Po urodzeniu dzieci większość naszego czasu w naturze zaczyna kręcić się wokół nich — placów zabaw, krótkich spacerów, pilnowania, czy ktoś nie wpadnie do strumienia. I to jest naturalne. W pewnym momencie zauważyłam jednak coś innego: przestałam wychodzić do świata jako ja, a zaczęłam tylko jako mama.
Dlatego od kilku lat raz na jakiś czas wychodzę w góry bez dzieci — nie po to, żeby od nich odpocząć, ale żeby wrócić do nich bardziej obecna. Te wyprawy z przyjaciółkami stały się dla mnie nie ucieczką od rodziny, tylko sposobem dbania o relacje i równowagę. Właśnie tak rozumiem outdoorową mamę — nie jako osobę, która zabiera dzieci w teren, ale taką, która sama też w nim funkcjonuje.
To jest dla mnie część naszego outdooru z dzieckiem — bo żeby mieć przestrzeń dla dzieci, trzeba najpierw mieć ją w sobie. I paradoksalnie właśnie dlatego te wyjścia bez dzieci mają wpływ na nasze wspólne wyjścia z nimi — wracam spokojniejsza, cierpliwsza i bardziej gotowa na ich tempo świata.



O tym przeczytasz
Dlaczego dorosłe relacje są tlenem dla zmęczonego rodzica?
Jak wynika z najdłuższego na świecie badania nad ludzkim szczęściem,
ludzie, którzy umieją dbać o relacje z innymi ludźmi, żyją zdecydowanie dłużej i szczęśliwiej.
Dlaczego tak się dzieje? Bo ewolucja nauczyła nas, że dzięki relacjom społecznym jesteśmy w stanie przetrwać.
Tak jak nasz mózg reaguje na obecność jedzenia w żoładku, nagradzając nas uczuciem sytości, tak samo reaguje na pozytywny kontakt z innymi ludźmi. Wysyła nam sygnał, który mówi zasadniczo: poproszę o więcej. Pozytywne interakcje z innymi ludźmi informują organizm, że jesteśmy bezpieczni, wpływają na nas uspokajająco i poprawiają nasze samopoczucie. (Dobre życie. Lekcje z najdłuższego badania na świecie nad szczęściem, dr Robert Waldinger, dr Marc Schulz, Znak Literanova, 2025, s. 58).
Dlatego też, kiedy tylko mogę, staram się spędzać czas w gronie przyjaciół i bliskich mi osób. Często zamiast siedzieć na kanapie z herbatą i dobrym ciastem (co także jest superprzyjemne!), wychodzimy na dwór – wtedy łączę to, co kocham najbardziej: naturę i przyjaciół. Chodzimy na spacery, na plac zabaw do parku z naszymi dziećmi, jeździmy rowerami, umawiamy się na łyżwy, urządzamy sobie wspólne pikniki. Wiecie, nic wielkiego, nic wymagającego skomplikowanej logistyki czy wielogodzinnych przygotowań. Po prostu bierzemy kawkę w termosy, jedzenie w lunchboxy i wychodzimy z domu.
#outdoorowamama potrzebuje innych outdoorowych mam!
Jednak raz na jakiś czas staramy się też zrobić coś więcej – coś tylko do nas, outdoorowych mam, jak lubię o nas mówić, coś, dzięki czemu nasze więzi będą jeszcze bliższe, a czas będzie płynął trochę wolniej. Dla nas taką bezcenną chwilą jest łażenie po górach, hiking, bycie na szlaku z plecakiem. Wiecie, całodzienna wędrówka, wielogodzinne rozmowy nieprzerywane pytaniami dzieci, wibrującymi telefonami czy sprawdzaniem, co tam na Instagramie. Czas także na ciszę i bycie samej ze sobą.





Zamiast kawiarni wybieramy szlak. Luksus rozmów, których nie przerywają dzieci
Planując nasze „mamowe”, kobiece, dziewczyńskie wyprawy, za każdym razem wybieramy inne góry. W tamtym roku byłyśmy w Tatrach, w Beskidzie Wyspowym, w Beskidzie Żywieckim, teraz wybrałyśmy Karkonosze. Czasem śpimy w namiotach, innym razem w hamakach, zaprzyjaźnionych miejscówkach lub – jak było to ostatnio – w schroniskach, robiąc po kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów dziennie po szlakach.
No powiem Wam, że taki czas jest naprawdę BEZCENNY! Chowam go do mojego słoika mocy, do mojego słoika wspomnień. I baaaardzo, bardzo polecam takie outdoorowe chwile. Dajmy sobie raz na jakiś czas takie momenty, szukajmy innych babeczek, ktore mają podobne zajawki i spedzajmy razem czas. Łapmy te chwile, celebrujmy je. Niech w nas rosną i przypominają nam, jak fajne i dobre mamy życie! Bo to właśnie do nich, w trudniejszych chwilach, kiedy życie ciągle mówi nam „sprawdzam” (posłuchajcie fantastycznej rozmowy na ten temat z psycholożką Marta Iwanowską-Polkowską w 61 odcinku mojego podcastu Dobranocka dla rodziców), będziemy wracać. Te momenty będą budowały naszą rezyliencję, odporność psychiczną.












