Jak ubrać dziecko na dwór? Ubrania dla dzieci na jesień i zimę

by Karo

Jak ubrać dziecko na dwór? Jakie powinny być ubrania dla dzieci na jesień i zimę? Na co powinniśmy zwrócić uwagę? Jak ubrać kilkumiesięczne niemowlę, by długie godziny spędzone na dworze nie skończyły się wyziębieniem? Co założyć maluszkowi do wózka a co do chusty/nosidełka? Jakie zestawy ubrań outdoorowych przygotować dla aktywnych przedszkolaków? Kombinezon a może kurtka i spodnie? Podrzucamy Wam nasze sprawdzone patenty.

Jak ubrać dziecko na dwór? Najważniejsze cechy ubrań outdoorowych

Jak pewnie wiecie z naszego bloga, bardzo dużo czasu spędzamy na zewnątrz. Dlatego też staramy się, by nasze dzieci, niezależnie od tego, czy mają kilka miesięcy, czy kilka lat, były ubrane odpowiednio do warunków atmosferycznych. Od ponad 5 lat testujemy różne marki ubrań dziecięcych, sprawdzamy ich trwałość, wytrzymałość i funkcjonalność. Jakie są nasze wnioski? Ubrania dla dzieci na jesień i zimę muszą spełniać trzy podstawowe kryteria. Muszą być wodoodporne, oddychające i nie przepuszczać wiatru. Dziecko nie może się w nich pocić, nie może marznąć ani być przegrzane. Musi mieć też swobodę w poruszaniu się w nim i samodzielnym (jeśli samo się ubiera) zakładaniu go.

Dodatkowo, ubrania na jesień i zimę dla dzieci muszą być supertrwałe i superwytrzymałe, niezależnie od ilości zjazdów na pupie po błocie/śniegu/lodzie czy też wspinaniu się na drzewa, przechodzenia przez przeszkody czy ocieraniu się o huśtawki, drabinki i inne tym podobne urządzenia. Wiadomo przecież, że dobra zabawa jest najważniejsza i nic nie może w niej przeszkadzać! Jeśli zaś chodzi o maluszki, ubrania takie nie mogą krępować ruchów oraz powinny się szybko zdejmować i szybko zakładać. Nie ma nic gorszego, niż trudne do rozpięcia/zapięcia zatrzaski, kiedy sprawnie musimy ubrać niemowlaka.

W pierwszej części tekstu znajdziecie krótki przegląd naszych ulubionych marek ubrań outdoorowych dla dzieci. Druga część to praktyczne wskazówki dotyczące ubierania dzieci na dwór w różnych warunkach atmosferycznych. Oddzielnie zamieściliśmy wskazówki dla przedszkolaków, oddzielnie dla niemowląt. Mamy nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie odnaleźć Wam interesujące fragmenty.

ODZIEŻ OUTDOOROWA DLA DZIECI - DLACZEGO WARTO INWESTOWAĆ W JAKOŚĆ?

Obecnie można dostać bardzo wiele dobrej jakości outdoorowych ubrań dla dzieci. Jedne marki istnieją na rynku od wielu lat, tak jak fińska Reima (w tym roku obchodzi swoje 75. urodziny), inne powstały kilka lat temu, jak polska MiapkaMaBiBiBobby’s i inne. Wszystkie te produkty łączy jedno: cena za kurtkę zaczyna się od 250-300 zł. Dla jednych będzie to dużo, zważywszy, że w popularnych sieciówkach i marketach są dostępne „podobne” produkty w dużo niższej cenie, dla innych mało. Wszystko zależy od zasobności portfela i naszych możliwości. 

Jednak jak spojrzymy na parametry, to zauważymy, że ubrania te tylko na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo. Różnią się rodzajem zastosowanyc materiałów, jakością wykonania, trwałością i wygodą dla dziecka. Oczywiście jeśli Wasze dzieci spędzają na dworze stosunkowo mało czasu i nie dopuszczacie do tego, by padał na nie deszcz, turlały się po mokrych liściach, brodziły w błocie czy siedziały na pupie w zimnej piaskownicy, to takie sieciówkowe ubrania w zupełności wystarczą. Jeśli jednak dużo podróżujecie lub Wasze maluchy lubią aktywnie przebywać na dworze bez względu na to, jaka pogoda za oknem, to warto zainwestować w coś bardziej trwałego i niezawodnego.

