Myśleliśmy, że nauka jazdy na rowerze będzie wyglądała u nas dokładnie tak samo za każdym razem. Marianka po prostu wsiadła na rower i pojechała. Jasiek po dwóch próbach stwierdził, że ma dość i chce wrócić do biegówki. Basia przez wiele miesięcy nie chciała nawet patrzeć na pedały. I chyba właśnie wtedy zrozumieliśmy najważniejszą rzecz: dzieci nie uczą się jazdy na rowerze według instrukcji z internetu.
O tym przeczytasz
Marianka pojechała od razu. Jasiek kompletnie nie chciał.
Kiedy kilka dni przed swoimi czwartymi urodzinami Marianka po prostu wsiadła na rower (Woom2) i pojechała (TUTAJ znajdziecie nasz tekst na ten temat), sądziliśmy, że z trzyletnim Jasiem będzie podobnie. Mimo że Jasiek jest młodszy od Mani o dwa lata, to pod względem sprawności fizycznej i koordynacji ruchowej może dorównać niejednemu pięciolatkowi. Na nartach zaczął jeździć już po pierwszej lekcji, na placu zabaw od zawsze był nieustraszony, a na treningach piłki nożnej szedł jak burza.
Dlatego też tak bardzo wierzyliśmy, że także na rowerze Jasio da radę pojechać samodzielnie. W zasadzie nie zakładaliśmy innego scenariusza. Na biegówce śmigał już jako dwulatek, potrafi zjechać bez dotykania nogami do ziemi z niejednej górki, świetnie manewruje na zakrętach. Do szybkiej jazdy brakowało mu jedynie pedałów.


Jakie więc było nasze zdziwienie, kiedy Jasiek po dwóch nieudanych próbach jazdy na rowerze z pedałami po prostu zrezygnował. Oznajmił nam, że chce z powrotem swoją biegówkę, a nowym rowerem nie jest w ogóle zainteresowany. A że biegówka już dawno została schowana do piwnicy, za radą Sebastiana z Dzieciakiwplecaki.pl i sprzedawcy w sklepie Aktywny Smyk, postanowiliśmy odkręcić od naszego Wooma pedały. W ten sposób Jasio śmigał na Woomie jak na swojej biegówce, tym samym trochę ten nowy rower oswajając.
Odkręcenie pedałów było przełomem
To była najlepsza rada, jaką wtedy dostaliśmy.
Zamiast namawiać Jasia na kolejne próby, po prostu odkręciliśmy pedały w Woomie i pozwoliliśmy mu jeździć tak, jak wcześniej na biegówce. Bez presji. Bez „no spróbuj jeszcze raz”. Bez biegania za rowerem z kijem. Po kilku tygodniach sam poprosił o ponowne przykręcenie pedałów.
Dopiero po jakiś dwóch miesiącach biegówkowej jazdy na Woomie Jasio stwierdził, że chce spróbować z pedałami. I wiecie co? Po jakiś 5 minutach Jasiek zaczął po prostu pedałować :). Nasza strategia spokojnego czekania i nienaciskania na dziecko przyniosła efekty.
Podobnie było z Basią. Basia do 3 roku życia uwielbiała biegówkę. Kiedy kilka razy, tuż przed naszą wyprowadzką z Polski do Tajlandii, nasze najmłodsze dziecko miało okazję spróbować jazdy na dwóch kółkach z pedałami, w ogóle nie była zainteresowana taką formą jazdy. Zdecydowanie wolała biegówkę.
Dopiero kiedy na 4. urodziny zażyczyła sobie rower i spróbowała pojechać z pedałami…. po kilku minutach po prostu pojechała. Dopiero wtedy była gotowa.


Czasem dziecko nie jest gotowe na rower
Co poszło nie tak na samym początku nauki? Nic. Po prostu najzwyczajniej w świecie, zarówno Jasiek, jak i Basia, nie byli gotowi na jazdę z pedałami. My natomiast do spinających się rodziców nie należymy, więc odpuściliśmy temat. Daliśmy im czas. Nie przykręciliśmy bocznych kółek, nie ciągnęliśmy za uszy, nie zawstydzaliśmy. Wierzyliśmy, że jak będą gotowi, to sami poproszą o pedały. I właśnie tak się stało :).
W zamian za to cieszyliśmy się rodzinną jazdą cargo po mieście i na dalszych wycieczkach za miasto i w Polskę. Było super!





Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze? – nasz mały poradnik
Najpierw biegówka i hulajnoga, potem dwa kółka
Z naszego doświadczenia wynika, że w większości przypadków kluczem do sukcesu szybkiej nauki jazdy na rowerze są wcześniejsze doświadczenia z nauką równowagi i balansowania ciałem na rowerku biegowym i hulajnodze. Dziecko raz nauczone trzymania równowagi nie zapomni tej umiejętności.
Dobierz rower do wzrostu i siły dziecka
Przed zakupem pierwszego roweru powinniśmy zmierzyć zarówno wzrost dziecka, jak i długość nogi po wewnętrznej stronie. Na stronach producentów rowerów znajdziemy proste kalkulatory, które pozwolą nam dobrać rower do wieku i wzrostu dziecka. Nie ma nic gorszego niż źle dopasowany rower. Dlatego też zachęcamy do wizyty w sklepie i spróbowania kilku modeli.
Dodatkowo warto wybrać jak najlżejszy rower. Nie chodzi o to, że na ciężkim dziecko się nie nauczy jeździć. Lekki rower maluch może samodzielnie podnieść kiedy się przewróci, a wniesienie go po kilku schodkach nie sprawi takiemu kilkulatkowi problemu. Nad lekkim rowerem łatwiej jest też zapanować na drodze a długie trasy nie są problemem.
Dlatego też my, pamiętając doświadczenia Marianki na lekkim Woomie2 i w dodatku mając porównanie braku komfortu jazdy na dłuższych dystansach na ciężkim rowerze z sieciówki, w tym roku postanowiliśmy od razu zainwestować właśnie w lekkie Woomy.
I wiecie co? Z naszego punktu widzenia taki wydatek się opłaca podwójnie. Po pierwsze, Wommy są mega trwałe, wiec mogą służyć kolejnym dzieciom. Po drugie, jeśli chcemy rower wymienić, firma ma fajną politykę prokliencką pod hasłem „Rośnij z Woom”. W przypadku zakupu roweru o rozmiar większego i zwrotu starego zwraca 40 procent ceny zakupu starego roweru.
U nas lepiej zadziałało coś innego niż boczne kółka
Boczne kółka i wkładany za siodełko drewniany kij to bardzo popularne metody pomagania dziecku w nauce jazdy na rowerze. Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze nie używając ich? Bez sensu jest przecież uwsteczniać dziecko nauczone trzymania równowagi na biegówce, prawda?
Po prostu maluch siada na siodełku, ręce kładzie na kierownicy i zaczyna się odpychać ja na biegówce. Kiedy zacznie jechać, zachęcamy go do uruchomienia nóg. My możemy go lekko podtrzymywać pod pachami. Rodzic nie powinien w ogóle dotykać roweru. Dziecko nim kieruje i balansuje na nim ciałem, nie my.
Dodatkowo, dla bardziej płynnego startu, możemy zacząć naukę na lekko pochylonym terenie. Wtedy łatwiej będzie nabrać dziecku prędkości i płynności ruchów. Wybierzmy naprawdę małą górkę. Na dużej maluch się może zwyczajnie przestraszyć.
Dziecko naprawdę musi być gotowe
Znacie to powiedzenie: Trwa nie będzie szybciej rosła, jak będziesz ją ciągnąć w górę? No właśnie. Z nauką nowych umiejętności u dzieci jest dokładnie tak samo. Dzieci po prostu muszą być gotowe na kolejny etap rozwojowy. Nie ma nic gorszego nic zmuszanie dziecka do nauki, zawstydzanie przez porównywanie go z szybciej łapiącymi nowe rzeczy rówieśnikami albo rodzeństwem. Takim zachowaniem możemy narobić więcej szkody niż pożytku. Zniechęcone albo urażone dziecko na pewno nie nauczy się niczego nowego. Nie mówiąc już o czerpaniu radości z samej nauki.
Czekaliśmy zatem cierpliwie aż Jaś zaskoczy. I jak widzicie, nastąpiło to szybciej niż myśleliśmy :).
Lubisz rodzinne rowerowanie? Używaj hasztagu #zRodzinaNaRower
Jeśli tak jak my lubicie rodzinne rowerowanie, to zachęcamy do przyłączenia się do naszej akcji hasztagowej. Wsiądźcie na rower, dzieci zapakujcie do przyczepek, fotelików i rodzinnych cargo, weźcie przyjaciół (z dziećmi i bez!). Zróbcie sobie zdjęcie i opublikujcie w mediach społecznościowych oznaczając hasztagiem #zRodzinaNaRower – niech świat zapełnią rowerowe rodziny!











Rowery stały się dla nas codziennością i myślę, że już tak zostanie na długo.



