Ponad 140 małych i dużych uczestników, trzy miasta, godziny rozmów w trawie i jedno wielkie przypomnienie: na dworze wszystko jest łatwiejsze! Kiedy planowałam spotkania autorskie wokół mojej książki „ChodźMY na dwór! Jak natura uratowała moje macierzyństwo”, wiedziałam, że tradycyjne wieczory w dusznych salach zupełnie do nas nie pasują. Musieliśmy wyjść na zewnątrz! Tak zrodził się pomysł cyklu spacerów, w których wspierała nas marka Columbia. Zobaczcie, jak budowaliśmy naszą outdoorową wioskę wsparcia w Poznaniu, Gdańsku i Białymstoku.



Zawsze czułam, że ogromne pokłady życiowego optymizmu zawdzięczam w dużej mierze bliskości z naturą. To właśnie beztroskie, dziecięce wspomnienia budowania bazy w zaroślach, zapachu mokrej ziemi i długich godzin eksplorowania najbliższej okolicy ukształtowały to, kim jestem dzisiaj. Ta głęboka więź z przyrodą stała się moim życiowym kompasem, a potem… totalnym kołem ratunkowym, gdy na świecie pojawiły się moje własne dzieci. Tak zrodziły się moje przemyślenia, które ostatecznie przelałam na papier, oddając w Wasze ręce książkę „ChodźMY na dwór! Jak natura uratowała moje macierzyństwo” (Wydawnictwo Mamania, 2026).
Kiedy jednak nadszedł czas na jej promocję, czułam ogromny zgrzyt. Zamiast siedzieć w zamkniętym budynku, dusznej sali i tylko teoretyzować o zaletach bycia na zewnątrz, wiedziałam, że musimy zrobić coś zupełnie innego. Chciałam, żebyśmy wspólnie zrobili dokładnie to, do czego tak mocno Was w niej zachęcam – wyszli w naturę, złapali oddech i poszukali naszych outdoorowych „mikrobuforów szczęścia w wielkim mieście”.


Zależało mi, by te spacery były pretekstem do bycia razem w prawdziwym świecie. Aby stały się świetną okazją do poznania innych outdoorowych rodziców, znalezienia nowej fajnej mamy na weekendowe mikrowyprawy i zbudowania swojej własnej, lokalnej wioski wsparcia. Nic przecież nie łączy tak mocno, jak wspólne bycie na dworze! I wiecie co? To była najlepsza decyzja pod słońcem. Podczas trzech spacerów spotkało się nas łącznie ponad 140 osób!
O tym przeczytasz
Przystanek 1: Poznań, Dzień Matki i dzika Wartostrada
Nasz pierwszy spacer z książką odbył się 26 maja, dokładnie w Dzień Matki. Spotkaliśmy się nad rzeką w restauracji OT. WARTA w dawnych Łazienkach Rzecznych, by stamtąd popacerować dziką i spokojną Wartostradą. Pogoda dopisała, a na leżakach w trawie rozmawialiśmy o książce i outdoorze w wielkim mieście.
To spotkanie pokazało mi, jak bardzo my, rodzice, potrzebujemy usłyszeć: „widzę Cię, rozumiem, nie jesteś sama”. Podczas gdy my piliśmy lemoniadę i dzieliliśmy się momentami wzruszeń, dzieciaki od razu przeszły do działania. Przez równe trzy godziny wspólnie buszowały w trawie, szukając pasikoników, żuków i motyli (oczywiście po wnikliwych oględzinach wszystkie owady zostały bezpiecznie wypuszczone!). A dowodem na to, że nasza wioska wsparcia naprawdę działa, niech będzie fakt, że po spacerze jedna z dziewczyn założyła grupę na WhatsAppie, na której uczestniczki zaczęły wymieniać się outdoorowymi polecajkami. To jest właśnie ta magia!





Przystanek 2: Gdańsk i odpoczynek dla miejskiego mózgu
W czerwcu ruszyliśmy do Trójmiasta. Naszą bazą startową była Restauracja Gradova, z której poszliśmy na godzinną mikrowyprawę do okolicznego parku wokół Góry Gradowej. Właśnie tam, otoczeni zielenią, poczuliśmy jak ważne jest przesłanie mojej książki – nasz miejski mózg potrzebuje natury jak nigdy wcześniej!
Żyjemy w ciągłym przebodźcowaniu. Gęsta zabudowa, hałas, ekrany i sztuczne oświetlenie sprawiają, że w miastach jesteśmy na nieustannym „stanbaju”, a nasze układy nerwowe zwyczajnie nie dają rady. Będąc z Wami na Górze Gradowej czułam dokładnie to, o czym piszę: ten moment, w którym mózg dosłownie odpuszcza, przestajemy być w trybie ciągłej gotowości i możemy po prostu być. Rozmawialiśmy o badaniach naukowców z Edynburga, które dowodzą, że już samo wejście do zielonej przestrzeni natychmiast obniża pobudzenie mózgu, a zaledwie 7 minut dziennie w kontakcie z naturą tworzy nowy, domyślny poziom spokoju.




Przystanek 3: Białystok i Festiwal Zielono Mi
Na koniec nasz absolutny rekord frekwencji! W Białymstoku spotkaliśmy się podczas przepięknego festiwalu Zielono Mi. Najpierw był spacer z miejskim parku obok Filharmonii Białostockiej, gdzie odbywał się Festiwal, a potem spotkanie z Dorotą Zaniewską – założycielką pierwszego w Polsce przedszkola leśnego Puszczyk. Nasza rozmowa skupiła się na rodzicielstwie i edukacji blisko natury.
Zostawiłam Wam wtedy najważniejsze przesłanie, które w zasadzie spina całą moją książkę klamrą:
na dworze wszystko jest po prostu łatwiejsze.
Nie dlatego, że problemy znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale dlatego, że natura (nawet ta w środku miasta!) potrafi zdjąć z naszych barków presję i zrobić miejsce na bliskość. Przypomnieliśmy sobie, że nie musisz być idealnym rodzicem. Dzieci na dworze wcale nie potrzebują wymyślnych atrakcji; one potrzebują Twojej obecności, czasu i kawałka świata, który mogą odkrywać na własnych zasadach.








Zaufany Partner #ChodźMYnadwór: Columbia
Tego wszystkiego nie udałoby się zrealizować z takim rozmachem, gdyby nie partner moich spacerów i całej kampanii #ChodźMYNaDwór – marka Columbia. Ich flagowe hasło, z którym utożsamiam się w stu procentach – „There’s no such thing as bad weather, just bad gear” (Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania) – idealnie podkreśliło nasze wspólne wartości.
Umawiając się z Wami wiedziałam, że widzimy się bez względu na aurę – w słońcu czy w deszczu, bo w razie czego po prostu założymy dobre kurtki! Dziękuję marce Columbia za wsparcie naszego outdoorowego rodzicielstwa.
Na koniec zostawiam Was z ciepłym słowem podziękowania. Cieszę się z każdego spotkania, z każdej uściśniętej dłoni i z uśmiechów Waszych umorusanych błotem dzieciaków. Mam nadzieję, że na długo zapamiętacie te spotkania, a skarby przyniesione z parków będą Wam przypominać o Waszych własnych, outdoorowych buforach szczęścia.
Do zobaczenia na dworze!
Wpis powstał we współpracy z marką Columbia – naszym stałym Partnerem kampanii outdoorowej CHODŹ NA DWÓR! – pionierem technologii outdoorowych, dzięki którym każda pora roku jest idealna na przygodę.