Reima - nasza największa outdoorowa miłość

Naszą niekwestionowaną miłością jest skandynawska Reima, której ubrania służą naszym dzieciom już czwarty sezon. Mania i Jasio (a teraz już i Basia) testowali je zarówno w Polsce podczas codziennych aktywności, jak i podczas naszych dalszych podróży. Ubrania przeciwdeszczowe były z nimi na wietrznej i nieprzewidywalnej pogodowo Islandii i na portugalskich klifach, zimowe kombinezony, spodnie i kurtki towarzyszyły im podczas jazdy na nartach, sankach i pupie i podczas tarzania się w mokrym piachu nad mroźnym zimowym morzem. Odzież przeciwkomarowa przeszła test w Puszczy Białowieskiej a ubrania z filtrami UV zdały egzamin zarówno nad upalnym Bałtykiem, jak i na spływie tratwą po ostatniej dzikiej rzece. 

Jednym słowem, ubrania Reimy sprawdzają się idealnie w każdych warunkach. Są też najzwyczajniej w świecie niezniszczalne. Kurtki i spodnie, których intensywnie używała Marianka 3 lata temu wyglądają dokładnie tak samo dzisiaj, kiedy używa ich Jasiek. Nie spierają się, kolory nie blakną a materiał zachowuje swoje właściwości. Dodatkowo, służą dzieciom 2 albo 3 sezony – rozmiarówka jest tak sprytnie wymyślona. Jeśli raz kupicie Reimę, to naprawdę ciężko będzie ją przebić.

Basia w zimowym puchowym kombinezonie Reimy Virkaten

Miapka - polska marka z kolorowymi kurtkami z patentem

Miapka urzekła nas jednym – świetnie skrojonymi kolorowymi kurtkami przejściowymi (softshellami) z patentem. Co to takiego ten patent? To takie zapięcie w kroku, dzięki którym maluchom (do rozm. 104) jest dużo cieplej i wygodniej. Można siadać na pupie na mokrym, można jeździć na rowerku czy hulajnodze. Nic nie podwiewa ani nie spada. 

Softshelle Miapki były z nami w Jordanii, gdzie temperatura wahała się od 0 do 25 stopni C. Przeszły testy burzy piaskowej w Petrze, zdały egzamin na chłodnej wieczorami Pustyni Wadi Rum. Świetnie się sprawdziły zarówno zimą podczas spacerów w Tatrach (pod spód zakładaliśmy warstwę bielizny termicznej albo termoaktywnej, następnie ciepły polar albo ciepłą bluzę z dodatkiem wełny), jak i w codziennej aktywności dzieciaków w Warszawie. Miapki są świetnie wykonane, mają też bardzo dobre parametry. Są wodoodporne (wytrzymuje obciążenie słupa wody do 10 000 mm), wiatroszczelne i uszyte z oddychającego materiału wierzchniego z 3-warstwową membraną. Fajne jest też to, że ubrania są lekko oversize’owe – dzięki temu posłużą więcej niż jeden sezon. Rzeczywiście jakość warta swojej ceny.

Mabibi - polskie kombinezony niekapki i tulisie na nosidełko/chustę

Ubrania Mabibi, kolejnej polskiej obiecującej marki, mamy stosunkowo od niedawna. Swój pierwszy test bojowy przeszły na Islandii, kiedy po raz kolejny wróciliśmy tam całą rodziną w maju tego roku (TU poczytacie więcej). Jasiowi zabraliśmy softshellowy kombinezon Niekapek w mamuty, Mani kurtkę parkę i spodnie a Basię wyposażyliśmy w Tulisia –  ciepłą osłonkę na nosidełko (dalej piszę o tym więcej).

