Główna » Wycieczka rowerowa z Warszawy – Kraina Jeziorki

Wycieczka rowerowa z Warszawy – Kraina Jeziorki

by Mario

Od czasu do czasu zdarza się nam wpadać na pomysł całodniowej rodzinnej wyprawy rowerowej z Warszawy. Tak było rok temu gdy wybraliśmy się do Czerska zobaczyć tamtejszy zamek. W tym roku sprowokowani przez znajomego enigmatyczną nazwą „Kraina Jeziorki” jedziemy ponownie na południe od Warszawy. Mamy też większa motywację, ponieważ cała wycieczka rowerowa będzie doskonałym poligonem doświadczalnym dla roweru cargo Stork, który mieliśmy okazję testować.

Karolina jedzie na rowerze cargo Stork a w skrzyni siedzi Jasio z rowerem Woom2
Karolina jedzie na rowerze cargo Stork a w skrzyni siedzi Basia

Gdzie jest ta Kraina Jeziorki?

Jeziorka to rzeka, dopływ Wisły, także cały obszar wokół rzeki nazywa się Krainą Jeziorki. Jak łatwo się również domyślić, przepływa przez Konstancin-Jeziorna. Także tym razem ponownie zamierzamy przejechać na południe od Warszawy. Naszym celem jest Żabieniec, a dokładnie Park Zimne Doły. Tam też mamy zamiar zatrzymać się na dłuższą chwilę, żeby dać odsapnąć dzieciom od monotonii pedałowania.

Stawy hodowlane w okolicach Żabieńca widziane z drona
Stawy hodowlane w Żabieńcu – po prawej jest park Zimne Doły
Stawy hodowlane w okolicach Żabieńca widziane z drona
Rowerowy piknik w Parku Babie Doły
Piknik w parku Zimne Doły – cel naszej wyprawy do Krainy Jeziorki
Rowerowy piknik w Parku Babie Doły
Zdecydowanie większym powodzeniem cieszyło się jedzenie liofilizowane niż przytulanie do taty

Czym jedziemy? Fotelik na rower czy rower cargo?

Odkąd sięgamy pamięcią nasze dzieci mają kontakt z rowerami. Początkowo jako pasażerowie przyczepek, teraz już 2/3 ekipy ma własne dwa kółka, a my sami mamy rowery miejskie lub crossowe. Odkąd na świecie pojawiła się Barbara, mamy też nasz rodzinny rower cargo Dollybikes, który w zasadzie zastąpił nam samochód w codziennym życiu w Warszawie.

Barbara w nosidle maxi cosi zamontowanym do roweru cargo Dollybikes
Najlepszy sposób spania w nosidle w Dollybikes
Karolina jedzie na rowerze cargo Stork a w skrzyni siedzi Jasio z rowerem Woom2 a obok stoi rower Dollybikes
Dwa rowery cargo plus widoczny Hamax Siesta na Dollybikes

Podczas naszej wycieczki do Krainy Jeziorki dla Basi przewidzieliśmy wygodne miejsce w foteliku samochodowym zamontowanym w naszym rowerze cargo, na którym jechałem ja (Mario). Do tego samego roweru Baśka miała jeszcze doczepioną dodatkową opcję – fotelik Hamax Siesta. Wiedzieliśmy, że te kilka godzin w nosidle może poważnie przetestować cierpliwość Baśki.

Karola miała do dyspozycji wspomniany wcześniej rower cargo polskiej firmy Stork. Jego niezaprzeczalną zaletą jest fakt, że ma elektryczne wspomaganie. Nasze dzieci niezmiennie jeżdżą na dwóch rowerach firmy Woom. Jasio na 14-calowym Woom 2, a Mania na 16-calowym Woom 3. Lada moment zrobimy zamianę i dzieciaki przesiądą się odpowiednio na Woom 3 i 4.

Mania i Jasio na ścieżce rowerowej do parku w Powsinie. Jadą na rowerach Woom

Jak dojechać do Krainy Jeziorki rowerem?

Nie ma niestety jakiejś jednej prostej trasy z Warszawy. My wykorzystaliśmy mapę głównego szklaku Krainy Jeziorki do przygotowania własnej trasy. Nasza zaczynała się na dolnym Mokotowie. Przez cały czas do Parku w Powsinie jechaliśmy ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Powsińskiej. Po drodze zrobiliśmy krótki przystanek w małym, kameralnym Decathlonie po jedzenie liofilizowane.

