O tym przeczytasz
Książki to u nas stały element każdej wyprawy – nieważne, czy jedziemy w kilkumiesiączną podróż naszym domem na kółkach, czy wybieramy się gdzieś na weekend. Nie inaczej było podczas ostatniej górskiej wyprawy Janka z tatą na Główny Szlak Beskidzki. Janek zabrał ze sobą niewielki komiks o lisach, który – jak się okazało – skradł jego serce. Janek przeczytał go tam aż trzy razy! Ciekawi, co to? Czytajcie zatem dalej.



„Dzikie Łapy. Tajemnica fermy lisów” – komiks prosto z Norwegii
Ten niezwykły komiks to pierwszy tom serii „Dzikie Łapy. Tajemnica Fermy Lisów” od Egmontu, napisany i narysowany przez Victora Nordahla, norweskiego autora komiksów. Jeśli szukacie lektury, która nie tylko wciągnie Wasze dzieciaki w świat przygód, ale też przemyci fundamentalne wartości, trafiliście idealnie.
Zacznijmy od scenerii. Wyobraźcie sobie taki obrazek: szczyty Beskidu Śląskiego w tle, zapach lasu, termos ciepłej herbaty i dwóch chłopców (no dobra, jeden z nich to Mario :), którzy z nosem w komiksie próbują rozwikłać tajemnicę znikających lisów. Ten widok sam w sobie był kwintesencją naszego #chodźnadwór – outdoor nie tylko pomaga nam żyć zdrowo, ale też uwrażliwia nas na naturę. Bo jak powiedział sir David Attenborough:
„Nikt nie będzie chronił tego, co go nie obchodzi. I nikt nie będzie dbał o to, czego nigdy nie doświadczył”.
Janek, zazwyczaj skaczący z jednej zaspy na drugą, siedział na ławce przed schroniskiem i po prostu przepadł w historii (zwłaszcza, że krajobrazy z książki nieco przypominały to, co rozciągało się przed oczyma Janka). To najlepszy dowód na to, że prawdziwa przygoda może być nie tylko na szlaku, ale i na kartach książki.



O czym szumią leśne drzewa albo o czym szepczą lisy?
Większość opowieści o lisach przedstawia je jako sprytne i odważne stworzenia. Główny bohater komiksu Nordhala, Trym jest inny. To typ wrażliwca, który woli zejść z drogi konfliktom, nawet jeśli oznacza to zaczepki ze strony zuchwałych wron. Czytając tę historię z Jankiem, od razu poczulismy, że ta postać fantastycznie rezonuje z dziećmi, które czasem też potrzebują czasu, by odnaleźć swoją wewnętrzną siłę (świetny zabieg autora!).
Książkowa historia zaczyna się od chęci udowodnienia światu (a zwłaszcza bratu!), że Trym potrafi o siebie zadbać. Ta próba samodzielności kończy się jednak dramatycznym zwrotem akcji – Trym przypadkiem trafia na fermę lisów. To tam spotyka Lukasa, który urodził się w niewoli i nigdy nie poczuł pod łapami mchu ani wolności.
Dla Janka to był najbardziej emocjonujący moment. Mario obserwował go, jak siedząc na ławce przed schroniskiem, z zapartym tchem śledził plan ucieczki Tryma. Ta historia buduje w dziecku niesamowity kontrast: mamy Tryma, który tęskni za lasem, i Lukasa, dla którego światem jest ciasna klatka. Czy uda im się uciec z tego strzeżonego miejsca? Ta niepewność sprawiła, że komiks stał się nieodłącznym towarzyszem Janka – nie wypuścił go z rąk, dopóki nie dowiedział się, czy wolność wygra z kratami.


Od listu w szkole podstawowej do manifestu ekologicznego
Niezwykle poruszające jest posłowie autora, Victora Nordahla. Okazuje się, że pomysł na tę historię nosił w głowie przez kilkanaście lat. Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej, gdy Victor obejrzał reportaż o hodowli zwierząt futerkowych. Jako mały chłopiec napisał wtedy pełen oburzenia i nadziei list do swojego nauczyciela, prosząc o podjęcie działań w tej sprawie.
Ten komiks to spełnienie obietnicy tamtego chłopca. To głos w obronie tych, którzy sami mówić nie mogą. Dzięki niemu trudne tematy – jak ekologia czy prawa zwierząt – stają się dla dzieci zrozumiałe i bliskie. Warto go przeczytać zwłaszcza teraz, kiedy w Polsce trwa kampania społeczna w sprawie schronisk dla psów. Komiks ten może pomóc w rozmowie z dzieciakami na ten temat.





Dlaczego warto zabrać „Dzikie Łapy” na dwór?
- Wciągająca akcja: kontrast między wolnym Trymem a urodzonym w niewoli Lukasem otwiera dzieciom oczy na wartość wolności.
- Ważne wartości: to lekcja empatii, która idealnie wpisuje się w nasze #chodźnadwór i szacunek do natury, to także piękny przykład przyjaźni, odwagi i współpracy
- Osobista misja: historia autora pokazuje dzieciom, że ich głos i wrażliwość mają znaczenie. Nie ma chyba lepszego „role model” dla dziecka, prawda?
- Format komiksu: rysunki są dynamiczne i pełne ekspresji, kolory żywe, a dialogi naprawdę wzruszające. Dzieciaki z łatwością identyfikują się z bohaterami i ich przygodami. Co więcej, format komiksu jest idealny dla małych rączek i zniechęconych dłuższym tekstem czytelników. Nawet ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z czytaniem, poradzą sobie bez problemu dzięki dużej ilości obrazków i krótkim dymkom.
Tak sobie myślę, że „Dzikie Łapy” to obowiązkowa pozycja w biblioteczce outdoorowych dzieciaków i małych obrońców przyrody. Jeśli szukacie komiksu, który łączy w sobie porywającą przygodę, piękno natury i ważne przesłania o empatii i ochronie środowiska, „Dzikie Łapy. Tajemnica Fermy Lisów. Tom 1” to strzał w dziesiątkę. To idealna lektura na zimowe wieczory, deszczowe wiosenne popołudnia, ale przede wszystkim – na wszelkie #chodźnadwór wyprawy!
Czekając na to, co przyniesie las…
Muszę Was jednak ostrzec przed jednym: przygotujcie się na spore emocje pod koniec lektury! Pierwszy tom kończy się takim cliffhangerem, że Janek po zamknięciu ostatniej strony od razu zapytał: „Tato, możemy kupić drugą część?”
To ten moment, kiedy historia urywa się w najciekawszym punkcie, zostawiając nas z mnóstwem pytań i sercem bijącym szybciej o losy Tryma i Lukasa. Victor Nordahl doskonale wie, jak dawkować napięcie. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko odliczać dni do premiery kolejnego tomu. My już czekamy z wieeeelką niecierpliwością, gotowi, by znów ruszyć tropem „Dzikich Łap”!
Do zobaczenia więc na szlaku… albo z nosem w komiksie! :)
Recenzja została napisana przeze mnie, outdoorową mamę Karo, we współpracy z wydawnictwem Egmont. Cieszę się ogromnie, że wydawnictwa obdarzają mnie zaufaniem przy wyborze książek do recenzji. Od ponad 12 lat wyszukuję dla moich dzieciaków i dla Was takie książkowe perełki, które sprawdzą się na szlaku i naprawdę zarażają miłością do natury – a historia liska Tryma to dokładnie ten typ książki.









