Pobawimy się? Swobodna zabawa dziecka ma wielką moc!

by Karo

Swobodna zabawa dziecka ma wielką moc! Zwłaszcza ta z rodzicami i rówieśnikami. To wtedy u dziecka mózg pracuje najszybciej a nauka radzenia sobie z emocjami przebiega łagodnie i bezpiecznie. Jest tylko jeden warunek: swobodna zabawa musi być rzeczywiście swobodna, czyli wymyślona od początku do końca przez dziecko. Tylko wtedy ma tę wielką moc!

Budowanie baz, zabawa w czary mary, a kuku czy wspólne skakanie przez zwalone pnie drzewa w lesie. Czy naprawdę tego typu zabawy sprawiają, że dziecko rozwija się szybciej? Wyniki prowadzonych na całym świecie badań (jak na przykład  The Power of Play: A Pediatric Role in Enhancing Development in Young Children Amerykańskiego Towarzystwa Pediatryczngo) na temat dobroczynnego wpływu zabawy na tzw. rozwój dziecka wskazują jednoznacznie: swobodna zabawa dziecka, zwłaszcza ta z rodzicami i rówieśnikami to najlepszy sposób na poznawanie świata. Dziecko ćwiczy kompetencje społeczne: uczy się, jak dogadywać się z innymi, negocjować, planować i przeprowadzać jakiś proces od początku do końca. Dziecko w ten sposób rozwija funkcje poznawcze, uczy się samokontroli. Co więcej, zabawa wspiera tworzenie bezpiecznych i stabilnych relacji z innymi. Dodatkowo pomaga też w nauce mówienia a nawet podczas ćwiczeń matematycznych. Niesamowite, prawda?

Zabawa pozwala poradzić sobie ze stresem

Poza opisanym wyżej dobroczynnym wpływem zabawy na szybszy rozwój dziecka, jest jeszcze coś. Swobodna zabawa dziecka ma też prawdziwą moc terapeutyczną. Podczas zabawy dziecko ćwiczy różnego rodzaju umiejętności i kompetencje, które są mu potrzebne do prawidłowego rozwoju. Poprzez odgrywanie różnych ról, burzenie klocków, zderzanie samochodzików czy robienie zastrzyków lalce, dziecko w bezpieczny sposób może poradzić sobie ze stresem. W zabawie rozładowuje emocje, daje upust złości, ćwiczy różnego rodzaju zachowania zaobserwowane u dorosłych. Swobodna zabawa dziecka to takie bezpieczne laboratorium, gdzie wszystko jest możliwe. 

Swobodna zabawa dziecka - zalecenie na recepcie od lekarza

Zastanówmy się, jak wygląda dzień przeciętnego przedszkolaka. Od poniedziałku do piątku przedszkole, popołudniami i w weekendy często zorganizowane zajęcia dodatkowe. Kiedy zaczyna się szkoła jest jeszcze gorzej. Dochodzą do tego prace domowe i kolejne zajęcia po szkole i w weekendy. Na swobodną i wymyśloną tylko przez dziecko zabawę często brakuje czasu. Tłumaczymy sobie, że dodatkowy hiszpański czy lekcje programowania są ważniejsze od „zwykłych” wycieczek po lesie i zabawy w chowanego z innymi dziećmi z podwórka. Bo jeśli większość koleżanek i kolegów naszych dzieci właśnie w ten sposób spędza czas po przedszkolu i szkole, to nasze dzieci nie mogą przecież odstawać od grupy…

Czy naprawdę chcemy, by nasze dzieci wyrosły sterowanych zewnętrznie ludzi, którzy będą po prostu wykonywać polecenia wydawane im przez innych?

Czy może zależy nam na tym, by dziecko było kreatywne, akceptujące siebie i miało wokół siebie bliskich ludzi,
z którymi miało czas nawiązać wcześniej więź?

Myślę, że im dalej zagalopujemy się w organizowaniu naszym dzieciom czasu od A do Z, pediatrzy rzeczywiście zaczną wypisywać recepty z zaleceniami swobodnej zabawy. Może wtedy rodzice zaczną rozumieć, że dzieci – do optymalnego rozwoju – potrzebują regularnego czasu tylko dla siebie, bez z góry zaplanowanego harmonogramu zajęć, nawet jeśli te zajęcia dziecko naprawdę lubi. Pomyślmy, czy nie zaszliśmy za daleko w zagospodarowywaniu dziecku czasu wolnego. Czy ilość zajęć dodatkowych nie jest za duża? A może warto z części po prostu zrezygnować i przeznaczyć ten czas na zwykłe „niezwykłe” nic-nie-robienie?

