Ouzoud – największe wodospady Maroka

by Mario

Nagła zmiana planów i decyzja o pojechaniu do Fezu oddaliła nas od kolejnego punktu w podróży po Maroku – wodospadów Ouzoud. Bliższy rzut oka na mapę… i co tu dużo pisać, nie mieliśmy zbyt zadowolonych min. Ostatni, 40-kilometrowy odcinek drogi do Ouzoud to istna serpentyna! Najgorsze było jednak to, że mieliśmy ją pokonywać już po zmroku. Ostatecznie, po lekkim wstrzymywaniu powietrza od czasu do czasu i bardzo, bardzo ostrożnej jeździe, późnym wieczorem dotarliśmy do Cempingu Zebra. Nie zgadniecie, co zastaliśmy. 10 stopni Celsjusza w pokoju… Może jesteśmy monotematyczni, ale strasznie nas męczyła ta wizja zimnych noclegów i tego, że Jasio i Mania zamiast zdrowieć, jak to jest zawsze na wyjazdach, to wydają się być coraz bardziej chorzy. Nic dziwnego, skoro różnica temperatur między dniem a nocą była aż tak duża.

Ale dosyć już narzekania na zimne noce. Przed nami największy wodospad Maroka. Dość dziwaczną nazwę naszpicowaną samogłoskami zawdzięcza słowie uzoud – oliwka. Jeśli czytaliście naszą relację z Islandii, to pewnie wiecie, że ciężko znaleźć wodospad, który zrobi na nas większe wrażenie, niż te spotkane właśnie na wyspie ognia i lodu.

Jednak mimo islandzkich doświadczeń jednogłośnie możemy stwierdzić, że Ouzoud  naprawdę warto odwiedzić. Wysokie na 110 metrów wodospady wyglądają imponująco, zarówno z góry, jak i z dołu. Jedyne, co psuje bezkrytyczny zachwyt nad pięknem natury, to wszechobecna cepelia. Co prawda, o tej porze roku – na nasze szczęście – niewielka, ale możemy sobie wyobrazić, co tam musi się dziać latem – istny raj zakupowy na każdym metrze kwadratowym kilkukilometrowej ścieżki. Rozśmieszyły też tandetne tratwy z ustawionymi w rządku krzesłami, którymi dowożeni autobusami turyści podpływają pod sam wodospad.

Niekwestionowaną atrakcją okolicy, są również małpy, które kręcą się swobodnie wzdłuż ścieżki. W Tajlandii nauczyliśmy się, że mimo dużych chęci nawiązania kontaktu z tymi zwierzakami lepiej sobie to odpuścić. Małpa ma bowiem jeden cel: wydobyć od Ciebie jedzenie. Jak je zobaczy, to od razu przechodzi do ofensywy: zabiera je dość bezpardonowo, a jakikolwiek sprzeciw budzi w niej agresję. Tak też było tutaj – wystarczyło, że Karolina lekko zagwizdała na jedną z małp, pokazując małą zeschniętą oliwkę w dłoni, a ona była już na jej ramieniu.

Nad wodospadami spędziliśmy ponad cztery godziny – mniej więcej tyle czasu zajmuje przejście całej ścieżki w tempie spacerowym, zatrzymując się od czasu do czasu na zdjęcia. Przed nami ostatni etap naszej podróży – Marrakesz. Cieszyliśmy się jak dzieci, że po 8 dniach i przejechaniu ponad 1900 km, wreszcie dojeżdżamy do celu.

6 komentarzy

traveLover Marzec 9, 2018 - 09:44

Super fanpage! Świetna energia! 🙂

Reply
Our little adventures Marzec 9, 2018 - 09:50

Wielkie dzięki 🙂

Reply
Anonim Marzec 2, 2018 - 11:26

Mania jak uradowana

Reply
Bo moje życie to podróż Marzec 1, 2018 - 18:18

Oooo dzięki za rekomendację.W marcu lecę na tydzień do Maroka. Chętnie odwiedzę polecane przez Was wodospady.Pozdrawiam.

Reply
Anonim Marzec 1, 2018 - 15:11

Na zdjęciu widać, że Mania podziela nasz entuzjazm 🙂

Reply
Anonim Marzec 1, 2018 - 14:49

Klaudia Maroko 😉

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.