Istria – kraina wielu twarzy

by Mario
20170716_6754
Przed nami ciemny tunel. Mania mówi, że nie chce tam wjeżdżać, że się boi. Karola rusza pierwsza, jedzie sprawdzić, czy da się ten tunel przejechać. Światło w rowerze oświetla tylko mały fragment drogi. Mimo panującego upału na zewnątrz czujemy lekki powiew zimnego powietrza wydobywający się z czarnej otchłani. Niespodziewanie w tunelu zapala się światło. Możemy jechać!
20170716_6748
20170716_671120170716_673020170716_672120170716_6742
Takie atrakcje czekają na Was na Parenzanie, czyli 78-kilometrowej trasie rowerowej na Istrii. Dawna trasa kolei łączącej włoski Triest i chorwacki Poreč jest niezwykle malownicza: betonowe mosty, zamki na wzgórzach, winnice i wszechogarniająca cisza (jeśli akurat nie cykają cykady). Co ważne, trasa, jak to przystało na trasę kolejową, jest praktycznie płaska, więc do pokonania przez każdego, kto potrafi jeździć na dwóch kółkach. My przejechaliśmy dwudziestokilometrowy odcinek z Vižinady do Motovunu i z powrotem. Mniej przyjazna (choć równie przepiękna) okazała się trasa wokół półwyspu Kamenjak, ale o tym w oddzielnym poście.
20170718_684420170718_684620170718_6886
20170715_6630
To właśnie Parenzana (oprócz jedzenia) była jednym z głównych powodów do odwiedzenia przez nas Istrii. Ochota na jej pokonanie została jeszcze podsycona przez Rudiego – couchsurfera, w którego ogrodzie rozbiliśmy swój namiot. Ponownie przekonaliśmy się, że couchsufring umożliwia nie tylko darmowy nocleg, ale przede wszystkim daje ogromną przewagę w poznawaniu kultury i zwyczajów danego kraju. Dlatego też lubimy go dużo bardziej niż spanie na kempingach czy wynajmowanie pokoju w hotelu. Chorwacja to także niestety nasz pierwszy zawód couchsurfingowy. Pełni nadziei jechaliśmy na południe Istrii, ale niestety po dotarciu na miejsce podziękowaliśmy grzecznie chłopakom za chęć pomocy. Chłopcy byli niezwykle sympatyczni i pomocni, ale spartańskie warunki, w jakich mieliśmy spędzić czas z maluchami, skutecznie nas zniechęciły.
Istria wzbudziła w nas wiele emocji, często wręcz skrajnych. Zakochaliśmy się w pięknym malowniczym Rovinju, gdzie w wąskich uliczkach znaleźliśmy schronienie od upału. Żałowaliśmy tylko, że nie wzięliśmy tego dnia ze sobą kostiumów kąpielowych – idąc wzdłuż wybrzeża znaleźliśmy piękną leśną plażę w Parku šuma Zlatni Rt, gdzie całkiem przyjemnie byłoby się schłodzić. Trzeba uczciwie powiedzieć, że ten sam pomysł, ale z lepszym przygotowaniem miało kilkaset osób :-).
20170716_670520170716_667920170716_6699
Z kolei Poreč, w którym spędziliśmy tylko kilka godzin, przypominał nam do złudzenia kubańskie miasta z mixem weneckiej architektury i starożytnych śliskich kamiennych uliczek. Natomiast Novigrad, pierwsze większe miasto, do którego się wjeżdża po przekroczeniu granicy, przywitał nas niesamowitymi owocami morza w rodzinnej knajpce „Adria” niedaleko plaży. Ani wcześniej, ani później nie zjedliśmy w Chorwacji niczego lepszego. Tu też zaczęła się, zaskakująca dla nas, przygoda Mani z małżami, które mogłaby zjadać w ilościach hurtowych.
Mimo środka sezonu turystycznego, w jakim znaleźliśmy się na Istrii, region ten pozwala również oderwać się od tłumów i skosztować kompletnej, wręcz momentami przygnębiającej ciszy w małych górskich miasteczkach, takich jak Buzet, Motovun, czy najmniejsze miasto świata Hum. Dożowie weneccy, którzy władali Istrią przez wiele lat, zostawili po sobie kilkanaście zamków obronnych, których zwiedzanie nie zabiera dużo czasu. Chociażby dla samych widoków, warto się przejść murami kilku z nich (szczególnie polecamy Motovun).
20170717_676720170717_677820170717_6790
Nasza ochota na więcej i więcej Istrii trochę przygasła po odwiedzeniu Puli, być może to znowu niesamowity upał odebrał nam przyjemność zwiedzania miasta, a może po prostu poza amfiteatrem nic spektakularnego w tym mieście nie ma. Jest też możliwość, że nasze oczekiwania rosną z każdym odwiedzonym miejscem i nie wystarczy nam ładna budowla, ale potrzebne są nam emocje, które najbardziej zapamiętujemy.
Jak nas zapytacie za kilka lat, co będziemy pamiętać z Istrii to pewnie będą to lody i nasz taniec, ostatkiem sił, na chodniku w Premanturze, na półwysie Kamienjak, a nie twierdza w Puli.
20170719_6908111
Niestety na drugim końcu skali piękna Istrii znajdują się też takie miejsca jak Medulin, który jest kwintesencją turystycznego kołchozu, gdzie migoczące w świetle księżyca naszyjniki z cyrkonii przeplatają się z widokiem klapek Kubota i białych skarpetek.
Szczerze powiemy, że kemping w Medulin przeraził nas i odebrał ochotę na namiotowanie w Chorwacji na tzw. autocampach. Trochę nie mogliśmy się odnaleźć w tym ogrodzonym samowystarczalnym miasteczku, który przypominał nam wioskę z „Zagubionych” :-). Światełkiem w tunelu była jednak grupka Polaków, przy których przypadkowo się rozbiliśmy, i z których dziećmi Jasio i Mania nawiązały super kontakt. Widać, że wchodzimy w etap podróżowania, w którym coraz większą wagę będziemy musieli przywiązywać do potrzeb Mani, która jeszcze długo po opuszczeniu Istrii wspominała nową koleżankę – Marlenkę.