Wszystkie te ubrania sprawdziły się znakomicie. I nic dziwnego, mają bardzo dobre parametry: wodoodporność 10 000, oddychalność 5 000. Świetnie chronią też przed wiatrem. Co więcej, Niekapki mają dodatkową warstwę ortalionu na nogawkach i pupie, dzięki czemu dzieciaki mogą siadać na mokrym piasku, ziemi czy śniegu. Nic nie przemaka! Sprawdziliśmy! :). Softshelle Mabibi można nosić zarówno kiedy temperatura na dworze sięga 15 st. C ale pada deszcz (od spodu kombinezony mają delikatny meszek), jak i przy -5 st. C z dodatkowym ociepleniem pod warstwą wierzchnią.

JAK UBRAĆ DZIECKO NA DWÓR? NASZE PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI.
WSZYSTKO PRZETESTOWANE PRZEZ PRZEDSZKOLAKI!

Podstawowa zasada: ubieranie na cebulkę

Na pewno znacie podstawową zasadę ubierania dzieci (i siebie też!) na dwór. Zakładając dzieciom 2 lub 3 warstwy ubrań, czyli ubierając „na cebulkę”, możemy zabezpieczyć je przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi panującymi na zewnątrz. Dzięki temu dzieci ani nie zmarzną ani nie przegrzeją się. Pamiętajcie tylko, że pomiędzy warstwami powinno znajdować się trochę przestrzeni – ubrania nie mogą do siebie ściśle przylegać.

Pierwsza warstwa powinna być termoaktywna. Co to znaczy? Powinna pomagać w zachowaniu optymalnej temperatury ciała, a z drugiej skutecznie chronić przed wilgocią odprowadzając pot na zewnątrz. Dlatego zamiast bawełny lepiej jest wybierać np. wełnę merino. 

Druga, środkowa warstwa potrzebna jest po to, by zapewnić dodatkowe zabezpieczenie przed zimnem. Jednym słowem – tę warstwę zakładamy wtedy, kiedy temperatura na zewnątrz spada i lekka kurtka już nie wystarczy. My z reguły wełniane swetry albo polarowe bluzy nosimy w plecaku i wyjmujemy wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba.

Trzecia warstwa to osłona przed wiatrem i deszczem. Ta warstwa to absolutna podstawa. Przede wszystkim materiał musi być oddychający. Jedyne odstępstwo od tej reguły to gumowe spodnie i kurtka na naprawdę rzęsisty deszcz czy chodzenie po kolana w kałużach podczas ulewy. 

Jak sprawdzić, czy dziecko jest ubrane optymalnie?

Jeśli nie wiemy, czy dziecko jest ubrane odpowiednio do warunków atmosferycznych, czy nie jest mu zimno albo za ciepło, wystarczy sprawdzić jedno miejsce: kark dziecka. Jeśli jest ciepły, to znaczy, że dziecku też jest ciepło. Jeśli jest przegrzany lub spocony, zdejmujemy jedną warstwę. Jeśli kark jest chłodny albo zimny, zakładamy po prostu dodatkową bluzę lub sweterek. Robimy tak zarówno w przypadku dzieci, jak i niemowląt czy noworodków. Temperatura stóp i rączek nie jest miarodajna dla całego organizmu – te części ciała po prostu najszybciej się wyziębiają. 

Przejściowe ubrania dla dzieci na jesień: od 5 do 15 st. C

Jak ubrać dziecko na dwór, kiedy temperatura na zewnątrz oscyluje w granicach 5-15 stopni C.? Warto mieć kilka zestawów. Mania i Jasiek mają tzw. kurtki przejściówki i softshelle, które noszą kiedy na zewnątrz warunki są typowo jesienne: wiatr, lekki deszcz. Używamy tu wymiennie Reimy (model Seiland)Miapki MaBiBi. Sumiennie też stosujemy zasadę ubierania na cebulkę. Warstwowy system ubierania dzieci pozwala na łatwe uzupełnienie / zredukowanie liczby ubrań, jeśli warunki atmosferyczne na dworze ulegną zmianie. Często tak właśnie jest jesienią i wiosną. Rano przed wyjściem do przedszkola termometr pokazuje na 4-5 stopni C. Około 13-14.00, kiedy dzieci szaleją na przedszkolnym placu zabaw, temperatura wzrasta do kilkunastu stopni. Mania i Jasio wiedzą, że wtedy mogą nie zakładać bluzy albo założyć bluzę i nie zakładać kurtki. A jak dzieciaki wracają z przedszkola do domu, jeszcze dodatkowo po jakiś zajęciach, znowu robi się chłodniej. 

