Hofsos – Hölmavik

by Mario
Dzień 8
Jak dotąd Islandia nas rozpieszczała. Świat jednak nie znosi nierównowagi. Nadszedł ten dzień, dzień, który można spokojnie nazwać mianem najgorszego na całym wyjeździe. Od samego rana nam nie szło. Obudził nas deszcz zacinający w okna naszego pokoju. Gdy wyszedłem, żeby kupić cokolwiek na śniadanie (zostawiliśmy poprzedniego dnia całe zapasy w Aukreyri) okazało się, że jedyny sklep „w mieście” jest czynny od 11, a mój zegarek wskazywał niestety 9:30 :-(.
Zanim zjedliśmy śniadanie i zebraliśmy się w podróż, było już mocno po 12. Nie mieliśmy ustalonego konkretnego planu gdzie jedziemy i co mamy do zobaczenia po drodze. Wiedzieliśmy tylko, że zmierzamy w kierunku fiordów zachodnich. Ostatecznie przejechaliśmy ponad 280km, po krętych drogach z nijakimi widokami. Tak dobrze czytacie nijakie. Być może po tygodniu nasze oczekiwania znacznie wzrosły, co do tego co widzimy przed sobą, ale teren do zbyt ciekawych nie należał. Odjechaliśmy od wybrzeża, zrobiło się nagle dość płasko, dopełnieniem tego wszystkiego była szarówka z mżawką za oknem. Wymęczeni ciągłym siedzeniem w aucie trafiliśmy do miejscowości Hölmavik.
Początkowo kuszeni poprawą pogody pomyśleliśmy o namiocie. Szybko jednak pomysł ten odszedł w niebyt. Pole namiotowe było zamknięte, a dokładnie to było otwarte (czyt. trzeba zapłacić, ok ~10€ za osobę), ale nie było czynnych łazienek, wody, pryszniców. Ot, 80 zł za kawałek miejsca na ziemi. Jedynym guesthousem w mieście jest Finna Hotel, ale cena za pokój w graniach 60€ zmusiła nas do zajrzenia ponownie do przewodnika w poszukiwaniu alternatyw, ale najpierw musieliśmy coś zjeść 🙂
To było naprawdę miłe zaskoczenie. Usiedliśmy w Sorcery Cafe. Oboje zjedliśmy wyśmienitą rybę z ciemnym chlebem (podobny do pumpernikla). Mania z tego wszystkiego, co stało na stole wybrała sobie właśnie ten chleb. Tego było nam trzeba – ciepłego posiłku i chwili spokoju poza samochodem.
Ten długi dzień skończyliśmy ostatecznie 15 km od Hölmaviku, w domku o nazwie Kirkjubol, gdzie ponownie wynajmując jeden pokój, mieliśmy do dyspozycji cały dom. Takie uroki podróżowania przed sezonem. Oby jutro było lepiej. Musi być – przecież wjeżdżamy na fiordy zachodnie!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.