Riese & Müller Carrie — czy małe cargo naprawdę działa z dziećmi w mieście? - Our Little Adventures
Główna » Sprzęt w podróży z dzieckiem » Riese & Müller Carrie – prawdopodobnie najlepsze miejskie cargo

Riese & Müller Carrie – prawdopodobnie najlepsze miejskie cargo

Przez Mario
sylwetka Riese Muller

W naszym domu rower cargo nigdy nie był gadżetem. Pojawił się dlatego, że w pewnym momencie zwykła codzienność — przedszkole, zakupy, zajęcia dodatkowe i spotkania — przestała się mieścić w spacerze i komunikacji. Samochodu w mieście staramy się używać jak najmniej, więc potrzebowaliśmy środka transportu, który pozwoli dzieciom realnie uczestniczyć w naszym życiu, a nie tylko być dowożonymi z punktu do punktu.

Największą wątpliwością przed wyborem nie był silnik ani bateria. Było pytanie dużo bardziej przyziemne: czy rower cargo da się normalnie użytkować w bloku — wprowadzić do windy, zaparkować pod sklepem, podjechać pod szkołę i nie planować każdego wyjścia jak skomplikowanej wyprawy logistycznej.

I właśnie w tym miejscu pojawił się Carrie. Nie jako „najlepszy model na rynku”, ale jako narzędzie codziennego funkcjonowania rodziny — coś pomiędzy wózkiem, samochodem i rowerem. Bo tak naprawdę rower cargo zmienia nie sposób przemieszczania się, tylko sposób życia: nagle miasto zaczyna być dostępne dla dzieci na ich warunkach.

Riese & Müller Carrie – rower z misją

Riese & Müller to niemiecka marka, która wyróżnia się nie tylko jakością, ale także podejściem do produkcji. Firma w jak największym stopniu opiera swoją działalność na odpowiedzialnej społecznie i klimatycznie produkcji. Przykład? Ten model Carrie wykonano w 80% z odzyskanego aluminium.

kobieta z rowerem riese muller carrie

Rowery są składane ręcznie, pod indywidualne zamówienie. Podobnie jak w przypadku testowanego Loady 900 od Velo de Ville, także Riese & Müller pozwala skonfigurować rower według własnych potrzeb. Zmieniać można bardzo wiele komponentów – choć dla rowerowych freaków dostępne konfiguracje mogą okazać się niewystarczające. Dla nas jednak konfigurator był bardzo przejrzysty, a liczba opcji nie przytłaczała. Nie trzeba być super znawcą, żeby złożyć rower idealnie dopasowany do swoich potrzeb.

jazda reise muller carrie

Kilka faktów o Riese & Müller Carrie

Nie będziemy tu szczegółowo opisywać podzespołów, bo każdy rower może być inaczej skonfigurowany. Warto jednak wspomnieć o kilku kluczowych elementach. Carrie daje możliwość zamontowania dwóch baterii. Na tej mniejszej, 545 Wh, z pełnym obciążeniem przejedziemy w trybie Auto około 60 km. W trybie Eco zrobimy ponad 100 km. Nie da się kupić roweru z innym silnikiem niż Bosh w serii CX, co jest akurat zaletą. W opcji dostępny jest też większy akumulator, ale w naszym przypadku ten podstawowy spokojnie wystarczał na codzienne warszawskie mikrowyprawy.

Drugą rzeczą, którą musimy pochwalić, jest system bezstopniowej przekładni Enviolo. To chyba najlepsze, czego używaliśmy. Biegi zmienia się płynnie i lekko. Co ciekawe – nie ma wskaźnika przełożenia, i według nas to zaleta. Z wcześniejszymi rowerami, gdzie mieliśmy wyświetlaną „falującą” linię, częściej myliliśmy się z doborem odpowiedniego przełożenia. W Carrie poleganie na intuicji dało dużo lepsze efekty.

Co ważne, Carrie pozwala również zamontować tylny bagażnik, na którym można przewozić dodatkowy bagaż, a nawet zamocować fotelik rowerowy. Trzeba jednak pamiętać, aby nie przekroczyć maksymalnego dopuszczalnego obciążenia roweru, które wynosi 200 kg, z kierowcą.

Carrie – jaki piękny rower!

„Ale piękny rower!” – takie słowa słyszymy bardzo często, jadąc Carrie ścieżkami Warszawy. Muszę się Wam przyznać: ten rower cargo to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Jest mały, zgrabny, zwinny i ultra komfortowy. Kocham tę zamykaną skrzynię, która pozwala bez obaw zmieścić się wszędzie, a jednocześnie daje szansę, że rower wjedzie tam, gdzie zwykłe cargo miałoby problem – np. do windy czy pociągu.

miejski rower cargo riese muller carrie

Zamykana skrzynia, to dla nas prawdziwa rewolucja. Nagle okazało się, że można zostawić cały „majdan” w cargo, zamknąć skrzynię, przekręcić kluczyk – i tyle. Wszystko jest bezpieczne i poza zasięgiem wzroku.

