Włoski region Salento – nasze ukochane miejscówki

by Karo
Południe Włoch ciągle jeszcze nie zostało odkryte na szeroką skalę przez turystów. Nadal jeszcze można spotkać tam miasteczka, w których nikt albo prawie nikt nie mówi po angielsku, w lokalnych knajpkach i na plaży siedzą sami Włosi, a nasze dzieciaki mogą biegać beztrosko po pustych uliczkach i zaglądać w każdy interesujący je kąt. Niespotykane w zadeptanej turystycznie Italii, prawda?
 
Pisaliśmy już o klimatycznym Monopoli, zaskakującym Bari, barokowym Lecce, perełce turystycznej Alberobello i malutkim Locorotondo. Zachwycaliśmy się niesamowitą starożytną Materą. Teraz zabieramy Was do naszych najpiękniejszych wakacyjnych odkryć – ukochanych miejscówek w Salento, najbardziej wysuniętym na południe regionie Włoch (należącym do Apulii), słynącym z ciągnących się w nieskończoność gajów oliwnych, przepięknych plaż (pisaliśmy o nich tu) i malowniczych średniowiecznych miasteczek położonych na wzgórzach.
 
Po Salento najłatwiej poruszać się samochodem – na samo południe Włoch nie docierają już pociągi a autobusów nie ma prawie wcale. My wypożyczyliśmy auto w Bari, zaraz po wylądowaniu na lotnisku. Jest to chyba najwygodniejsza opcja.
 

Ostuni

Nazywane włoskim białym miastem, Ostuni zrobiło na nas ogromne wrażenie. Wąskie uliczki pełne lokalnych sklepików i knajpek, zieleń okiennic odcinająca się od bieli ścian, gwar i jakiś taki fajny oldskulowy klimat rodem z włoskich filmów z lat 50-tych. Mieliśmy wrażenie, że mimo dosyć dużej, jak na Salento, obecności turystów, miasteczko w ogóle nie traci swojego spokojnego, leniwego charakteru.
 
Ostuni zapamiętamy również z naszego znalezionego zupełnie przypadkiem najpiękniejszego noclegu świata. Trzeba co prawda wyjechać trochę poza miasto, ale zaręczamy, że naprawdę warto. Jakieś 15 min od starego miasta znajdziecie dom gościnny z basenem (raj dla Mani i Jasia!), przepysznymi, ogromnymi śniadaniami i wygodnymi pokojami z klimą. Wszystko utrzymane w stylistyce wiejskiego ale nowoczesnego domu.
 

Otranto

Naszym zdaniem Otranto jest jednym z najbardziej malowniczo położonych miasteczek na całej wschodniej riwierze Apulii. Wokół całego nabrzeża, otaczającego od strony morza Otranto, ciągnie się długa biała promenada – wprost wymarzone miejsce do wypicia lampki prosecco albo zjedzenia owoców morza.
 
Miasteczko słynie także z 1000-letniej katedry (Cattedrale di Santa Maria Annunziata), w której w 1480 roku doszło do masakry chrześcijan, dokonanej przez Imperium Osmańskie. Po zaatakowaniu miasteczka przez Turków starcy i dzieci zostali wymordowani od razu, młode kobiety i nastolatki załadowano na statki i wywieziono na targi niewolników. Zgromadzonych w katedrze 800 mężczyzn dostało ultimatum: islam albo śmierć. Mieszkańcy Otranto wybrali tę drugą opcję. Po jakimś czasie, kiedy miasteczko zostało odbite przez chrześcijan, szczątki mężczyzn zostały zebrane i umieszczone w ossuarium Katedry, gdzie do dzisiaj można je oglądać. W 2013 roku męczennicy z Otranto zostali uznani za świętych.
 
Niedaleko Otranto warto zatrzymać się przy nietypowym jeziorku, powstałym w byłej kopalni boksytu. Woda jest niebiesko-zielona a skały czerwono-pomarańczowe – mieliśmy wrażenie, że znaleźliśmy się na innej planecie. Jest to też fajna atrakcja dla dzieciaków.
 