Zaraz za parkiem w Powsinie zaczyna się szutrowa droga przez pola i lasy, która kończy się przy kapliczce w Kierszku. Tu też zaczyna się najmniej przyjemna część trasy. Jesteśmy zmuszeni jechać ruchliwą ulicą bez pobocza lub tam, gdzie się dało zjeżdżać na chodnik. Początkowa trasa ulegała zmianie, tak żeby w jak najmniejszym stopniu przejeżdżać przez miasta.

Kapliczka w Kierszkach na trasie szlaku głównego Kraina Jeziorki
Kapliczka w Kierszkach – to tu się kończy szutrowa droga
Karolina jedzie na rowerze cargo Stork a w skrzyni siedzi Jasio z rowerem Woom2

Bardzo nieprzyjemnym momentem tej trasy jest również konieczność przekroczenia drogi krajowej nr 79 (z Piaseczna do Góry Kalwarii). W zasadzie możecie jedynie liczyć na uprzejmość kierowców, że się zatrzymają i was przepuszczą.

Dwie opcje powrotu z Krainy Jeziorki

Nasza droga powrotna zakładała całkiem inną trasę. W planach mieliśmy dojechać do ścieżki rowerowej na Wisłą. Trasa ta jest w całości asfaltowa i pozwala nam na dojazd praktycznie pod same drzwi. Nie byliśmy jednak pewni, jak na 60-km wycieczkę rowerową zareagują nasze dzieci, a szczególnie Basia, dla której to pierwsza taka długa podróż rowerem. Dlatego w odwodzie był pomysł powrotu tą samą trasą, jaką przyjechaliśmy. Zyskiwaliśmy w sumie 20 km. Ostatecznie jednak wybraliśmy tę dłuższą. Wiedzieliśmy, że mając dwa rowery cargo będziemy w stanie poratować Mariankę i Jasia, kiedy im zabraknie sił.

Mario w cargo Dollybikes
Autorka zdjęcia – Marianka

Co było najtrudniejsze? W zasadzie tylko jeden odcinek tej trasy powrotnej dał nam poważnie w kość. Zaraz za końcem szlaku czarnego w Czarnowie zaczął się 200-300 metrowy piaszczysty odcinek, gdzie nasze rowery po prostu nie dawały rady. Musieliśmy je po prostu przepchać.

Jasio prowadzi rower przez piaszczyste tereny
Najgorszy odcinek – można go objechać

Kraina Jeziorki z dziećmi na rowerach

Nasze dzieci to nie cyborgi. Dobrze wyczulismy, że w pewnym momencie będziemy musieli ratować dwie trzecie składu. Zaskoczeniem było dla nas to, że role się odwróciły. Jasio, który jest takim trochę hardcorowcem jak na swoje 4 lata, po pierwszych 100 metrach za domem zrezygnował z jazdy swoim rowerem na rzecz cargo. Dopiero przystanek w Decathlonie w Wilanowie jakoś go zregenerował i dalszą część trasy jechał już sam. Do cargo wkładaliśmy go jedynie na etapach dróg asfaltowych. Uznaliśmy, że czterolatek na ruchliwej ulicy na swoim rowerze – mimo że się słucha – nie jest najlepszym pomysłem. Z kolei Mania, która potrafi zacząć narzekać po 10 minutach, tym razem pokazała, że i ona ma swój charakter i jak się zaweźmie, to dopnie swego.

Padalec
Po drodze była też lekcja biologii – kto wie co to za gad?

Ostatecznie zrobiliśmy 62 km. Całodniowa wyprawa rowerowa z dziećmi zajęła nam 9 godzin. Teraz uwaga! Prawie 6-letnia Mania za jednym zamachem przejechała na swoim rowerze 35 km! Jasio, z przerwami, zrobił jakieś 18 km. Ja po tylu kilometrach nie pamiętam, kiedy ostatnim razem czułem takie zmęczenie. Z kolei Karola, dzięki wspomaganiu elektrycznemu w Storku, w zasadzie mogłaby pokonać drugie tyle. Bolał ją tylko tyłek :).


DOŁĄCZ DO NAS

Matka z trójką dzieci siedzi na ziemi w lesie w Puszczy Zielonej
Jasio na hulajnodze Scoot

Będzie nam super miło, jeśli polubisz nasz profil na Facebooku.

Z góry wielkie dzięki za zaobserwowanie nas na Instagramie!

Zapraszamy też do naszej grupy na Facebooku Aktywni Rodzice – co fajnego można robić z dziećmi. Zarażamy w niej energią do rodzinnego podróżowania i aktywnego spędzania czasu z dzieciakami.

A może marzysz o podróżach ale nie wiesz od czego zacząć? Wejdź na nasz księżyc – moonandback.pl. Zabierzemy Cię w podróż życia! #robniemozliwe

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.