Słońce, wiatr, deska i kilkanaście dzieciaków, które każdego dnia odkrywały, że sport to nie tylko ruch, ale też frajda, przygoda i budowanie więzi. Kids Camp w bazie SkyHigh na południu Sardynii to półkolonie inne niż wszystkie – bez presji, bez ocen, za to z wielką radością z próbowania nowych rzeczy. Sprawdziliśmy na własnej skórze (i piance!), co się dzieje, gdy dzieci mają przestrzeń do eksplorowania świata sportów wodnych w bezpieczny, uważny i pełen pasji sposób. Spoiler: dzieją się cuda.



Szkołę sportów wodnych SkyHigh odkryliśmy właściwie przez przypadek. Pierwszy raz zobaczyliśmy naklejkę z nazwą SkyHigh w centrum nurkowym Sirena Sardinia na Sant’Antioco, w której nurkowaliśmy. Zachęceni opowieściami Dominiki i Piotra, właścieli Sireny o szkole SkyHigh, pojechaliśmy sprawdzić ją na własnej skórze. No i… przepadliśmy! A w zasadzie przepadły nasze dzieciaki.
Baza SkyHigh położona jest w Porto Botte – kameralnej miejscówce na południu Sardynii z widokiem na wyspę Sant’Antioco. Poza bazą kajtowo-foilowo-windsurfingową jest tam też restauracja, duże podwórko dla dzieciaków z trampoliną, boiskiem do koszykówki, rampą do deskorolek, siłownią, stołem do pingla i dużą przestrzenią do chillowania. Zatoka, w której można pływać na windzie jest 3 minuty na piechotę z bazy. Miejscówka kajtowa jest oddalona o jakies 15 minut.


O tym przeczytasz
Baza SkyHigh w Porto Botte – fajny surferski klimacik
Zanim zapisaliśmy nasze dzieci na Kids Camp przez kilka tygodni naszego camperowania na Sardynii i Sant’Antioco, wpadaliśmy od czasu do czasu do bazy – a to na moje lekcje kajta, które dostałam od Mario na urodziny, a to żeby po prostu dzieciaki mogły się pobawić w bazie a my przy okazji spokojnie popracować w knajpce.
I wiecie, co nas urzekło najbardziej? Atmosfera. Taki fajny surfersko-kajtowy klimat, w którym wszyscy są uśmiechnięci, wyluzowani – po prostu czujesz się tam na swoim miejscu. Wiedzieliśmy jedno: jeśli zapiszemy dzieciaki na półkolonie windsurfingowe, nasze dzieci spędzą tydzień w miejscu, które nie tylko nauczy je pływać na windsurfingu, ale – co ważniejsze – pozwoli im poczuć, jak smakuje wiatr, jak pachnie morze o poranku i jak to jest naprawdę się zmęczyć… z uśmiechem na twarzy. Bo Kids Camp SkyHigh w Porto Botte na Sardynii to nie zwykłe półkolonie. To miejsce, gdzie ludzie mają wielkie serducho i mega zajawkę do tego, co robią. I co najważniejsze, zarażają tym dzieciaki!
W tym roku Kids Camp – który – jak mówi fantastyczna założycielka SkyHigh, Marta Hlavaty-Orłowska, 3-krotna mistrzyni świata w windsurfingu – powstał z miłości do windsurfingu i potrzeby dzielenia się nią z najmłodszymi, organizowany jest już po raz dziesiąty: turnusy odbywają się przez całe wakacje, tydzień po tygodniu. I rzeczywiście: wszystko, co działo się w ciągu tych intensywnych 6 dni, było świetnie przemyślane, ale jednocześnie nie straciło tej wiecie, takiej dziecięcej lekkości i spontaniczności.

Windsufring dla dzieci – fajna zabawa zamiast trenowania
To, co szczególnie nas przekonało do udziału w Kids Camp, to podejście do sportu oparte na radości, a nie wynikach.
W myśl zasady, że dzieci do 12. roku życia nie powinny trenować, tylko eksplorować
– z ciekawością, bez presji, z uważnością na swoje ciało i emocje. To właśnie wtedy rozwój psychomotoryczny dziecka osiąga największą plastyczność. Mózg chłonie jak gąbka, ciało uczy się równowagi, siły, koordynacji i – co najcenniejsze – odwagi do próbowania nowych rzeczy.
Zresztą posłuchajcie sobie dwóch odcinków mojego podcastu, które pięknie rozwijają ten temat: jednego z Agą Patoką, instruktorką rowerową a drugiego z dr Olą Besz, fizjoterapeutką.


