Pętla rowerowa w Warszawie z dziećmi. Ponad 30 km i plac zabaw na końcu - Our Little Adventures
Główna » Podróże po Polsce z dzieckiem » Rowerowe wycieczki i miejsca nad wodą » Pętla rowerowa w Warszawie. Z placem zabaw na końcu

Pętla rowerowa w Warszawie. Z placem zabaw na końcu

Przez Mario
dziecko na ścieżce rowerowej na żeraniu.

Ponad 30 kilometrów przez Warszawę na rowerach z trójką dzieci. Cel? Nowy plac zabaw na warszawskim Żeraniu. Spędziliśmy w ten sposób cztery godziny na świeżym powietrzu z dziećmi.

Matka z rodzicami i dzieci na placu zabaw w żeraniu

Brzmi trochę absurdalnie? Pewnie tak. Zwłaszcza, że samochodem moglibyśmy tam dojechać w kilkanaście minut. Tyle, że u nas rower od dawna jest po prostu jednym ze sposobów spędzania czasu. Nie wielką wyprawą, nie sportowym wyzwaniem. Po prostu sposobem, żeby gdzieś pojechać, coś zobaczyć i pobyć razem.

Rowerem wzdłuż Wisły

30 kilometrów z trójką dzieci brzmi poważnie, ale po tylu latach rodzinnego jeżdżenia nie robimy już z tego wielkiego wydarzenia. Niezmiennie czwórka z naszej piątki śmiga na elektrykach, a kiedy Basia ma słabszy dzień korzystamy z linkowego holu. Dzięki temu możemy jechać razem swoim tempem, bez robienia z rodzinnej wycieczki zawodów.

Mam z córką na ścieżce rowerowej wzdłuż wisły

Tym razem ruszyliśmy z Dolnego Mokotowa i zrobiliśmy rowerową pętlę wokół Wisły. Najpierw jedną stroną rzeki, później drugą. Po drodze były szutrowe ścieżki dzikiej strony Wisły, weekendowe tłumy na bulwarach, mosty i sporo zieleni.

Zaliczyliśmy też coś, czego wcześniej w Warszawie nigdy nie robiliśmy. Pierwszy raz przejechaliśmy rowerem przez most Grota-Roweckiego. Niby znamy ten most. Przejeżdżaliśmy nim samochodem setki razy. Z roweru wygląda jednak zupełnie inaczej. A właściwie trochę dziwnie. Jedzie się wolniej, jest się bliżej wszystkiego i nagle zauważa się rzeczy, na które zza szyby samochodu nigdy nie zwracaliśmy uwagi. Ten fragment trasy od razu przypomniał nam drogę z naszego kempingu w Szczecinie do centrum miasta.

dziecko na elektrycznym rowerze Romet e-rambler oraz matka na rowerze Velo de Ville

Wszystko po to, żeby na końcu dotrzeć na dziki plac zabaw nad Kanałem Żerańskim. Bo jak się okazuje, przejechanie 30 kilometrów jest całkiem dobrym pomysłem, jeśli na końcu czekają plac zabaw i lody.

Żerań ma ogromny potencjał

Od kilku lat polskie miasta coraz mocniej zwracają się w stronę rzek i wody. Ostatnio bardzo dobrze widzieliśmy ten proces w Szczecinie. Warszawa też przeszła w tym zakresie ogromną zmianę. Jeszcze kilkanaście lat temu Żerań kojarzył się głównie z elektrociepłownią i wątpliwej urody i renomy kanałem żerańskim.

kobieta w plecaku nad kanałem żerańskim obok placu zabwa

Warszawskie bulwary przez ostatnie pięć lat zmieniły się nie do poznania. Dzika strona Wisły w weekendy przyciąga tłumy, którzy przychodzą tu piknikować, spacerować albo po prostu posiedzieć nad rzeką.To właśnie tam mamy jeden z naszych ulubionych dzikich placów zabaw.  Ale tym razem odkryliśmy nowe miejsce.

Kobieta na rowerze velo de Ville

Gdy już dojechaliśmy do naszego celu – na plac zabaw nad kanałem żerańskim – to mieliśmy tylko jedną myśl. Jeśli Warszawa naprawdę zacznie mocniej wykorzystywać ten kawałek miasta, za kilka lat może tu powstać jedno z najciekawszych miejsc do spędzania czasu nad wodą w całej stolicy. Od razu urodził nam się pomysł, żeby przyjechać tu kolejny raz, ale tym razem zabrać nasze deski SUP.

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.