Portugalia z dziećmi — Lizbona, Atlantyk i spokojne podróżowanie bez planu - Our Little Adventures
Główna » Świat » Portugalia » Portugalia z dziećmi — nasz spokojny sposób podróżowania między Lizboną a Atlantykiem

Portugalia z dziećmi — nasz spokojny sposób podróżowania między Lizboną a Atlantykiem

Przez Mario
Portugalia z dziećmi — nasz spokojny sposób podróżowania między Lizboną a Atlantykiem

Polecieliśmy kompletnie nieprzygotowani. Bez planu, bez listy miejsc do odhaczenia, bez większej spinki. Wiedzieliśmy tylko tyle, że mamy zarezerwowany samochód i wynajęty dom pod Óbidos — i że nie chcemy biec przez Portugalię, tylko nieśpiesznie się nią delektować.

Okazało się, że to był najlepszy możliwy plan. Środkowa Portugalia to jedno z tych miejsc, które odkrywa się zupełnie inaczej, kiedy podróżuje się z dziećmi — każdy dzień przynosił coś, czego nie szukaliśmy i czego nie zapomnimy. Dopiero tam zobaczyliśmy, że wyjazd z dzieckiem nie musi polegać na zwiedzaniu, tylko na wspólnym doświadczaniu miejsca.

Każdego dnia odkrywaliśmy kolejne tajemnice Estremadury, niekiedy wracając do tych samych miejsc po więcej, czasami po więcej ciszy i spokoju, czasami po więcej historii. Jesteśmy przekonani, że każdy znajdzie w tym regionie Portugalii coś dla siebie. Poniżej nasze perełki.

Plaże pod Óbidos — klify, Atlantyk i ostatni zachód słońca roku

Plaża de Rei Cortico znaleziona całkiem przypadkowo. Kiedy wracaliśmy z plaży niedaleko domu zobaczyliśmy znak i pojechaliśmy przed siebie. Jak bardzo warto było zboczyć z utartego szlaku dowiedzieliśmy się już za chwilę. Malutka plaża, po której dzieciaki biegały w poszukiwaniu patyków do rysowania na piasku, żeby za chwilę zarzucić twórczą ideę i zacząć się wpinać na wielkie klify. Do tego wszystkiego ogrom Atlantyku, który pokazywał swoją siłę. Spędziliśmy na tej plaży całkiem sami jakieś dwie godziny, a można byłoby tam spokojnie zostać kolejne dwie.

Plaża do Mar w Foz do Arelho. To tu obejrzeliśmy, w towarzystwie latawców kitesurferów, ostatni zachód słońca 2017 roku. To tu Mania z Jasiem dostali głupawki chcąc nas ścigać i przewracać na piasek. To tu krzyczeli: „Mamo chodź, słoneczko zachodzi”. To tu tłumaczyliśmy, gdzie to słoneczko sobie poszło. To tu też pierwszy i jedyny raz przemarzliśmy do szpiku kości. Ale jak bardzo warto było przemarznąć!

Mania krzyczała „słoneczko zachodzi” i biegła w jego stronę, jakby mogła je dogonić. Jasio przewrócił się i nie chciał wstawać, bo piasek był jeszcze ciepły. To był ostatni dzień 2017 roku.

Tomar i Alcobaça — templariusze, klasztor i lody jako przewodnik

Alcobaca to jedno z tych leniwych małych miasteczek, w których czas jakby się zatrzymał. Jednak tym, co czyni to miejsce czymś wyjątkowym w skali całej Portugalii jest opactwo Santa Maria de Alcobaça, zbudowane przez zakon Cystersów, w całości wpisane na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Jest to jeden z najstarszych i największych zabytków gotyckich w Portugalii: opactwo zostało założone w połowie XII wieku. Zwiedzającym, co prawda, nie udostępniono całego kompleksu, ale to, co można zobaczyć i tak robi niesamowite wrażenie: przepięknie rzeźbione wnętrza, drzewka pomarańczowe na dziedzińcu i miejsce po przepływającej rzece przez środek ogromnej wyłożonej kaflami kuchni (mnisi mogli łowić tam ryby!). Trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy.

Natomiast Tomar to chyba najdalszy punkt w Estremadurze, do jakiego dotarliśmy. Wpadliśmy tam chwilę przed zachodem słońca i w ostatniej chwili, żeby odkryć tajemnice zakonu Templariuszy (Convento de Cristo, również na liście UNESCO). Klasztor Zakonu Chrystusa jest tak zbudowany, że bardzo łatwo się tam zgubić, co nam się z wielką przyjemnością udało kilkukrotnie. Nigdy nie wiedzieliśmy, którym krużgankiem wyjdziemy. Moglibyśmy tam chodzić jeszcze kilka godzin, gdyby nie to, że klasztor miał być zaraz zamknięty a dodatkowo Mania z Jasiem mieli inny plan: chcieli odkryć tajemnice sklepowych lodówek – słowo lody tego wieczora było naszym przewodnikiem po wąskich uliczkach Tomar.