Z badań neurologów i pedagogów rozwojowych jasno wynika, że
dzieci, które mają możliwość doświadczać różnorodnych aktywności fizycznych w młodym wieku, lepiej rozwijają tzw. mapę ciała (ang. body schema), czyli wyobrażenie o własnym ciele i jego możliwościach. Do tego dochodzą procesy neuroplastyczności – czyli zdolności mózgu do adaptacji.
Eksploracja nowych umiejętności, szczególnie w warunkach naturalnych, takich jak sport na świeżym powietrzu, wspiera rozwój kory przedczołowej, odpowiedzialnej za planowanie, kontrolę emocji i podejmowanie decyzji. A wszystko to… dzieje się, kiedy dziecko „po prostu” próbuje utrzymać równowagę na desce!







Jak wyglądał dzień na KidsCamp w SkyHigh?
Każdy dzień zaczynał się od wspólnego porannego rozruchu w bazie. Potem śniadanie i… pełna mobilizacja – najpierw pierwsze zajęcia na wodzie, potem obiad, a po nim kolejna dawka aktywności: czasem windsurfing, czasem zajęcia plastyczne, czasem trampolina, mini rampa albo zabawy w wodzie. Wszystko zorganizowane tak, by dzieci były nie tylko bezpieczne, ale i cały czas w ruchu i bez ekranu.
Zajęcia odbywały się w dwóch grupach wiekowych – 6–10 lat oraz 11–14 lat – co pozwalało instruktorom dopasować tempo i poziom trudności do możliwości uczestników. Koniecznie też muszę dodać, że właśnie prowadzący – w naszym przypadku Hania w młodszej grupie i Sławek w starszej, robili całą robotę – uważni, cierpliwi, z poczuciem humoru, a jednocześnie konsekwentni i wymagający. Bo dzieci czują, kiedy traktuje się je poważnie.




Sport to nie tylko wysiłek fizyczny
Podczas Kids Camp nie chodziło tylko o sport w tradycyjnym sensie. Tak jak pisałam, obok zajęć na wodzie dzieci brały udział w aktywnościach integracyjnych, dzięki czemu mogły odpocząć, pobyć razem, pogadać, wyrazić siebie w inny sposób. Bo w końcu rozwój fizyczny to tylko część całej układanki. Ruch to także budowanie relacji, pokonywanie nieśmiałości, uczenie się siebie nawzajem – i siebie samego.
Jak mówi jeden z cytowanych w raporcie WHO (2022) ekspertów, „aktywność fizyczna dzieci ma największy wpływ wtedy, gdy jest połączona z zabawą, relacjami społecznymi i elementem wyzwania”. I dokładnie tak było na Sardynii.
Kulminacja: regaty i gala!
Ostatniego dnia dzieci brały udział w regatach windsurfingowych – i powiem Wam, że były to naprawdę niesamowite emocje! Bez względu na wynik, każdy uczestnik otrzymał dyplom, upominek i… gromkie brawa. Dla wielu dzieci (w tym naszych) była to pierwsze takie wydarzenie sportowe w życiu – i to na własnych zasadach, w atmosferze radości i współpracy. Bez podium, bez presji. Za to z ogromną dumą i poczuciem, że dali z siebie wszystko.







Dlaczego warto?
Bo dzieci potrzebują przestrzeni, by próbować. By się nie udało. By się udało. By się przewrócić i napić się słonej wody. By po kilkunastu nieudanych próbach, popłynąć wreszcie z wiatrem. Kids Camp SkyHigh daje im tę przestrzeń – w bezpiecznych warunkach, z profesjonalnym wsparciem. Uczy niezależności, pracy w grupie, odwagi. Daje doświadczenie, które zostaje w serduchu na długo.
Jeśli więc zastanawiasz się, czy warto wysłać dziecko na półkolonie sportowe – odpowiadam: warto. Nie po to, by wychować mistrza świata, ale po to, by wychować dziecko, które wie, co lubi. Które zna swoje ciało. Które potrafi cieszyć się ruchem i słońcem. A może i złapie bakcyla na całe życie? :)
Więcej info o Kids Campie znajdziecie na stronie SkyHigh – tekst powstał w ramach polecajki przyjacielskiej.








