Zabierz dziecko do lasu. Tylko się dobrze przygotuj!

by Karo
Las jest czymś więcej niż mnóstwem drzew rosnących w jednym miejscu. To fantastyczna przestrzeń do doświadczania świata i najlepszy plac zabaw, jaki możemy sobie wyobrazić. Z każdej strony dzieje się coś ciekawego: wysoko na drzewach śpiewają ptaki, stopy zapadają się w miękkiej ściółce, wokół leżą gałęzie i szyszki, którymi można się bawić na tysiące sposobów. Można biegać, skakać, krzyczeć (tak, tak, można krzyczeć!), wspinać się na leżące konary. Można po prostu być dzieckiem.
 
Dzieci w sposób naturalny odczuwają przywiązanie do świata natury a przyrodę odbierają zupełnie inaczej niż dorośli. Zamiast spokojnego spaceru alejkami w parku czy przejażdżki na rowerze leśną ścieżką dzieci muszą wszystkiego dotknąć, sprawdzić, doświadczyć. Chcą wejść na drzewo, schować się za górką czy wypełnić szyszkami kieszenie spodni i zabrać je do domu. Znacie to pewnie, prawda?
 
Także wyniki prowadzonych na całym świecie badań bardzo wyraźnie wskazują, że w naturalnym środowisku dzieci bawią się dużo intensywniej i dużo dłużej, a zabawa w takim otoczeniu poprawia ich uwagę i koncentrację. Nie mówiąc już o tym, że po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu śpią jak zabite!
 
 
Fajne też jest to, że wcale nie trzeba wyjeżdżać z Warszawy, żeby urządzić wyprawę do prawdziwego lasu. My bardzo lubimy Rezerwat Przyrody Las Bielański, który jak sama nazwa wskazuje, znajduje się na Bielanach (dojazd tramwajem, autobusem). Las Bielański łączy się, poprzez Las Młociński, z Kampinoskim Parkiem Narodowym, dzięki czemu można tam czasem spotkać dziki, sarny, lisy a nawet łosie! Innym łatwo dostępnym lasem jest ogromny Las Kabacki znajdujący się na Ursynowie – największy rezerwat przyrody na Mazowszu.
 
W pobliżu Warszawy też można znaleźć mnóstwo takich dzikich miejsc: Kępa Kiełpińska, Uroczysko Zielony Ług w Wesołej, ogromny Mazowiecki Park Krajobrazowy, Lasy Sękocińskie czy Chojnowski Park Krajobrazowy. Nie potrzeba zasobnego portfela, wystarczy bilet na komunikację miejską lub kolejkę albo rower z przyczepką, coś do jedzenia i picia i otwartość na przygodę.
 

W co się bawić w lesie?

Tropienie śladów dzikich zwierząt
Zadanie dla prawdziwych małych tropicieli i łowców przygód. Będzie super przygodą i dla ciekawskiego dwulatka jak Jasio, jak i dla mądralińskiej czterolatki, która już potrafi zagiąć nas niejednym pytaniem. Rada dla rodziców: znajdźcie w internecie kilka przykładowych śladów, wydrukujcie je i weźcie ze sobą. Niech dzieciaki szukają podobnych.
 
Rzucanie szyszkami do celu
U nas sprawdza się to za każdym razem. I nieważne, czy są to szyszki czy małe piłeczki, świetnie się przy tym spędza czas.
 
Zgadywanka: co to za drzewo? Co to za ptak?
Niesamowite jest to, że w dzisiejszym świecie potrafimy nazwać więcej marek, widząc tylko samo logo, niż rozpoznać rodzaje drzew, widząc tylko ich liście. Dlatego też leśna zgadywanka będzie świetną zabawą i dla rodziców i dla maluchów. Nie tylko będziemy wspólnie nasłuchiwać stukania dzięcioła, ale też dowiemy się, czym się różni buk od olchy, które jagody można zjeść, a które są trujące. Można w to grać godzinami (sprawdzone u nas :-).
 
Zbieranie skarbów
Weźmy z domu małe woreczki, do których będzie można wkładać leśne skarby. Pozwólcie maluchom zabrać do domu szyszki, małe gałązki czy kawałki kory. Dzięki temu na dłużej zachowacie Wasze leśne wspomnienia. 
 
Tor przeszkód
Zabawa stara jak świat. Poukładajcie na leśnej drodze patyki, usypcie z szyszek przeszkody, przywiążcie na drzewie kawałek tasiemki. Wymyślcie swój własny tor, po którym będzie trzeba jak najszybciej przebiec. Nagrodą mogą być chowane wcześniej przed dzieciakami smakołyki albo wybór oglądanej po powrocie do domu bajki czy czytanej książki. U nas to działa rewelacyjnie!

Co zabrać ze sobą?

Koc piknikowy
Mimo że mech może być całkiem miłym siedziskiem, to jednak dobrze mieć coś nieprzemakalnego, na czym można spokojnie zjeść obiad czy podwieczorek. Jeśli wybieramy się na krótką wycieczkę, bierzemy po prostu mały kocyk, który równie dobrze może służyć jako okrycie w przyczepce albo foteliku. Jeśli wybieramy się na coś dłuższego, pakujemy wodoodporną matę, na której zmieści się cała nasza czwórka.
 
Coś do jedzenia i picia
Do plecaka zapakujcie kanapki, pokrojone owoce w pojemnikach, drobne przekąski i wodę. Na pewno przydadzą się też mokre chusteczki – nam uratowały niejedną sytuację.
 
Specyfik przeciwko komarom
Najczęściej bierzemy ze sobą produkty oparte na naturalnych składnikach, które nie mają w swoim składzie substancji biobójczych, jak na przykład DEET, który znajduje się w niemal każdym popularnym produkcie odstraszającym komary. Wybieramy dostępne niemal w każdej aptece łagodne kremy lub spreje, zawierające w swoim składzie olejki o cytrusowych aromatach: citronella, trawa cytrynowa i tym podobne. Nie dość, że są skuteczne, to jeszcze bardzo przyjemnie pachną. Nam kojarzą się z naszą ukochaną Tajlandią. A jeśli zapomnimy pójść do apteki, po prostu bierzemy olejek goździkowy czy paczulowy albo rozcieramy listki świeżej bazylii.
 
Specyfik na użądlenia
My używamy specjalnego sticka bite away, który przykłada się na 3 albo 6 sekund w miejsce ukąszenia lub użądlenia przez owady: komary, osy, pszczoły, szerszenie czy gzy. Początkowo byliśmy nieco sceptyczni: jeśli ugryzł nas komar, to po prostu śliniliśmy miejsce ukąszenia albo smarowaliśmy maścią z apteki. Obrzęk i swędzenie jednak nie ustępowały. Po użyciu tego urządzenia ulga jest natychmiastowa: wszystkie objawy znikają. Fajne jest też to, że produkt nie zawiera chemii i może być stosowany przez dzieci i kobiety w ciąży.
 
Jedynym mankamentem jest sam moment przyłożenia:  po uruchomieniu produktu dotyka się go do miejsca, w którym np. ugryzł nas komar. Wówczas na ukąszony obszar skóry przez 3 lub 6 sekund kierowana jest skoncentrowana wiązka ciepła (ok. 51 st. C.). I o ile odczucie ciepła może być czysto subiektywne (ja prawie tego nie poczułam), to Mania i Jasio już tak. 
 
 
Tekst powstał we współpracy z marką bite away.
 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.