Zasada „cebulkowa” ta sprawdza się także w górach, podczas wielogodzinnych spacerów czy różnych aktywności na świeżym powietrzu. Najpierw merynosy (my używamy polskiej marki Paterns, norweskiego Janusa Devolda i in.), potem polar lub grubsza dobra jakościowo bluza, na koniec kurtka przeciwwiatrowa i przeciwdeszczowa. 

Jeśli pogoda robi się nieprzyjemna, zaczyna mocniej padać i wiać wiatr,  dzieciom zakładamy kurtki przeciwdeszczowe o wysokich parametrach. Mania najczęściej używa Reimy modelu Vatten (jest kilka super wzorów poza tymi tradycyjnymi, jednokolorowymi), Jasiek bardzo polubił ocieplaną wesołą kurtkę Koski. Do tego absolutnie niezawodne wodooodporne spodnie Lammikko superlekkie kalosze Taika do skakania po kałużach. W takim zestawie żaden deszcz im niestraszny a dzieci mogą być po prostu dziećmi. Rozwiązanie idealne!

WAŻNE! Pamiętajmy, że dziecko inaczej odczuwa temperaturę na zewnątrz kiedy się rusza: gra w piłkę, jeździ na hulajnodze czy skacze na skakance. Wtedy możemy nawet zdjąć mu kurtkę, by się nie przegrzało. Odzież wierzchnią zakładamy ponownie po skończonej aktywności, by nie doprowadzić do wychłodzenia organizmu. Podobnie z czapkami i kominami/szalikami. 

Kurtki Reima: Jasiek ma przejściówkę Seiland, Marianka płaszcz przeciwdeszczowy Vatten

Ubrania dla dzieci na zimę: od 5 st. C do -20 st. C

Zimą nadal stosujemy naszą cebulkową zasadę. Zmienia się tylko warstwa wierzchnia. Z kurtek przejściowych / softshellowych przechodzimy na ciepłe kurtki zimowe dla dzieci. W zimowych warunkach, kiedy temperatura spada poniżej 5 st. C, sprawdza się nam tylko jedna marka – Reima. Jedną z najlepszych, naszym zdaniem, cech zimowych ubrań Reimy jest to, że są one lekkie i stosunkowo cienkie, jak na ubrania do -20 st. C. A to wszystko dzięki fantastycznym, przetestowanych w różnych warunkach materiałom. Dzieciom jest w nich po prostu wygodnie, bez problemu też je same zakładają.

Mania to wyjątkowy zmarzluch – uwielbia jak jest jej ciepło, miękko i przytulnie. Najbardziej lubi lekkie kurtki puchowe, takie do -20 st. C. Dlatego też świetnym wyborem dla niej jest model Martti lub Muhvi, dodatkowo wzmocniony membraną przeciwdeszczową (10 000 mm). Jasiek nie musi być aż tak szczelnie opatulony, więc jeśli temperatura jest w okolicach zera, spokojnie wystarczy mu model Seiland z ocieplaną podpinką lub puchówka Martti, od której można odpiąć rękawy. Kurtka zimowa staje się wtedy ciepłą, oddychającą kamizelką, którą można założyć albo na merynosy albo na zwykłą ciepłą bluzę. 

A co na nogi? Ubiegłoroczną niezbyt mroźną zimę nasze dzieciaki przechodziły w niezawodnych, wodoodpornych i superlekkich trampkach Reimatec Wetter Wash. Buty te mogą służyć od października do kwietnia, można je prać w zwykłej pralce. Trampki rzeczywiście nie wchłaniają wody nawet przy lekkim podtopieniu w morzu czy skakaniu przez kałuże, łatwo się czyszczą i – jak mówi Mania – „szybko biegają” :). Są po prostu bardzo wygodne. Ważne jest też to, że dziecko samo je bez problemu zakłada – mają elastyczne sznurowadła. W okresie przejściowym w trampkach nie jest za gorąco, zimą zakładamy dzieciom grubszą wełnianą skarpetkę.

