Kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki nowego wydania historii o małej, odważnej dziewczynce mieszkającej w lesie, po prostu się popłakałam. Powrót do tej opowieści po niemal trzydziestu latach uderzył mnie ze zdwojoną siłą, bo tym razem słuchałam jej nie jako dziecko, ale jako mama.
Zdałam sobie sprawę, że to nie jest tylko baśń. To najpiękniejsza, a zarazem najtrudniejsza lekcja o tym, jak wypuścić dziecko w świat. Kiedy na co dzień pokazujemy Wam nasz outdoor z dziećmi, często spotykamy się z rodzicielskim lękiem przed tym, co nieprzewidywalne. Nowy audiobook „Ronja, córka zbójnika” w fenomenalnej interpretacji Edyty Jungowskiej to dla mnie plaster na ten lęk. To opowieść, której dzisiaj my, dorośli, potrzebujemy chyba bardziej niż nasze dzieci.
Muszę Wam uczciwie napisać, że jak Edyta Jungowska (poznałyśmy się przy okazji nagrywania jednego z odcinków mojego podcastu Dobranocka dla rodziców, którego p. Edyta była gościnią) z propozycją objęcia patronatem nowego wydania „Ronji, córki zbójnika”, aż podskoczyłam z zachwytu! Akurat ta książka Astrid Lindgren jest jedną z moich ulubionych książek dla dzieci, jakie przeczytałam jeszcze jako nastolatka i harcerka w jednym. Wtedy historia o małej odważnej i samodzielnej dziewczynce mieszkającej w lesie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pomyślałam, super! Teraz będę mogła o niej opowiedzieć także i Wam.


O tym przeczytasz
Perspektywa mamy zmienia wszystko — kiedy wracamy do Ronji po latach
Nie sądziłam jednak, że powrót do „Ronji” po niemal trzydziestu latach będzie aż tak… mocny, przejmujący i zatrzyma mnie na dużo dłużej, niż sądziłam. Słuchając unikalnej, jedynej w swoim rodzaju interpetacji Edyty Jungowskiej w fenomenalnym, nowym tłumaczeniu Marty Rey-Radlińskiej, ja po prostu ryczałam. Ryczałam, słuchajcie, jak bóbr!
Dlaczego? Ponieważ zmieniła mi się perspektywa. Kiedyś to ja byłam tą małą Ronją. Teraz takie dwie małe Ronje i jednego małego Birka (książkowego przyjaciela Ronji) mam pod swoim dachem. I tu rodzi się zupełnie inna HISTORIA. Historia wychowania małego człowieka, historia codziennego zadawania sobie pytań i szukania na nie odpowiedzi: jak chcielibyśmy wychowywać dzieci, jakie dzieci chcemy wychować? Pytania o wolność dziecka, o odwagę dziecka i naszą własną rodzicielską odwagę, o samodzielność i relacje, które z nimi budujemy.
Jednym słowem, słuchając Ronji na nowo, miałam poczucie, że to historia… nie tylko dla dzieci. A może nawet – przede wszystkim – dla rodziców. Dla tych, którzy chcą wychować dzieci na odważnych, wrażliwych, dobrych, samodzielnych ludzi, gotowych do spotkania ze światem. Rodziców, którzy wierzą – tak jak my – że przyroda, relacje i zaufanie to fundament dzieciństwa.



O czym jest „Ronja, córka zbójnika”? Dzieciństwo dzikie, wolne i blisko natury
W samym sercu dzikiego, górskiego lasu, pośród mgieł snujących się o świcie między omszałymi drzewami, przychodzi na świat dziewczynka. Ronja – córka herszta zbójników, dziecko natury, które od pierwszych dni dorasta w rytmie lasu: z jego ciszą, grozą i niezwykłą magią. Ronja poznaje świat poprzez własne doświadczenia: skacze nad przepaściami, słucha śpiewu nocy, zaprzyjaźnia się z tym, co dzikie i nieoswojone. I właśnie wtedy, gdy najbardziej czuje swoją niezależność, w jej życiu pojawia się Birk – syn największego wroga jej ojca.
To spotkanie nie powinno się wydarzyć. A jednak rodzi się między nimi coś, co nie mieści się w granicach, które stworzyli dorośli: przyjaźń. Zakazana, ryzykowna, ale prawdziwa. I tu zaczyna się sedno tej opowieści: od tej pory Ronja i Birk muszą zmierzyć się nie tylko z niebezpieczeństwami lasu, ale też z uprzedzeniami i gniewem swoich rodzin.


Powstają pytania, na które tylko pozornie trudno odpowiedzieć: czy dziecięca odwaga i dobro płynące prosto z serca mogą przebić mur nienawiści? Czy lojalność wobec bliskich może iść w parze z wiernością sobie? Lindgren w niezwykle przepiękny a zarazem prawdziwy, bez infantylizowania, upraszczania czy bambinizacji przyrody sposób, snuje opowieść o wolności, relacjach zarówno z drugim człowiekiem, jak i z naturą, o zaufaniu, miłości i przyjaźni, które dojrzewają mimo strachu.
I tak sobie myślę, że we spółczesnym świecie, w którym coraz mniej dzieci ma szansę na tak naturalny, wolny i uważny rozwój, ta historia nabiera jakiegoś takiego unikalnego znaczenia. W świecie, w którym dzieciom nie pozwala się być dziećmi, w którym jest coraz mniej przestrzeni na dzieciństwo z jego wszystkimi najbardziej naturalnymi przejawami: swobodną zabawą, podejmowaniem ryzyka, uczeniem się na własnych błędach, nie ma miejsca na samodzielność. Są regulacje, zakazy, nadzór i postępujący brak zaufania. A przecież – co potwierdzają badania – dziecko rozwija się najlepiej wtedy, gdy może działać samodzielnie.

