Jak się spakować na zimowy city break? Mój zestaw na Islandię.

by Karo
Wyjazdy na długi weekend czy city breaki stają się coraz bardziej popularne. I dobrze, bo nic tak nie ładuje naszych baterii, jak kilka dni odpoczynku od pracy, komputera i domowych obowiązków. I o ile na takie przedłużone weekendy łatwo się zdecydować, kiedy na dworze jest ciepło, to o tyle trudniej jest nam się wybrać tam, gdzie jest zimno a warunki pogodowe są nieprzewidywalne.
 
Jak się spakować w jedną małą walizkę na zimowy city break? Co zabrać, by optymalnie wykorzystać przestrzeń, biorąc jednocześnie wszystkie niezbędne ubrania i gadżety? Zobaczcie, co spakowałam na 4-dniowy wyjazd na Islandię.
 

Pierwsza warstwa: bielizna z wełny merynosów, czyli jak się stałam merinofreakiem!

Zasada jest jedna. Zimą musi nam być po prostu ciepło. Nic tak nie zniechęca do wyjścia na dwór, jak obawa przed przemarznięciem i przeziębieniem. Muszę przyznać, że podczas zimowych podróży bardzo długo wychodziłam z założenia, że im więcej ubrań na siebie założę, tym będzie mi po prostu cieplej. Miałam co prawda bieliznę termiczną, za którą zapłaciłam jakieś miliony monet, ale i tak zakładałam na nią bluzę, puchówkę i jeszcze coś przeciwwiatrowego. Możecie sobie wyobrazić, że po całym dniu spędzonym na trekkingu byłam spocona jak mysz a bielizna nadawała się do prania.
 
Kiedy jednak w lecie odkryłam wełnę merino od dziewczyn z Paterns i przekonałam się, że ich kolorowe ubrania świetnie sprawdzają się zarówno przy włoskich +30 st. C. (w ogóle nie byłam spocona!), jak i +15 podczas lekkiej mżawki w polskich górach (było mi ciepło a sukienka szybko wyschła), stwierdziłam, że chcę więcej.
 
Szukając merynosowych ubrań w Internecie, odkryłam polską markę Spaio i ich merynosową bieliznę termiczną. Na Islandię zabrałam koszulkę z długim rękawem, getry i skarpety. I wiecie co? Przechodziłam w nich całe 3 dni! Wełna z nowozelandzkich owiec merino grzała mnie cały czas (temperatura na dworze: 0-6 st. C., odczuwalna -5 st. C), nawet przy wyjątkowo silnych na Islandii wiatrach dawała radę. Wiatroodporne spodnie na getry zakładam w zasadzie tylko, jak zaczynał padać deszcz. I co najlepsze, bielizny wcale nie musiałam prać. Wystarczyło ją po prostu przewietrzyć (konstrukcja włókien ułatwia samooczyszczanie materiału i utrudnia rozwój bakterii powodujących nieprzyjemne zapachy), by następnego dnia pachniała tak, jak po praniu. Niesamowite, co? Dodatkowo, bielizna, dzięki ultracienkim włóknom, jest bardzo delikatna,  nie gryzie i nie drapie (to częsta wątpliwość przy zakupie merynosów), pozwalając skórze na swobodne oddychanie.
 
Na Islandii zdała egzamin także moja całoroczna merynosowa sukienka (serio, zabieram ją ze sobą wszędzie). Nie tylko super wyglądała, ale także zapewniała mi dodatkową izolację termiczną. Dzięki temu, gdy na dworze było zimno, w ubraniu nadal było ciepło, a gdy temperatura na zewnątrz spadała, wełna zachowywała optymalną temperaturę ciała. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, nawet na ultrazimnej lagunie lodowcowej wystarczyło założyć na merynony sweter z islandzkiej wełny, żeby było mi po prostu przyjemnie ciepło.
 

Warstwa pośrednia: zestaw  z islandzkiej wełny: (sweter + czapka + rękawiczki)

Odkąd rok temu na Islandii sprawdziliśmy właściwości wełny islandzkich owiec, od października do marca nie rozstajemy się z naszymi swetrami od Icewear. Ta kultowa marka została założona w małej islandzkiej wiosce w 1972 r., by obecnie stać się prawdziwym wełnianym potentatem. W ubraniach Iceweara chodzi chyba cała Islandia, co można bardzo łatwo zauważyć na ulicach Reykjawiku czy w malutkich miejscowościach rozsianych po całej wyspie. I nic dziwnego, wełna islandzkich owiec jest po prostu rewelacyjna: jest w niej niezwykle ciepło, szybko schnie, jest wiatroodporna, nie brudzi się i łatwo się ierze. No i równie ważne, wygląda się w niej prostu mega profi :).
 