Carrie na każdą pogodę

Jeśli planujecie wozić dzieci, must have to dodatkowy daszek chroniący przed słońcem, wiatrem i deszczem. Kiedy go zobaczyliśmy, pierwsza myśl była: „hmmm… kto do tak ładnego roweru wymyślił taką przedziwną osłonę?”. Wystarczyło jednak kilka jazd, by przekonać się, że to konstrukcja przemyślana w każdym detalu. Przede wszystkim – jest wysoka, odchylana, mocowana na magnetyczne zatrzaski. Nie utrudnia dzieciom wchodzenia, nie przeszkadza w jeździe. Ma odchylane i zapinane na magnesy boczki. Jej jedyną wadą jest to, że po zdjęciu zajmuje sporo miejsca.

Riese & Müller Carrie – cargo dla dwójki dzieci?

Nie samym designem żyje rower cargo – liczy się też praktyczna strona użytkowania i wygoda. Carrie daje możliwość przewiezienia dwójki dzieci. W zestawie znajdziemy dwa komplety pasów. Sprytnie zaprojektowana ławka łatwo dostosowuje się do potrzeb – wystarczy wypiąć dwie klamry, aby przekształcić ją w siedzisko dla jednego dziecka, lub całkowicie złożyć, by zwiększyć przestrzeń ładunkową.

Uczciwie jednak przyznamy, że Carrie najlepiej sprawdzi się jako rower dla jednego dziecka lub dwójki przedszkolaków. W przypadku starszych dzieci po prostu brakuje miejsca, aby wygodnie postawić nogi na dnie skrzyni. Dodatkowo sama kierwonica jest bardzo blisko skrzyni, więc przy większych dzieciach hamulce od kierownicy zaczepiają o głowy dzieci. Da się tego uniknąć przybliżając do siebie całą kierownicę. Uznajmy jednak, że nie można mieć jednak wszystkiego i jesteśmy w stanie wybaczyć Riese & Müller ten kompromis. Karo wspomina szerzej o tym także w naszym filmie.

Do samych pasów też mielibyśmy zastrzeżenia. Bez dodatkowych zagłówków pasy potrafią zsuwać się z ramion. Powiedzmy sobie jednak szczerze: niewiele modeli cargo ma dobrze rozwiązane systemy zapinania dzieci – zazwyczaj najlepiej sprawdzają się głębokie skrzynie, gdzie ramiona dzieci znajdują się poniżej górnej krawędzi.

Miejskie cargo w wydaniu Riese & Müller

Carrie został stworzony z myślą o mieście i ścieżkach rowerowych. Dzięki przedniej amortyzacji, szerokim i grubym oponom, a w naszym przypadku także dodatkowej amortyzacji pod sztycą, radzi sobie jednak znakomicie również w mniej komfortowych warunkach – np. na wysokich krawężnikach czy nierównych drogach. Nasze dzieci, po ponad 300 km, same stwierdziły, że to najlepsze cargo do jazdy, bo najmniej trzęsie.

Co więcej, Carrie prowadzi się niesamowicie lekko i bezpiecznie. Rower jest bardzo skrętny, co w miejskich warunkach – na wąskich ścieżkach, ostrych zakrętach na ślimakach zjazdów rowerowych z mostów, czy przy manewrowaniu między przeszkodami – daje ogromne poczucie kontroli. Kto mijał w cargo słupki na ścieżkach rowerowych, ten wie, o czym piszę. Nawet z pełnym obciążeniem rower zachowuje stabilność, a balansowanie nim jest intuicyjne. To jedna z tych cech, które docenia się szczególnie na zatłoczonych ulicach. W naszym przypadku, kiedy starsze dzieci jeżdżą już na własnych rowerach, a głównym pasażerem Carrie stała się Basia, oboje jednogłośnie stwierdziliśmy: Riese & Müller Carrie to rower stworzony dla nas. Jeśli macie jedno dziecko lub dwoje w małych odstępach wieku – i odpowiednią ilość $$$ – nie musicie się dłużej zastanawiać nad wyborem roweru cargo.

Z czasem zauważyliśmy, że największą zmianą nie była wygoda transportu, tylko to, że dzieci zaczęły częściej być z nami w świecie — a to właśnie od takich zwykłych dni zaczyna się nasz outdoor z dzieckiem.

RWpis powstał we współpracy z Riese & Müller, ale opisujemy wyłącznie nasze realne doświadczenia z codziennego używania roweru z dziećmi

Zostań z nami na dłużej!

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.