4 komentarze

B Luty 3, 2018 - 23:21

W zeszlym roku bylismy w Chorwackiej Dalmacji, zwiedzilismy wszystko poczawszy od dubrownika, po makarska, baske vode, omis, split, wododpady krk. Wrazenia nie zapomniane, termin idealnie trafiony bo chwilke przed sezonem takze nie bylo az takich tlumow i z dziecmi udalo nam sie troszke pozwiedzac. W tym roku myslimy o istrii w polaczeniu z wenecja ale zastanawiam sie czy po zobaczeniu dalmacji, istria tez zrobi na nas wrazenie. Co do Puli to wiele osob ma to same wrazenie, nic poza amfiteatrem, wiec cos w tym jest. Ja z reguly korzystam z apartamentow i zastanawialam sie gdzie zrobic postoj, myslalam o porec lub rovinj, a po drugiej stronie rabac. Co Panstwo o tym sadzicie, czy dobry pomysl, czy moze wybrac jakies inne urzekajace dwa miejsca? Prosilabym o porade, podroz wlasnym autem z dwojka chlopciw, 5 i 9 latkiem.

Reply
Mario Luty 3, 2018 - 23:50

Istria jest całkiem inna, wynika to też z historii tego regionu, więc już dla samego tego warto tam się wybrać, a gdy dorzucimy do tego jeszcze Wenecję to już w ogóle tworzy się przyjemne połączenie.
Rovinj jest dużo bardziej turystycznym miasteczkiem niż Porec, ale też jest ładniejsze. Istria nie jest duża, więc cokolwiek wybierzecie po zachodniej jej stronie to wszędzie będzie blisko. Nam się podobał Novigrad zaraz przy samej granicy, ale nie mieszkaliśmy tam a jedynie spędziliśmy kilka godzin. Jak coś potrzebujecie to śmiało piszcie na maila.

Reply
Marta Szymańska-Leszczyńska Sierpień 2, 2017 - 08:59

A ja w Puli znalazłam piękny targ w okolicach targu rybnego. Byliśmy tam 3 razy z racji kłopotów z samochodem i za każdym razem było ładniej. Przywieźliśmy piękne zdjęcia z tego miejsca 🙂

Reply
Ola Gebicka Sierpień 2, 2017 - 06:54

Istria❤️Umag❤️Novigrad ❤️ Rovinj ❤️Porec ❤️Pula❤️ to moje pierwsze wspomnienie z Chorwacja z Istria ❤️

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.