Na Islandii świetnie się też sprawdziła wełniana czapka Iceweara z polarową podszewką – super chroniła przed zimnem i wiatrem, a także rękawiczki z owczej wełny, wypełnione włókniną ocieplającą Thinsulate.
 
W Polsce Icewear dostępny jest tutaj.
 

Warstwa zewnętrzna: Coś przeciwdeszczowego i wiatroodpornego

Co tu dużo mówić, pogoda na Islandii nie rozpieszcza. Wiatr jest tak silny, że czasem nie pozwala normalnie oddychać i trzeba uważać, żeby nie zostać zdmuchniętym ze szlaku (nie radzę też podchodzić do klifu – wiatr naprawdę może zepchnąć w dół!). Dodatkowo, deszcz często pada w różnych kierunkach, zacinając po twarzy, w plecy i na boki, skutecznie mocząc każde ubranie.
 
Dlatego też na Islandię trzeba zabrać dobrą osłonę przeciwdeszczową i wiatroodporną: zarówno dla siebie, jak i na plecak. U mnie od wielu sezonów (naliczyłam chyba już 6) sprawdza się wodoodporny i watroszczelny hardshell marki Patagonia. Biorę go zarówno na zimowe wypady w góry, jak i wiosenno-jesienne trekkingi czy spacery w lesie. Mimo intensywnego wieloletniego użytkowania fuksjowy materiał wygląda w zasadzie jak nowy: nie zmechacił się, nie pozaciągał, suwaki działają jak należy, podklejone szwy nie zamierzają się rozejść  a membrana, mimo wielokrotnego prania w pralce, nadal jest odporna na deszcze i wiatr. Dlatego jeśli zastanawiacie się nad wydaniem kilkuset złotych na dobrej jakości kurtkę, z czystym sumieniem mogę polecić właśnie tę markę (nie mówiąc już o ich ultraodpowiedzialnym podejściu do prowadzenia biznesu).
 
Dobrze jest też zabrać odporną na wiatr i deszcz osłonkę na spodnie czy getry i na plecak. My od kilku sezonów używamy marki Trespass –  stosunkowo tanich (kilkadziesiąt złotych) ale naprawdę wytrzymałych i szybkoschnących osłonek, które można kupić w każdym turystycznym outlecie.
 

Buty trekkingowe – koniecznie oddychające i nieprzemakalne

Bardzo ważne są też buty. Nie zabierajcie addidasów, trampek czy kaloszy. Warto zabrać jedną porządną parę, która sprawdzi się w każdych warunkach. Ja od kilku lat używam trekkingowych butów marki Regatta, ale na rynku dostępnych jest bardzo dużo modeli podobnej klasy. Buty koniecznie muszą być nieprzemakalne, wykonane z wodoodpornej, oddychającej membrany takiej jak Gore-Tex albo Isotex i kordury. Dobrze też, żeby podeszwa zrobiona była z dobrej gumy, np. typu Vibram (charakterystyczny złoty znaczek na podeszwie), która zapewni nam przyczepność do podłoża i odporność na wszelkie nierówności terenu. Zapewniam Was, że nie ma nic gorszego, niż przemoczone i niewygodne buty – przyjemność z wędrówki żadna i przeziębienie murowane.
 

Dobry kieszonkowy aparat

Jak już wiecie z tego tekstu, na Islandię, ze względu na ograniczenia bagażowe (leciałam Wizzairem, który ostatnio drastycznie zmienił politykę bagażową), a także nieprzewidywalną pogodę na Islandii, nie chciałam zabierać naszego aparatu razem ze wszystkimi ciężkimi obiektywami. Szukałam poręcznego telefonu z wysokiej klasy aparatem, który pozwoliłby mi na zrobienie dobrych zdjęć i kręcenie filmików. Jeśli macie fioła na punkcie zdjęć, ale równocześnie nie chcecie brać całej kolekcji obiektywów, polecam Wam model HTC U12+. Można go włożyć do kieszeni, jest wodoodporny (co zimą i jesienią jest superważne) a zdjęcia robią się niemal same.
 