Santa Cesarea di Terme

To małe miasteczko słynie przede wszystkich z leczniczych wód termalnych. Nas zachwyciło przede wszystkim swoją fotogenicznością i takim klimatem a la Sopot po sezonie. Dostojne bogato zdobione wille, grupki starszych kuracjuszy przechadzające się niespiesznie po promenadzie, rzędy równo ustawionych leżaków na tarasach i strasznie słodkie wielkie naleśniki, sprzedawane w budkach przy głównej ulicy (skrupulatnie przetestowane przez młodszą część załogi). Niby nic wielkiego, ale jednak zrobiło na nas wrażenie.
 

Specchia

Specchia to takie miasteczko-widmo, położone w samym środku Salento, pomiędzy wschodem a zachodem. Nie spotkaliśmy tam prawie nikogo, poza kilkoma mieszkańcami, sprzedawcą owoców i panią w sklepie z ceramiką wytwarzaną przez lokalnych twórców. Miasteczko idealne, by zaszyć się tam z książką, napić się kawy i po prostu nic nie robić. Swoją leniwą atmosferą przypominało nam klimat przepięknego filmu „Tamte dni, tamte noce” Luki Guadagnino na podstawie scenariusza Jamesa Ivory'ego, opartego na powieści André Acimana. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, to gorąco polecamy.
 

Gallipoli

Gallipoli chcieliśmy ominąć szerokim łukiem, ze względu na dużą, jak na Apulię, liczbę turystów. Postanowiliśmy jednak ostatecznie je odwiedzić, by na własne oczy przekonać się, czy rzeczywiście jest tak strasznie :). Liczba turystów rzeczywiście jest spora, wystarczy jednak zejść z utartego szlaku i zaszyć się w małych bocznych uliczkach, by odnaleźć ciszę, spokój i ten południowowłoski klimat, którego nie da się oszukać. W Gallipoli jedliśmy też jedną z najlepszych limonkowych granit ever. Żałujemy tylko, że nie mogliśmy spróbować polecanych we wszystkich przewodnikach owoców morza tuż przy porcie – musielibyśmy czekać na nie kilka godzin, aż knajpki i restauracje otworzą się po sjeście. A brzuchy naszych dzieci domagały się natychmiastowego wypełnienia i ruszyliśmy dalej, w kierunku Santa Maria di Leuca.
 

Santa Maria di Leuca

Malutka miejscowość na samym południu Salento, gdzie Morze Adriatyckie łączy się z Morzem Jońskim. Według starożytnych legend to właśnie w Leuce święty Piotr zaczął swoją wędrówkę do Rzymu, gdzie założył pierwszy kościół, o czym przypomina duże sanktuarium położone na wzgórzu. Tutaj też podobno przybył Eneasz po ucieczce z Troi. Sama Leuca nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest po prostu bardzo przyjemnym południowym miasteczkiem z fajną promenadą, plażami i pysznym jedzeniem (szczególnie polecamy położoną w klimatycznym ogrodzie La Fica Paccia).

 
Salento to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych i najbardziej smacznych regionów Europy, w jakim byliśmy. A że Wizzair uruchomił tanie loty do Bari, to pewnie zawitamy tam szybciej, niż nam się wydaje :).
 
 

********************************************************

Dołącz do nas!

Zapraszamy Cię do naszej grupy na Facebooku Aktywni Rodzice – co fajnego można robić z dziećmi, w której zarażamy energią do rodzinnego podróżowania i aktywnego spędzania czasu z dzieciakami. 