Dlaczego dzieci potrzebują samodzielności i ryzyka
Psycholog rozwojowy Peter Gray od lat pokazuje, że dzieci potrzebują swobodnej zabawy i tzw. „ryzykownych zabaw”, które uczą oceny sytuacji, pewności siebie i regulowania emocji. To doświadczenia, których nie zastąpią żadne zajęcia dodatkowe. Ronja jest dokładnie takim dzieckiem – odważnym, doświadczającym, sprawczym. Jej historia przypomina nam, że dzieci nie dorastają od siedzenia w bezruchu. Dorastają od działania.
Las jako przestrzeń rozwoju dziecka
W Ronji las jest nie tylko tłem. Jest pełnoprawnym bohaterem. To on kształtuje Ronję: jej odwagę, uważność, relacje, sposób reagowania na świat. Richard Louv, autor książki „Last Child in the Woods”, nazywa współczesny kryzys dziecięcej kondycji „deficytem natury”. Wskazuje, że kontakt z przyrodą redukuje stres, wspiera odporność psychiczną i rozwija kreatywność.
Dlatego staramy się regularnie zabierać dzieci nawet na krótkie wypady poza miasto — nie trzeba wielkiej wyprawy, często wystarczy jednodniowa wycieczka.
Ronja pokazuje, że dzieciństwo w naturze to nie fanaberia. To biologiczna potrzeba. Las uczy Ronję (a wraz z Ronją i nas) pokory, uważności, rozumienia siebie, współpracy z drugim człowiekiem, przyjaźni, zaufania do siebie i do świata. Relacj Ronji i Birka z lasem jest przepiękną metaforą życia w ogóle.



Relacja rodzica i dziecka — najtrudniejsza lekcja Ronji
Jednym z najpiękniejszych (i jednocześnie najtrudniejszych) elementów tej historii jest relacja Ronji z jej ojcem. Intensywna, czuła, wychodząca prosto z trzewi. I pełna tego trudnego, najważniejszego elementu rodzicielstwa: puszczania wolno. Ronja przypomina nam, że dziecko jest odrębnym człowiekiem, nie wychowujemy go dla siebie. Zaufanie jest walutą relacji, wolność nie jest nagrodą, ale warunkiem rozwoju.
Dzieci, którym ufamy, uczą się ufać sobie.
To największy prezent, jaki możemy im dać.
Ja się uczę tego codziennie na nowo.

Dlaczego „Ronja, córka zbójnika” jako audiobook to lektura obowiązkowa dla rodziców?
Zanim włączymy ten fenomenalny audiobook (Edyta Jungowska to prawdziwa mistrzyni budowania historii, interpretacji tekstu i przekazywania emocji! a cały zespół wydawniczy: muzycy, dźwiękowcy, realizatorzy po raz kolejny wspinają się tu na wyżyny!) naszym dzieciom, posłuchajmy go sami (jak nie mamy dzieci, to nawet jeszcze lepiej! Przygotujemy się do bycia rodzicami obecnymi, uważnymi). Historia Ronji pozwoli nam odpuścić chociaż trochę kontroli, zobaczyć, że odwaga nie rodzi się z nadzoru, ale z przestrzeni. Byż może też zrozumiemy, że samodzielność nie bierze się z instrukcji, ale z własnych doświadczeń i że dzieciństwo potrzebuje ryzyka, przyrody i relacji – nie perfekcyjnych scenariuszy.
Dlatego uważam, że „Ronja, córka zbójnika” to książka (i audiobook!), którą powinien poznać każdy rodzic, przyszły rodzic albo osoba pracująca z dziećmi. To opowieść o odwadze, granicach i miłości, która daje wolność.

Audiobook „Ronja, córka zbójnika” – nasza ścieżka dźwiękowa do leśnych spacerów
Nowa realizacja wydawnictwa Jung-off-ska jest pełna przestrzeni, muzyki, światła i klimatu, który przenosi nas prosto do lasu Mattisa. To świetna propozycja na wspólne słuchanie w podróży, podczas wędrówki albo długiego spaceru w lesie.
A może najlepiej… właśnie w lesie. Tak, jak lubiłaby Ronja.
Jeśli szukacie historii, która wzmocni Wasze dzieci i da Wam – dorosłym – odwagę ufać im jeszcze mocniej, sięgnijcie po tego audiobooka. To opowieść, która zostaje na długo. Nie tylko w pamięci. Ale przede wszystkim w relacji.
Recenzja powstała we współpracy z wyd. Jung-off-ska – wydawca nie miał wpływu na kształt tekstu. Wszystkie ochy, achy i momenty wzruszeń są moje :).
Jeśli szukacie więcej historii, które naprawdę działają na dzieci w podróży i w naturze, zebraliśmy je w naszym przewodniku po książkach dla dzieci o świecie i przyrodzie.



