Latrabjarg – Stykkisholmur

by Mario
Dzień 11
Mimo że namiot został w bagażniku, a my spędziliśmy noc w hostelu, postanowiliśmy przed opuszczeniem fiordów zachodnich odwiedzić polecaną przez nasz przewodnik plażę i przekonać się co straciliśmy. Żeby dostać się do Melanes, musieliśmy wrócić około 40 km. Mimo zachęcających opisów plaża wygląda dokładnie tak samo jak ta w Breidaviku. Z jedną różnicą, że zaraz obok plaży stoi czarny kościółek. Bardzo często można spotkać na Islandii czarne budynki. Przyszło nam nawet do głowy pytanie, czemu nikt takich nie buduje w Polsce czy innych krajach starego kontynentu.
Kończymy naszą przygodę z fiordami zachodnimi, do stolicy mamy około 400 km i – zanim dotrzemy do Reykjaviku – możemy sobie pozwolić na jeszcze jeden przystanek. Niestety jeden dzień to za mało, żeby dojechać do Parku Narodowego Snæfellsjökull. Musieliśmy zdecydować zatem gdzie wcześniej się zatrzymamy. Nie chcieliśmy zbytnio szarżować z ilością pokonanych kilometrów i nasz wybór padł na Stykkisholmur. Portowe, XIX wieczne miasteczko z kolorowymi domami w stylu norweskim. Ponownie nasz wybór okazał się bardzo dobry. Dość szybko znaleźliśmy sobie naprawdę niezłe miejsce do spania. Hostel Sjonarholl jest położony na wzgórzu z przyjemnym widokiem na port i całą okolicę. Początkowo mieliśmy zaszaleć i wyjść na kolację do restauracji. Przezornie jednak sprawdziłem jakie są ceny dań z menu. Skończyło się na tym, że ugotowaliśmy sobie kolację w hostelu :-).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.