Jaskinia Mira de Aire — kiedy natura robi na dzieciach największe wrażenie

Największa w Europie jaskinia – Mira de Aire. Szczerze się wam przyznamy, że nie jesteśmy fanami takich atrakcji. Może dlatego, że żadna jaskinia nie wywołała do tej pory efektu „wow”. Początek zwiedzania nie zapowiadał i w tym przypadku nic dobrego – 10-minutowy film w małej salce, która wygląda tak, jakby była zorganizowana tylko po to, by wydłużyć czas zwiedzania. Jednak 110 m poniżej powierzchni sytuacja wyglądała diametralnie inaczej. Ogromne przestrzenie poszczególnych komór jaskini, stalaktyty i stalagmity, które przyrastają 1mm na 100 lat. Natura ponownie nam pokazała jak potężne i niesamowite rzeczy potrafi tworzyć. Mania dzielnie przemierzała na własnych nóżkach korytarze jaskini, co kilka kroków próbując zamoczyć ręce w podziemnych strumykach albo małych jeziorkach. Jaś przespał niemal całą wycieczkę.

Lizbona z dziećmi — tramwaje, tuk-tuki i powrót do ukochanego miasta

Nie możemy jednak zapomnieć o naszej ukochanej Lizbonie, która zauroczyła nas już jakiś czas temu, i do której wracamy bardzo, bardzo chętnie. Kochamy klimat i gwarność tego miasta, jego tramwaje, wąskie, kręte, uliczki. Dzieci kochają merengue, które mogłyby pochłaniać w niezliczonych ilościach. O tej porze roku Lizbona ma jeszcze większy urok niż w szczycie sezonu. Nie oznacza to jednak, że do głównych atrakcji swojego nie trzeba odstać. Ah jeszcze jedno będąc w Lizbonie przenieśliśmy się na chwilę do Bangkoku – w Lizbonie pełno jest tajskich tuk-tuków, co nie uszło uwadze Mani – „Ooo, tuk-tuki, takie jak w Tajlandii! Jedziemy?”

Podsumowując, jeśli macie w planach dłuższy wolny weekend i zastanawiacie się, gdzie go spędzić z dziećmi, to z czystym sumieniem polecamy wam Portugalię, szczególnie, że można się tam dostać za całkiem dobrą cenę – co jakiś czas pojawia się na stronach wyszukiwarek lotniczych promocja.

Zostań z nami na dłużej!

38 komentarzy

lag 4 października, 2018 - 10:00

Lecimy za 2 tygodnie do Lizbony!

Odpowiedz
Anonim 22 maja, 2018 - 12:06

U nas najpierw Włochy, a w przyszlym roku Portugalia :)

Odpowiedz
Anonim 18 maja, 2018 - 15:40

do Portugalii trafiłam przypadkowo i spontanicznie, bo…wygrałam casting na żonglera do reklamy, do której zdjęcia kręcone były w Lizbonie:) miałam piękny tydzień w Portugalii na koszt produkcji reklamy z dużą chwilą wolnego czasu, który spędzałam na prywatnym odkrywaniu nieznanych zakątków z pomocą przypadkowych, uczynnych ludzi. jednyne co pozostało – to brzydkie zdjęcia. Więc muszę wrócić. Obowiązkowo:)

Odpowiedz
Anonim 19 maja, 2018 - 13:49

Aga, Twoje historie związane z podróżami zawsze są niesamowite . Pozdrawiamy!

Odpowiedz
Anonim 19 maja, 2018 - 13:54

a! a od przyjaciela dostałam listę zadań w stylu „zjeść ciasteczko z Belem czy też znaleźć Panią Mercedes” hihiii:)

Odpowiedz
Anonim 18 maja, 2018 - 08:52

My tez jesteśmy totalnie zakochani w Portugalii ❤️ a od przyszłego roku będziemy odkrywać ją w trójkę wiec napewno skorzystamy z miejscówek i rad dzieki!

Odpowiedz
Anonim 19 maja, 2018 - 13:50

Superplan! Portugalia to idealne miejsce do podróżowania z maluchami .

