W naszym cyklu Czytamy świat z dzieckiem rzadko trafiamy na coś, co wywraca nasz dzień do góry nogami. Rozłożyliśmy ją w środku dnia, zupełnie bez planu. To miał być moment „na chwilę”
Po kilkunastu minutach zorientowałam się, że nikt nigdzie nie idzie. Zaczęły się narady. Kłótnie o to, gdzie iść najpierw. Wymyślanie, co się stanie, jeśli nie pomożemy którejś z postaci. I pierwszy raz zobaczyłam coś, czego zwykłe książki u nas nie robią — dzieci nie chciały wiedzieć, co wydarzy się dalej. Chciały zdecydować.
Wtedy zrozumiałam, że to nie jest książka do czytania. To jest świat, do którego dziecko wchodzi.


O tym przeczytasz
Jak grać w Miasto Tańczącego Karpia? (Zasady i nasz test)
Miasto Tańczącego Karpia to w rzeczywistości dwie książki, ponad 250 naklejek i godziny interaktywnej zabawy. Fabuła toczy się w fantastycznym mieście pełnym postaci, miejsc i przygód. Główna akcja to przygotowania do wielkiego dorocznego festiwalu, ale jak to bywa, nie wszystko idzie zgodnie z planem. W jednej części miasta wybucha tajemnicza choroba, w porcie kąpie się olbrzym, a na cmentarzu pojawiają się zombie.
Zadaniem graczy – czyli Was i Waszych dzieci – jest pomaganie mieszkańcom w rozwiązaniu tych problemów. Każda postać, którą napotkacie, ma dla Was zagadkę lub zadanie. Wykonując je, używacie naklejek, które zmieniają rzeczywistość miasta. To, co robicie, wpływa na bieg wydarzeń, a po drodze odkrywacie kolejne historie i przygody.


Książka i Podróżnik wymagają sporo miejsca. To nie jest gra do samochodu czy pociągu. Potrzebujecie dużego stołu albo podłogi, żeby swobodnie operować naklejkami i śledzić numery paragrafów. U nas to właśnie podłoga w salonie stała się centrum dowodzenia kryzysowego w mieście.
Miasto Tańczącego Karpia – od ilu lat? Dla kogo to zadziała?
Miasto Tańczącego Karpia to gra paragrafowa, co oznacza, że fabuła nie jest liniowa. To Wy decydujecie, gdzie zaczynacie i jaką ścieżką podążacie. Każda strona książki pełna jest szczegółowych ilustracji, a postaci na nich umieszczone mają numerki, które odsyłają Was do konkretnego paragrafu w mniejszej książeczce – Podróżniku. Tam znajdziecie instrukcje, co dalej robić, jaką misję wykonać lub jaką zagadkę rozwiązać. Dzięki temu każda przygoda jest inna, a miasto żyje własnym życiem.
Dzięki interaktywnym naklejkom dziecko uczy się ciągu przyczynowo-skutkowego (zrobię to = miasto zmieni się tak). Choć wydawca mówi o wieku wczesnoszkolnym, z naszego doświadczenia wiemy, że to świetny tytuł, by zaangażować rodzeństwo w różnym wieku – starsze czyta i szuka paragrafów, młodsze decyduje, gdzie wkleić naklejkę.




Nasza opinia: dlaczego Miasto Tańczącego Karpia to coś więcej niż książka?
Miasto Tańczącego Karpia to książka, która nie tylko dostarcza zabawy, ale też rozwija. Uczy spostrzegawczości, rozwija wyobraźnię, a także wspiera rozwój logicznego myślenia i rozwiązywania problemów. Co więcej, to doskonała okazja, by spędzić jakościowy czas z dziećmi, angażując się w pełne przygód historie. Każdy może się wczuć w swoją rolę – czy to jako detektyw, który tropi zagadki, czy odkrywca poznający tajemnice miasta.
Jeśli szukacie gry, która wciągnie na wiele godzin i zapewni niezapomniane wspólne chwile, ta książka będzie idealnym wyborem. Jest to doskonała propozycja zarówno dla młodszych, jak i starszych dzieci (myślę, że 8+ do 100+, młodszym dzieciom pomagają rodzice), które kochają wyzwania i przygody. W świecie Miasta Tańczącego Karpia każdy znajdzie coś dla siebie.





Miasto Tańczącego Karpia – Daniel Mizieliński opowiada o książce
Jeśli chcecie zobaczyć, jak jeden z autorów książki, Daniel Mizieliński, opowiada o tym, w jaki sposób można z niej korzystać, obejrzyjcie filmik poniżej.
Recenzja książki powstała we współpracy z Wydawnictwem Dwie Siostry. Za książkowe ochy i achy odpowiadam ja!