Puchowa kurtka Martti dla największych zmarzluchów + wodoodporne trampki Reimatec
Puchówkom można odpiąć rekawy - bardzo wygodna opcja, kiedy nagle zrobi się cieplej na dworze

Kombinezon zimowy czy zestaw kurtka + spodnie?

Kombinezony zimowe świetnie sprawdzają się na stoku, nawet przy cztero- czy pięciolatkach. Przy młodszych dzieciach są wręcz idealne. Nasz Jasiek w kombinezonie zimowym Reimatec Gotland – w tamtym roku jako 2,5-latek – przechodził największe mrozy. Uczciwie mogę napisać, że to jedno z lepszych zimowych rozwiązań, jakie mieliśmy. Całkowicie wiatroodporny i wodoodporny (10 000 mm słupa wody), oddychający i niekrępujący ruchów. Ubranie, dzięki któremu nie trzeba się w ogóle zastanawiać, jak ubrać dziecko na dwór.

Mania natomiast zdecydowanie woli zestawy kurtka + spodnie. Jest jej po prostu wygodniej. Dodatkowo, taki zestaw jest łatwiejszy w zdejmowaniu i zakładaniu u dziewczynek, kiedy chcą skorzystać z toalety. Chłopcom wystarczy rozpiąć suwak. Dziewczynki mają tu trochę trudniej. Dlatego też, wybierając ocieplane wiatro- i wodoszczelne spodnie, zwróćcie uwagę, czy mają łatwo odpinane szelki, żeby nie trzeba było zdejmować kurtki czy bluzy. Spodnie Reimy (mamy model Loikka) mają regulowane i odpinane elastyczne szelki. Naprawdę świetna sprawa, ułatwiająca bardzo szybkie zdjęcie spodni bez rozbierania całego dziecka, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. 

JAK UBRAĆ NIEMOWLAKA NA DWÓR? NASZE WSKAZÓWKI

Przejściowe kombinezony dla niemowlaka od 5 st. C do -20 st. C

Basia, nasz niemowlak, ma 3 przejściowe kombinezony, które tak naprawdę mogą służyć nam cały rok – wystarczy je zakładać warstwowo. Pierwsza warstwa to cieplutki wełniany kombinezon Lauha. Kiedy na dworze jest nieco cieplej (ok. 15 st. C) zakładamy go na merynosowe bodziaki od dziewczyn z Paterns i legginsy. Kiedy robi się trochę chłodniej (ok. 10 st. C) dokładamy do tego wiatroszczelny i wodoodporny kombinezon Tilhi, który dodatkowo ma osłonki na stopy i dłonie. Do tego wełniana merynosowa czapka i niemowlak jest gotowy na spacer. 

Wełniany kombinezon Reimy Lauha + wełniana czapka merino Paterns
Tula Standard
Kombinezon Reimy Tilhi z osłonkami na stopy i donie
Nosidło Tula Free-to-Grow wersja coast
Tula Explore - zakładanie test i porównanie nosidełek Tuli

Zimowe kombinezony dla niemowlaka od 5 st. C do -20 st. C

Na zimę mamy dla Basi dwa kombinezony: wodoodporny i wiatroszczelny kombinezon do zadań specjalnych Muotka oraz cieplutką puchówkę Virkaten. Oba kombinezony są dostosowane do temperatury na dworze od 0 do -20 st. C. Idealnie nadają się więc do wózka. Sprawdzą się też przy roczniakach stawiających swoje pierwsze kroki na śniegu – mają doczepiane gumki na nogawkach, które można założyć na buty. 

