Nałęczów. Nasz rodzinny przewodnik

by Karo
Na pewno nie raz słyszeliście o Nałęczowie. To nie tylko bardzo znane uzdrowisko z leczniczym mikroklimatem, zabytkowymi willami i uliczkami dla zakochanych, ale też pierwowzór dla powieściowych Cisów w „Ludziach Bezdomnych” Stefana Żeromskiego. To tu butelkuje się słynną „Nałęczowiankę” i „Cisowiankę”, tu znajdziecie najdłuższe wąwozy lessowe w Polsce, które Mania i Jasio przemierzali wzdłuż i wszerz.
Nałęczów jest trochę jakby z innej epoki. Z jednej strony panuje tu specyficzny „uzdrowiskowy” klimat, trochę oldskulowy, trochę cepeliowy, jest miło, przyjemnie, nikomu się nigdzie nie spieszy. Z drugiej jednak jest tu pyszne jedzenie, piękne wnętrza i zachwycająca architektura. A ponieważ mój Tata chodził do tutejszego liceum plastycznego, do Nałęczowa mam dość duży sentyment.
Miasteczko warto zwiedzać na rowerze. Wszędzie jest blisko, wszędzie można wjechać, nawet do Parku Zdrojowego (niech nasze warszawskie Łazienki się schowają!). I choć ścieżek rowerowych prawie w ogóle nie ma, rowerzystów jest wielu – kierowcy aut chyba się już do nich przyzwyczaili: nie trąbią i nie denerwują się, mimo tego, że drogi są dosyć wąskie. Trzeba tylko uważać na duży ruch w niedzielnym turystyczno-kościelnym szczycie, kiedy pedałowanie, zwłaszcza z przyczepką dla dzieci, nie należy do najprzyjemniejszych.
CO ZOBACZYĆ?
Park Zdrojowy
Osiemnastowieczny, ogromny Park Zdrojowy to duma Nałęczowa. Znajduje się tu słynny Pałac Małachowskich, najstarsze zabytkowe sanatorium w Polsce i ogromna palmiarnia, gdzie kuracjusze przychodzą napić się wód mineralnych. Są tu długie alejki, woda, wiewiórki i łabędzie. Dzieciaki będą zachwycone.
Zabytkowe wille
Aleja Lipowa to taki punkt must see – mieszczą się tutaj pochodzące z XIX i początku XX wieku klimatyczne drewniane wille: Zofijówka, Różana, Aniela, Mazowsze, Ustronie czy Raj. Idealna sceneria na romantyczny spacer albo rodzinną przejażdżkę na rowerze (chodniki są dosyć szerokie).

GDZIE WYPIĆ KAWĘ?

Przy alei Lipowej z łatwością znajdziecie willę  „Pod Matką Boską”, w której mieści się taka retro restauracja i kawiarnia „Ewelina”, która jednocześnie jest małym pensjonatem – mieszkał tu m.in. Bolesław Prus. My zatrzymaliśmy się tam na dłuższą chwilę, by dzieciaki mogły się trochę wybiegać i zjeść upragnione lody, a my odpocząć po intensywnym pedałowaniu po okolicy i napić się regionalnego specjału: kawy po nałęczowsku (latte podawana z kieliszkiem likieru czekoladowego – mniam!).

GDZIE DOBRZE ZJEŚĆ?

Patataj
Patataj odkryliśmy przypadkiem. Jednak już po przekroczeniu progu tej restauracji, nawet nie próbując jeszcze niczego, wiedzieliśmy, że na pewno nie raz tam wrócimy. Patataj zachwyca wszystkim: świetnie urządzonym wnętrzem, idealnym połączeniem regionalnych dodatków: ręcznie robionych mebli, kilimów, wiklinowych foteli z nowoczesnym dizajnem. Do tego obłędne jedzenie (boczniaki , pstrąg, pierogi z kaszą jaglaną, krem z marchewki z mlekiem kokosowym), przyzwoite ceny, przemiła obsługa i ogromny zielony ogród z piaskownicą dla dzieciaków. Po prostu bajka!
Kuchnia Smaków
Restauracja w Łubinowym Wzgórzu, otwarta dla gości z zewnątrz. Menu Kuchni Smaków to mistrzowskie połączenie regionalnej, wiejskiej kuchni z nietypowymi smakami, zapachami i recepturami. Jest też dosyć duży wybór dań wege, co jest dla mnie dużym plusem.
Zarówno Patataj, jak i Kuchnia Smaków zostały wyróżnione przez przewodnik kulinarny Gault and Millau, więc sami wiecie, sztos! Dodatkowo w obu przypadkach znajdziemy dziecięce menu, foteliki, przewijaki i kącik do zabawy dla dzieci.

GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ?

Do Nałęczowa pojechaliśmy na weekend, chcieliśmy fajnie spędzić czas z dzieciakami i naszymi przyjaciółmi, przy okazji łapiąc pierwsze prawdziwie wiosenne promienie słońca. Zależało więc nam, by miejsce, w którym się zatrzymamy, miały duży ogród i przestrzeń do wybiegania się, zarówno dla Mani, Jasia i ich przyjaciela Julka, jak i dla naszego Makarona. Wybraliśmy więc leżący poza miastem kameralny hotel Łubinowe Wzgórze, który idealnie odpowiadał na nasze potrzeby. O Łubinowym przeczytacie tu.

KRÓTKIE WYCIECZKI

Jeśli macie więcej czasu, polecamy pozwiedzać okolicę. A jest naprawdę co! Do znanego chyba wszystkim Kazimierza Dolnego jest ok. 20 km. (polecamy wybrać się tam poza sezonem, kiedy rzeczywiście można w spokoju ponapawać się atmosferą tego średniowiecznego miasteczka), do Janowca, z piękną o każdej porze roku Górą Zamkową i XVI-wiecznym zamkiem, jakieś 25 km (połączenie promowe z Kazimierza lub Nasiłowa). Dzieciakom w każdym wieku na pewno spodoba się wycieczka do Magicznych Ogrodów (ok. 40 km) – krainy leśnych potworów i olbrzymiego placu zabaw. Poza tym mnóstwo tras rowerowych i spacerowych dla każdego.

8 komentarzy

Angela Kwiecień 26, 2018 - 16:24

Piękne zdjęcia. Nałęczów to niezwykle urokliwa miejscowość. Wiele o tym miejscu słyszałam. Chyba czas nadrobić zaległości i wybrać się na majową wycieczkę 🙂

Reply
Anonim Kwiecień 17, 2018 - 08:41

I ten piękny Wasz Janowiec, którym Nas Kochani zaraziliście :* Karolina, Mario, Mania, Jaś i Makaron ❤

Reply
Anonim Kwiecień 16, 2018 - 10:04

I jeszcze koniecznie Muzeum Nietypowych Rowerów

Reply
Anonim Kwiecień 16, 2018 - 06:48

Nabrałam ochoty na Nałęczów

Reply
Anonim Kwiecień 16, 2018 - 07:19

I bardzo dobrze! Blisko, szybko i ładnie i duuuzo zieleni ☘️.

Reply
Anonim Kwiecień 16, 2018 - 07:21

Czyli idealnie na wiosenny weekend

Reply
Anonim Kwiecień 16, 2018 - 06:42

Zdjecie Mani jak przytrzymuje z gracja te cudne loki coby jej zupy nie wszamaly ❤️

Reply
Anonim Kwiecień 16, 2018 - 07:19

Taaak . Mistrzostwo świata z tym jedzeniem zupy połączone z niechęcią do zwiazania włosów . Ale oczywiście na co dzień ciężko ją namówić na rozpuszczone .

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.