Dlaczego rodzic też potrzebuje swojej przestrzeni w naturze
- Zbierzcie ekipę – rozejrzyjcie się wokół siebie, zagadajcie do przyjaciółek, znajomych, dalszych znajomych, o których wiesz, że lubią być w naturze (albo kiedyś bardzo lubiły, ale ostatnio trochę o tym zapomniały, bo dzieci, bo obowiązki, bo… dopisz swoje), zapoponujcie kobiecy wypad – na początku – jeśli nie ma się takich doświadczeń – zazwyczaj trzeba się oswoić z pomysłem, żeby podjąć decyzję. Zróbcie wspólną grupę na komunikatorze, podrzucajcie sobie pomysły, wpisujcie swoje marzenia outdoorowe
- Ustalcie wspólnie cel wyprawy – może to będzie weekend pod namiotem nad morzem albo mały hiking w górach? Albo jednodniowa wycieczka rowerowa? To zależy od Was! Wy same wiecie, co lubicie robić najbardziej albo za czym tęsknicie.
- Zaplanujcie termin – sprawdźcie, czy w miejscu, do którego się wybieracie (np. w schronisku, domu gościnnym, itd.) są dostępne miejsca noclegowe, czy na obszarze, gdzie chcecie rozbić namiot i rozpalić ognisko, jest to dozwolone, do której są otwarte sklepy, pomyślcie, jak się tam dostać, itd.
- Zróbcie listę sprzętu outdoorowego, którego będziecie potrzebować – jeśli chcecie spać pod namiotem, potrzebny będzie namiot, wiadomo :), jeśli wybieracie się na górski szlak wiosną, trzeba być przygotowanym na każde warunki pogodowe – od zimowej zadymy, przez deszczowe zawieruchy po pełną lampę. Takie outdoorowe zestawy warto kompletować przez cały rok – wtedy rozkładamy sobie koszty. Ja szczególnie polecam zestaw przeciwdeszczowy (jest on serio serio przeciwdeszczowy!) z serii Out Dry Columbii, Partnera mojego cyklu outdoorowamama: kurtkę Women’s Reign No Shine™, buty Women’s Konos™ TRS II OutDry™ Hiking Shoe (naprawdę nic mi nie przemokło mimo bardzo mokrego, rozpuszczającego się śniegu na trasie po kostki przez 7-8 godzin na szlaku), spodnie Women’s Wyldwood™ Waterproof Hiking Trousers, które naciągam jak zejdzie wielka ulewa na superwygodne legginsy Women’s Summit Valley™ Leggings, w których przechodziłam 4 dni w górach. Pamiętajcie też o bukłakach na wodę (sprawdźcie, czy Wasze plecaki mają specjalne otwory na rurkę od bukłaka, tak jak mój plecak Blackcomb Ridge™ 30L – superwygodny i do tego mega pakowny!), czołówkach, stuptutach, raczkach czy kijkach trekkingowych. Przyda się także dobry krem z filtrem czy ochronna pomadka na usta.
Tekst powstał we współpracy z marką Columbia – Partnerem naszej outdoorowej kampanii CHODŹ NA DWÓR! i mojego cyklu outdoorowamama. - Weźcie przekąski na trasę, termosy z kawą czy herbatą, outdoorowy zestaw do robienia kawki – coś, co sprawi, że Wasza wspólna przygoda będzie jeszcze fajniejsza
- Róbcie zdjęcia, duuuużo zdjęć! Kręćcie filmiki, zapisujcie sobie to, co czujecie, przeżywacie – to będą Wasze najcenniejsze pamiątki, do których będziecie wracać!








Podsumowując, z takich outdoorowych weekendów z przyjaciółmi wracam zawsze naładowana przestrzenią, wychodzona, wyśmiana, wygadana i przepełniona naturą, że heeeej! No i stęskniona za moją rodziną. Wszystko więc się zgadza.


Zainteresował Was mój cykl outdoorowa mama? Poniżej znajdziecie więcej inspiracji.
Z czasem zauważyłam coś jeszcze. Dzieci widzą, że mama też ma swój świat, swoje pasje i swoje relacje — i uczą się, że dorosłość nie polega na rezygnacji z siebie. Może właśnie dlatego później tak chętnie ruszają z nami w drogę. Bo outdoor to nie tylko miejsca, do których je zabieramy, ale sposób życia, który obserwują.





1 komentarz
Świetny tekst, a zdjęcia to już w ogóle robią furorę. Czym je robicie ? Powodzenia i pozdrawiam