiliście? 😛

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.