Możesz także polubić profil Our Little Adventures na Facebooku i obserwować nas na Instagramie

Bądźmy w kontakcie! smiley

 
 

16 komentarzy

Aga Marzec 6, 2019 - 00:23

Cześć , dacie namiary na nocleg w Ostuni?:-)

Reply
Ewa Styczeń 31, 2019 - 23:00

Czy możecie podać namiary na nocleg pod Ostuni? Wygląda rajsko. 🙂

Reply
Aga Chacinska Marzec 6, 2019 - 00:26

Ja również poprszę o namiary na ten nocleg 🙂

Reply
Mario Marzec 11, 2019 - 21:53 Reply
@werkaandlenka Listopad 6, 2018 - 23:47

Apulią zachwycaliśmy się w maju i przepadliśmy. Kilka dni spędziliśmy w Bari a później ruszyliśmy do Monopli, które stało się naszą bazą wypadową na dłużej. Wiem, że musimy wrócić bo tyyyyle jeszcze nie widzieliśmy a przepadliśmy zauroczenie tymi miejscami. A dzięki Wam chcę by było to jak najszybciej 🙂 Cudne zdjęcia i pewnie równie cudne macie wspomnienia 🙂

Reply
Patryk Wrzesień 22, 2018 - 11:48

Nie byliście w magicznym Polignano a Mare obok Monopoli. .

Reply
Karo Wrzesień 24, 2018 - 11:32

Cześć, byliśmy, przy okazji odwiedzin Monopoli: http://ourlittleadventures.pl/podroze-duze/wlochy/zakochani-w-monopoli/. Miasteczko rzeczywiście piękne, tylko strasznie zatłoczone przez turystów :).

Reply
Anonim Wrzesień 19, 2018 - 17:01

Dla mnie Włochy wymiatają pod każdym względem

Reply
Karo Wrzesień 24, 2018 - 11:32

Nie możemy się nie zgodzić 🙂

Reply
Bozena Baran Wrzesień 19, 2018 - 17:48

Salento, czy inaczej Półwysep Salentino odwiedziłam jesienią ubiegłego roku i przepadłam bez reszty w tamtych pejzażach, klimatycznych miejscowościach, urwistym wybrzeżu Adriatyku, seledynowym morzu Jońskim i mam cudowne wspomnienia. Z przyjemnością przeczytałam ten wpis i przeniosłam się w miejsca, które odwiedziłam wówczas. Zapisane tu wrażenia z odwiedzanych przez Was miejsc pokrywają się z moimi. Szkoda tylko, że nie zdążyłam poznać Otranto, natomiast Santa Cesarea di Terme oglądaliśmy z drogi zmierzając na zwiedzanie jaskiń, Specchia też czeka na odkrycie, cóż nie da się wszystkiego zobaczyć od razu. Podobnie jak wy opisałam swoje wspomnienia z podróży do Salento, chociaż wiem, że jest w Necie bardzo dużo blogowych wpisów z podróży na najdalsze południe włoskiego buta, to jakiś wewnętrzny imperatyw każe zapisać wrażenia z podróży i dopiero przelanie wspomnień na papier przynosi w jakimś stopniu ulgę i poczucie, że dzielimy się z innymi malutką cząstka z tych podróży, bo przecież piękno naszej planety oglądane wspólnie cieszy bardziej niż oglądane w pojedynkę. Serdeczności.

Reply
Karo Wrzesień 24, 2018 - 11:34

Bardzo się cieszymy, że nasz wpis obudził takie piękne wspomnienia :). Rzeczywiście Salento jest wyjątkowe pod każdym względem: kuchni, pejzaży, braku tłumów, architektury. Aż chciałoby się tam zamieszkać na stałe, prawda? 🙂

Reply
Anonim Wrzesień 19, 2018 - 08:12

Przepiękne miejsce …

Reply
Our little adventures Wrzesień 19, 2018 - 08:23

Tak, Salento jest naprawdę przepiękne 🙂

Reply
Anonim Wrzesień 19, 2018 - 07:11

dobrze wiedzieć – w takim razie może faktycznie Bari w tym roku 😉 pozdrawiam

Reply
Our little adventures Wrzesień 19, 2018 - 08:24

Zwłaszcza, że można się tam bardzo tanio dostać :). A na miejscu na pewno ceny teraz będą dużo niższe niż w wakacje.

Reply
Anonim Wrzesień 19, 2018 - 08:26

Our little adventures bardzo bierzemy to pod uwagę 😉 pozdrawiam

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.