Termos na herbatę

I ostatnia rzecz, która koniecznie powinna znaleźć się w Waszej walizce, to termos na gorące napoje. Takie termosy albo kubki termiczne można znaleźć niemal w każdym sklepie turystycznym albo sklepie z wyposażeniem kuchni. Ja swój kupiłam w Duce i muszę przyznać, że sprawdził się znakomicie. Kubek rzeczywiście bardzo długo trzyma ciepło (ok. 7-8 godz.), jest poręczny (500 ml), nie jest ciężki i można go myć w zmywarce.
 
Poza tym, w walizce miałam jeszcze kieszonkowe kosmetyki (do 100 ml) w przezroczystej torebce, osobistą bieliznę, kilka proteinowych batonów z czekoladą i orzechy. Całość nie ważyła więcej niż 5 kg (czyli 3 razy mniej niż moje 2,5-letnie dziecko!), z czego jestem bardzo dumna! Dzięki temu, nawet taka mikropodróżniczka jak ja – 158 cm w kapeluszu i do tego w ciąży – poradziła sobie z transportem całości.
 
Plus generalna zasada na koniec: żeby spakować mniej, rzeczy muszą być dobre jakościowo. Przed zakupem zawsze czytajcie opinie na blogach czy porównywarkach produktów. Nie ma nic gorszego, niż wydać kilkaset złotych na ubranie, które totalnie się nie sprawdzi. Warto też kupować poza sezonem – rzeczy są z reguły tańsze o 30-50%, nie czeka się długo na zamówienie. Dzięki temu wydatki na dobry outdoorowy zestaw rozłożone na cały rok nie zrujnują nam domowego budżetu.

14 komentarzy

Agnieszka Wrzesień 18, 2019 - 21:38

Czy moglabym spytac jaki masz rozmiar tego sweterka ?

dziekuje
/Aga

Reply
Karo Wrzesień 18, 2019 - 22:42

Hej, to S 😊. Pozdrowienia!

Reply
Agnieszka Wrzesień 19, 2019 - 20:55

Dziekuje za odpowiedz!! Wlasnie rozwazam zakup miedzy S a XS 🙂 a wzrost mam taki jak ty 🙂 sciskam!!

Reply
Anonim Październik 29, 2018 - 10:30

Skorzystam niebawem z Twoich wskazówek i przekażę je ekipie

Reply
Our little adventures Październik 29, 2018 - 10:43

Karol Zalewski dużą ekipą jedziecie? Jakie macie plany?

Reply
Anonim Październik 29, 2018 - 10:54

10 osób. Plan jest, ale jeszcze nie znam 😀 póki co mam plan dokończenia jednej budowy i rozpoczęcie nowej 😛
Ale się dowiem i powiem 😉

Reply
SPAIO Październik 29, 2018 - 08:24

SUPER! Our little adventures pozdrawiamy

Reply
Anonim Październik 29, 2018 - 08:06

„I co najlepsze, bielizny wcale nie musiałam prać. Wystarczyło ją po prostu przewietrzyć ” zabawne co można pomyśleć, gdy nie ma kontekstu 🙂

Reply
Our little adventures Październik 29, 2018 - 08:21

Fakt! 😛 Widzę, że tekst został przeczytany bardzo uważnie i wnikliwie :).

Reply
SPAIO Październik 29, 2018 - 08:23

Adam Wroński, brzmi zabawnie, ale tak, to prawda 🙂
Bielizna dzięki wbudowanym w strukturę materiału, wypełnionym powietrzem kanalikom wyprowadza pot, wilgoć i nieprzyjemne zapachy na zewnątrz. Dodatkowo zapewniają termoizolację organizmu chroniąc nas przed wpływem niskich lub ekstremalnie niskich temperatur. Bielizna posiada również właściwości antybakteryjne, skutecznie hamując rozwój drobnoustrojów oraz nie pochłania brzydkich zapachów
Pozdrawiamy!

Reply
Anonim Październik 29, 2018 - 08:27

Our little adventures tak i nawet linki poklikane, żeby zobaczyć, czy coś dla mnie się nie znajdzie 🙂

Reply
Anonim Październik 29, 2018 - 08:06

Jako nieużytkowniczkę spodni zachwyciła mnie Twoja sukienka ❤️

Reply
Our little adventures Październik 29, 2018 - 08:23

No muszę przyznać, że jest mega <3. I zaprojektowana przez rodzinną ekipę Lamików 🙂 Paterns :).

Reply
Paterns Październik 29, 2018 - 08:27

To sukienka idealna na podróż, z termoaktywnej wełny merino. Zapraszamy na naszą stronę https://pl.paterns.com/

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.