Jak wspierać swobodną zabawę? Kilka naszych sprawdzonych pomysłów

Zabawa na świeżym powietrzu

Jak się domyślacie, swobodna zabawa na świeżym powietrzu to jedna z naszych ulubionych form spędzania czasu z dziećmi. W otoczeniu przyrody mózg szybciej pracuje a endorfiny wytwarzają się niemal niepostrzeżenie. Jazda na rowerze, skakanie po kałużach, spacery po lesie czy zwyczajne budowanie zamków z piasku sprawiają, że po prostu lepiej nam się żyje. Jesteśmy zdrowsi, mamy lepszą kondycję fizyczną i co więcej, przeżywając wspólnie różne przygody poza domem, tworzymy więź, która potem może góry przenosić! Co więcej, temat ten jest już od dawna przebadany przez naukowców. Wiecie, że małe dzieci w krajach, w których w szkołach jest dłuższa przerwa pomiędzy zajęciami, którą można aktywnie spędzić na dworze, szybciej się uczą i częściej odnoszą sukcesy jako osoby dorosłe? Pisaliśmy już o tym wielokrotnie: Dzieci mające kontakt z naturą wyrastają na szczęśliwych dorosłych + Nie wychowujmy kanapowców.

Spędzanie czasu z przyjaciółmi dziecka

Może części z Was ten pomysł wydaje się oczywisty. Ale jak obserwuję znajome rodziny, to wydaje mi się, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Nauka budowania relacji z osobami poza osobami bliskimi dziecku, takimi jak rodzice czy rodzeństwo, zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie. Regularna, swobodna zabawa dziecka, której towarzyszą koledzy i koleżanki z podwórka, przedszkola czy szkoły, przynosi o wiele więcej długofalowych korzyści, niż nam się wydaje. Dzieci ćwiczą relacje społeczne, uczą się negocjować, stawiać na swoim albo zgadzać się na pomysły innych. Dodatkowym plusem takich spotkań jest to, że dzieciom z reguły nie potrzeba niczego więcej poza swoim towarzystwem. Wspólne łażenie po drzewach, budowanie baz czy granie w gumę w zupełności im wystarczy.

Gry zespołowe i swobodne zabawy na placu zabaw

Zobaczcie, co dzieci najczęściej robią podczas przerwy w szkole, jeśli nie można wyjść na dwór. Siedzą na korytarzach pod ścianami z telefonem w ręku… A przecież wystarczy wydłużyć te przerwy o kilka minut, otworzyć szeroko drzwi na dwór i chociaż podczas jednej przerwy nie pozwolić na korzystanie z telefonu. Efekty przyjdą same. Zabawa na świeżym powietrzu, a zwłaszcza gry zespołowe, nie tylko pomaga rozwinąć zdolności motoryczne dzieci i przeciwdziała otyłości, ale też pozwala budować inteligencję emocjonalną. Dzieci uczą się, jak radzić sobie z wygraną i przegraną, porównują się na tle grupy, razem przeżywają emocje. Natomiast bawiąc się na placu zabaw, dzieci sprawdzają swoje możliwości, stopniowo wspinając się np. na coraz wyższe drabinki. Taka swobodna zabawa, mimo że prowadzona na przygotowanym wcześniej terenie, też ma wiele zalet.

Gotowanie to też swobodna zabawa!

Wiecie w co najbardziej lubią się bawić Mania i Jasio? W dom! Uwielbiają razem z nami gotować, skręcać meble, myć samochód, wkładać pranie do pralki czy wkładać produkty w supermarkecie. Pozwólmy dzieciom towarzyszyć nam w codziennych czynnościach. Dajmy szansę się pobrudzić, czasem lekko skaleczyć nożem przy krojeniu ogórków na mizerię. Niech zmyją podłogę, zetrą kurze i posegregują śmieci. Dla nas to zwykłe, codzienne czynności, dla dzieci wspaniała zabawa będąca jednocześnie fantastyczną lekcją życia.

Wcielanie się w role

Ten rodzaj zabawy pozwala małym dzieciom eksperymentować z różnymi rolami społecznymi i uczyć się współpracy. Zabawa w lekarza i pacjenta, w panią nauczycielkę i ucznia czy w sklep to świetna okazja do wykazania się. Dodatkowo, wcielanie się w role, pomaga budować bardziej złożone kompetencje u dziecka, takie jak umiejętność komunikacji dostosowanej do sytuacji. Dziecko uczy się wtedy bardzo szybko! A jeśli dołączymy do takiej zabawy my, satysfakcja dziecka gwarantowana.

A od czasu do czasu... nuda!

Jest jeszcze jeden bardzo ważny element, dzięki któremu swobodna zabawa dziecka może stać się początkiem czegoś nowego. To stan nudy. Moment, który tylko pozornie nie wnosi „nic konstruktywnego” do życia dziecka. Ale jeśli uważniej mu się przyjrzeć, to okazuje się, że to właśnie nuda to „cuda, co na marginesach moich zeszytów wyrosły..” jak śpiewa Jerz Igor. To wtedy w głowie dziecka może stać się najwięcej – mózg się aktywizuje, zaczyna podejmować działania i aktywności, na które wcześniej nie było przestrzeni. Dajmy się zatem dzieciom od czasu do czasu ponudzić. Zobaczycie, że mogą z tego wyjść naprawdę niesamowite rzeczy.

Leśnej zabawie Mani i Jasia towarzyszyły: magiczne różdżki z Radosnej Fabrykiniezawodne puchówki i czapki Reima i nasze niedawne odkrycie – softshellowe, nieprzemakalne spodnie polskiej marki Little Adventure.
W Tuli można nawet nosić 5,5 latkę

Dołącz do nas!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.