Dodatkowo puchówka Virkaten ma opcję śpiworka – wystarczy inaczej zapiąć suwaki. Jest to supersprawa, kiedy na przykład wchodzimy z dworu z maluszkiem do ciepłego pomieszczenia, np. do kawiarni, żłobka, na warsztaty i od razu chcemy wyjąć dziecko. Lub wprost przeciwnie – chcemy ubrać dziecko bardzo szybko tuż przed wyjściem na dwór, tak by się nam nie spociło w domu czy na klatce schodowej. Zakładam wtedy Basi w domu warstwę merynosową a po zejściu na dół bloku w wózku dodatkowo opatulam ją śpiworkiem puchówką. 

Na głowę ciepła wełniana czapka, dobry krem na buzię i można śmigać :). 

Zimowy kombinezon Muotka
Puchówka Virkaten - połączenie kombinezonu i śpiworka

Jak ubrać dziecko do chusty lub nosidełka? Nasze sprawdzone patenty

Nasze dzieci uwielbiają być noszone w nosidełkach. Nosidła towarzyszą nam praktycznie przez cały rok, zarówno w mieście, jak i podczas naszych podróży (TU poczytacie więcej o zaletach noszenia, a TU zrobiliśmy wielki test nosideł). Jednak wkładając dziecko do nosidełka jesienią i zimą powinniśmy pamiętać, że należy je trochę inaczej ubrać, niż ma to miejsce, kiedy maluch siedzi w wózku. Do chusty czy nosidełka zakładamy dziecku mniej warstw – materiał, którym owinięty jest nasz maluszek też przecież jest warstwą.

Co więcej, ze względu na ułożenie dziecka w nosidełku i chuście, zakładajmy maluchowi ubranka rozmiar większy niż nosi na co dzień. W nosidełku nogawki spodni podciągają się, rękawy też układają się inaczej. Dlatego też, jeśli lekki kombinezon jest w sam raz i ma dodatkowe osłonki na nóżki i na rączki, nie naciągajmy ich dziecku, bo będzie mu po prostu niewygodnie. Lepiej założyć dodatkową parę wełnianych skarpet albo otulaczy czy ciepłych, luźnych butków niechodków. 

UWAGA! Nie powinniśmy niechodzącemu dziecku w ogóle zakładać butów – zarówno w wózku, jak i w nosidełku. W butach stopa dziecka pracuje zupełnie inaczej niż bez. Jeśli boimy się wyziębienia, lepiej założyć dodatkową warstwę skarpet albo dziecko przykryć kocykiem.

Dodatkowe okrycie nosidełka: otulacze i kurtki/bluzy 2w1

Jest jeszcze jeden sposób na otulenie maluszka w nosidełku lub chuście. Są to różnego rodzaju otulacze, które zakładamy na włożone do nosidełka dziecko. Nam bardzo fajnie sprawdza się wodoodporny, witaroszczelny i oddychający Tuliś MaBiBi. Testowaliśmy go na Islandii – idealnie sprawdził się także jako osłonka na fotelik samochodowy, dodatkowy kocyk a nawet jako mata do przewijania. Zakłada się go za pomocą regulowanych szelek, można go nosić zarówno z przodu, jak i z tyłu. No i jest doszyta do niego mufka, która ogrzewa ręce. 

Innym rozwiązaniem są kurtki lub bluzy 2w1 o oversize’owym kroju i dużych kapturach, które pomieszczą zarówno osobę noszącą, jak i zamotanego maluszka. Ja mam taki superenergetyczny ocieplany płaszcz Nubee Asymetry Hood. Mieścimy się w nim obie z Basią idealnie.

Zaletą obu rozwiązań jest to, że maluszek w nosidełku czy chuście nie musi być grubo ubrany. Wystarczy dobra czapka i tyle. Resztę zapewni nam Tuliś lub bluza 2w1.

Płaszcz Nubee Asymetry Hood
Tuliś sprawdził się także jako dodatkowy kocyk

Mamy nadzieję, że nasze doświadczenia zainspirują Was do aktywnego spędzania czasu na zewnątrz. W końcu nie ma złej pogody na spacer – jest tylko źle dobrane ubranie, prawda?

W Tuli można nawet nosić 5,5 latkę

Dołącz do nas!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.