Odpowiedz
Anonim 28 marca, 2018 - 18:41

Jaka piękna ściana

Odpowiedz
Anonim 27 marca, 2018 - 18:49

A my niedługo właścicielami kawałka ziemi w okolicach Taviry. :-)

Odpowiedz
Our little adventures 27 marca, 2018 - 21:16

Ale super! Do Faro tanie loty :). Będziecie tam budować dom? :)

Odpowiedz
Anonim 28 marca, 2018 - 06:47

Może coś więcej

Odpowiedz
Our little adventures 28 marca, 2018 - 09:13

Małgorzata, przeprowadzacie się? :) :) :)

Odpowiedz
Anonim 28 marca, 2018 - 14:29

To jest cel:-)

Odpowiedz
Anonim 27 marca, 2018 - 09:53

Dzięki za ten tekst! W niedzielę lecimy ;)

Odpowiedz
Our little adventures 27 marca, 2018 - 09:56

Ale zazdrość! :) Gdzie lądujecie? Jaki macie plan? :)

Odpowiedz
Anonim 27 marca, 2018 - 10:00

Our little adventures lecimy do Faro. W planach wioski na wybrzeżu plus Sintra i Lizbona. Mamy 5 dni, ale Ryanair ceną biletu powrotnego 8.04. aż błaga o przedłużenie wypadu, więc kto wie…

Odpowiedz
Anonim 27 marca, 2018 - 09:51

ofkors!!! portugalia zaplanowana na zimę:)

Odpowiedz
Our little adventures 27 marca, 2018 - 09:56

Nas urzekła zima w Portugalii, 15 stopni, słońce nie chowa się o 15 – da się żyć :-)

Odpowiedz
Our little adventures 27 marca, 2018 - 09:57

Nasze szklaki coraz częściej się przecinają :). Do zobaczenia na Islandii!

Odpowiedz
Anonim 27 marca, 2018 - 10:07

ja latem bylam w Portugalii. Zimą nie, a zima dobrze sie nad oceanem wypoczywa. tak, ze tego. okno z widokiem na ocean – da sie życ :)

Odpowiedz
Małgosia 27 lutego, 2018 - 15:11

Świetne zdjęcia, widać że macie frajdę z podróżowania:) a przy okazji chciałam zapytac gdzie kupiłaś ten czarny kapelusz?

Odpowiedz
Ola PG 9 stycznia, 2018 - 22:06

Dokładnie! To było nasze odkrycie z długiego wyjazdu:)

Odpowiedz
Weronika 9 stycznia, 2018 - 16:05

Czy wynajmujecie samochód z fotelikami?

Czy to znacznie zmienia koszty?

Odpowiedz
Mario 9 stycznia, 2018 - 23:53

Nie, braliśmy własne foteliki. Koszt wypożyczenia fotelików przewyższał koszt wynajęcia samochodu. Z tego co pamietam Sixt chcial za dwa ppnad 100€. 

Odpowiedz
Anna Kolczyńska 9 stycznia, 2018 - 13:23

Mati Leszczyńska

Odpowiedz
Ewa Eva 9 stycznia, 2018 - 11:12

Krzysiek Kris moze wreszcie sie skusisz? Plis…

Odpowiedz
Krzysiek Kris 9 stycznia, 2018 - 20:24

Skusilas:)

Odpowiedz
Karolina Ponikowska 9 stycznia, 2018 - 09:18

Kilka lat temu byłam w Lizbonie pod koniec grudnia i podzielam zachwyt <3 I te wiosenne temperatury na Sylwestra :D I mandarynki na drzewach :D Idealne miejsce na wypad zimą właśnie :)

Odpowiedz
Lecebochce.pl - blog podróżniczy 9 stycznia, 2018 - 08:44

A ja bym polecał Porto:)

Odpowiedz
Our little adventures 9 stycznia, 2018 - 12:53

Ale o tej porze roku jest zimno, zreszta jestesmy zakochani w Lizbonie.

Odpowiedz
Tomasz Jegier 9 stycznia, 2018 - 15:13

Lisboa > Porto

Odpowiedz
Yolanda Sidorczuk 9 stycznia, 2018 - 08:15

Też lubię Portugalię – za jej spokój, ciszę, inność którą tam „smakuję”

Odpowiedz
Anna Dużyńska-Pucha 9 stycznia, 2018 - 08:12

Podzielamy w pełni zakochanie w Portugalii <3 polecamy następnym razem dolinę rzeki Douro i północ Portugalii. Robi jeszcze większe wrażenie. Odkąd stamtąd wróciliśmy (a byliśmy ponad 5 lat temu w podróży poślubnej pokonując przez 2 tyg. 2500 km po całej Portugalii) często wracamy do myśli która zrodziła nam się w tej podróży. Znaleźć tam jakiś dom (najlepiej w okolicy Douro) i się przeprowadzić :-)

Odpowiedz
Aleksandra Konarska 9 stycznia, 2018 - 09:28

Aniu, czyżbyśmy były sąsiadkami na emeryturze? :)

Odpowiedz
Anna Dużyńska-Pucha 9 stycznia, 2018 - 10:49

Aleksandra jestem za :D

Odpowiedz
Joanna DK 9 stycznia, 2018 - 17:26

To również moje marzenie Portugalia ♥

Odpowiedz
Anna Dużyńska-Pucha 9 stycznia, 2018 - 21:08

Coś musi być w tej Portugalii ;-)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.