Hawana

by Mario
Dzień 15
Nasz ostatni dzień na Kubie spędziliśmy oczywiście w stolicy. Postanowiliśmy odwiedzić najbardziej znaną lodziarnie na wyspie, serwującą podobno najlepsze lody – Coppelia. Niestety skończyła nam się lokalna waluta i byliśmy zmuszeni podejść do okienka dla turystów. W razie posiadania CUP musielibyśmy odstać, tak na oko jakieś 2 godzinki w kolejce, także dobrze się stało bo czas nas gonił. Z ciekawostek, wspominam o tym w informacjach praktycznych, poznaliśmy nowy, tani sposób podróżowania po Hawanie, za 1 CUC wszędzie :-). Lody nie powalały i były relatywnie drogie, ale warto było tam być. Ostatni dzień to czas na jakieś pamiątki i zakupy. Wróciliśmy do Habana Vieja, stwierdziliśmy, że po odłożeniu pieniędzy na taksówkę i opłatę wyjazdową zostanie nam nie za dużo pieniędzy. Jak już udało się nam znaleźć bankomat to nie byliśmy w stanie wyciągnąć z niego pieniędzy. Ciężko określić dlaczego, być może przyczyną było to, że używaliśmy MasterCard. Mniejsza o to, poszliśmy na zakupy z tym co mieliśmy. Naszym celem było kupno metalowych (to ważne), kolorowych tablic rejestracyjnych, kawy poleconej przez Cari (Cubita) oraz jakiejś biżuterii. Wszystko to plus jeszcze przyprawy znaleźliśmy na ulicach Starej Hawany. Zostało nam ostatecznie 1,5 CUC. Za tę kwotę do naszej casa w Habana Centro dowiózł nas chłopak na bicitaxi. Choć podjechaliśmy pod same drzwi, postanowiliśmy przejść się jeszcze na chwilę na Malecon, symbolicznie pożegnać się z Hawaną. Taki podjechała o czasie, pożegnaliśmy się z Cari i Nilo, obiecaliśmy, że damy znać jak się urodzi nasz córeczka i odjechaliśmy na lotnisko. 
Po kilkunastu godzinach wylądowaliśmy w zimnej i śnieżnej Polsce, ale za to czekało na nas nowe mieszkanko 🙂
Do zobaczenia w kolejnej podróży.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.