Zagroda Kuwasy i nasza najtrudniejsza wyprawa

by Mario
Tym razem chcieliśmy, żeby było blisko. W końcu była to pierwsza dłuższa podróż Jasia. Żeby była cisza, spokój, najlepiej brak zasięgu telefonicznego, innych ludzi. Taki czas tylko dla naszej czwórki, a w zasadzie piątki, bo tym razem zdecydowaliśmy się zabrać Makarona.
 
Zastanawialiśmy się nad Warmią i Mazurami. Ile tam jest pięknych miejsc! – już planujemy, gdzie wybierzemy się następnym razem. Ostatecznie wybraliśmy Podlasie i Biebrzański Park Narodowy. Naszą miejscówkę, Zagrodę Kuwasy, wyszperaliśmy tu.
 
DSC_4620-2
DSC_4519-2
 
Na miejscu okazało się, że dostaliśmy wszystko to, czego szukaliśmy, Mario nawet dostał kurtkę, której zapomniał zabrać:-). W Zagrodzie byliśmy jedynymi gośćmi, prawdziwe tłumy miały przyjechać dopiero na Wielkanoc (my przezornie wybraliśmy się tam 2 dni wcześniej). Mieszkańcy Kuwas –  niezwykle serdeczni właściciele, pies Trampek, suczka Fretka i kilka różnobarwnych kotów – towarzyszyli nam przy posiłkach, opowiadając o historii miejsca i o tym, co można zobaczyć dookoła. Marianka najbardziej cieszyła się z możliwości bliskiego kontaktu z kotami (Makaron trochę mniej :-)), co niejednokrotnie kończyło się dla niej niemałym zaskoczeniem (koty drapią!). Równie dużo emocji wywołały konie i kozy, do których można było podejść i się z nimi zapoznać. Makaron biegał jak szalony wokół wybiegu dla kóz, Mania natomiast wyraźnie była przestraszona wielkością koni (Toń! Boję się tonia! :-)).
 
DSC_4638-2
 
DSC_4629-2
DSC_4639-2
 
Dolina Biebrzy zachwyciła nas przede wszystkim kompletną ciszą i całkowitym o tej porze roku brakiem turystów. Podczas naszej wycieczki wzdłuż Czerwonych Bagien spotkaliśmy zaledwie jedną rodzinę z dziećmi i jedną parę, równie niespiesznie jak my spacerujących wyludnionymi leśnymi ścieżkami. Cały dzień spędziliśmy na leniuchowaniu, spokojnych spacerach po Parku i zabawie z Kuwasowymi zwierzakami.
 
DSC_4608-2
DSC_4523-2
DSC_4547-2
 
Kolejny dzień miał być podobny – mieliśmy ruszyć na oglądanie gęsi. Jednak stało się zupełnie inaczej. Wieczorem Jasiek zaczął nam pokasływać. Niby nic groźnego, lekki kaszel podobny do kichnięcia, który miał już wcześniej. Lekarze nam mówili, że to reakcja na suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach – przed wyjazdem poszliśmy profilkatycznie do przychodni, zważywszy, że Marianka przechodziła zapalenie oskrzeli. Tamtej nocy kaszel przybrał na sile. Zaniepokoiło nas to na tyle, że zdecydowaliśmy na szybki powrót.
 
Tego samego dnia trafiliśmy z Jasiem do szpitala. Lekarze uznali, że będzie to najlepsze wyjście, zważywszy na wiek naszego synka. Na szczęście szpital znajdował się w Makowie Mazowieckim, gdzie przyjechaliśmy do domu Mamy Mario na Święta. Mieliśmy zatem ten komfort, że Mania, jak i nasz Makaron, mieli opiekę.
 
Kolejny tydzień spędziliśmy w szpitalu, na zmianę opiekując się chorym Jasiem. To był najdłuższy tydzień w naszym życiu. Był też to tydzień najtrudniejszy. Taki, po którym czujesz, że jesteś chyba jeszcze bardziej dorosły. Że już nic nie będzie takie samo. Przeraźlwiy strach o zdrowie Jasia mieszał się z ogromną troską o Manię, o to, żeby czuła się w tym czasie jeszcze bardziej kochana i zauważona, niż kiedykolwiek wcześniej.
 
DSC_4565-2
 
Jacy jesteśmy po tym tygodniu? Na pewno Mania zbudowała z Tatą jeszcze silniejszą więź, niż miała do tej pory. Na pewno Mama musi nauczyć sobie z tym radzić, ciesząc się z tej nowej relacji, jednocześnie nie zaniedbując swojej, matczynej.  Na pewno Babcia i Prababcia poczuły, jak to jest mieć aktywną i pełną energii dwulatkę na co dzień. I jak to jest, gdy po tak intensywnym czasie bycia razem ta rozbrykana dwulatka wyjeżdża, zostawiając mnóstwo radości i łez na ich wspomnienie <3.
 
No i Makaron też chyba zrozumiał, że czasem trzeba zejść na dalszy plan, by móc co jakiś czas powracać na ten pierwszy.
Nigdy tak bardzo nie czuliśmy, że jesteśmy razem. Tak naprawdę razem. Na dobre i na to nienajlepsze. To się chyba nazywa Rodzina. Rodzina podróżników, choć nie zawsze to my wybieramy dokąd pojedziemy.
 

7 komentarzy

Agnieszka Piotrowska Kwiecień 6, 2016 - 19:24

Dzięki za miłe słowa o naszej Zagroda Kuwasy ! I pozdrowienia dla dzieci, no i żeby nie wycinały Wam już takich numerów jak Jaś.

Reply
Our little adventures Kwiecień 6, 2016 - 19:26

Obiecały, że już nie będą 🙂

Reply
Katarzyna Grudzień Kwiecień 6, 2016 - 13:12

Uwielbiam wasze opowieści! Aczkolwiek po trzech miesiącach spędzonych w szpitalu z Olem nie wzrusza mnie wasz tydzień (żarcik) zdrowi bądźcie i podróżujcie sobie gdzie was oczy i dusza poniesie! Buźka!

Reply
Notsofar.pl Kwiecień 6, 2016 - 09:34

Jesteście dzielni! W rodzinie siła;) Cieszymy się, że skorzystaliście z jednego z naszych poleceń dla Fathers.

Reply
Our little adventures Kwiecień 6, 2016 - 09:45

🙂

Reply
Kasia Adamczyk-Tomiak Kwiecień 6, 2016 - 08:54

<3

Reply
Marta Szymańska-Leszczyńska Kwiecień 6, 2016 - 07:59

Buziaki dla dzielnych rodziców i dzieci no i psa 🙂

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.