Trasa rowerowa Mielno–Kołobrzeg z dziećmi (R10) - Our Little Adventures
Główna » Podróże po Polsce z dzieckiem » Rowerowe wycieczki i miejsca nad wodą » Trasa rowerowa Mielno–Kołobrzeg z dziećmi — 84 km w jeden dzień i co warto wiedzieć

Trasa rowerowa Mielno–Kołobrzeg z dziećmi — 84 km w jeden dzień i co warto wiedzieć

Przez Karo
Trasa rowerowa Mielno–Kołobrzeg z dziećmi — 84 km w jeden dzień i co warto wiedzieć

Styczeń, okolice zera, trójka dzieci i plan przejechania 84 kilometrów w jeden dzień. Najmłodsza w przyczepce, starszaki na swoich rowerach, my z termosami herbaty i lekką niepewnością, czy to aby na pewno dobry pomysł.

Okazało się, że wyjazd rowerowy nad Bałtykiem może wyglądać zupełnie inaczej, niż się zwykle zakłada. Przez większość drogi jedzie się lasem albo tuż przy plaży, słychać morze, a dzieci bardziej interesują wydmy niż licznik kilometrów.

Jak wygląda trasa rowerowa Mielno–Kołobrzeg (R10) z dziećmi?

Ścieżka rowerowa z Mielna do Kołobrzegu to część rowerowej trasy R10 biegnącej wzdłuż całego Bałtyku. Praktycznie cała trasa prowadzi utwardzoną nawierzchnią (asfalt, płyty betonowe, kostka brukowa), jedynie jakieś kilkaset metrów, obok budowy w okolicach Sarbinowa to nierówna błotnista droga z wielkimi dołami (stan w styczniu 2025; pewnie niedługo się to zmieni, jak wybudują tam drogę).

Prkatycznie cała trasa (z trzema krótkimi wyjątkami) to spokojne ścieżki rowerowe w lesie lub tuż przy plaży. Jedynie w Mielnie część trasy prowadzi wyznaczoną DDR na głównej drodze przelotowej przez miasteczko (tam trzeba bardziej uważać z dziećmi), w Chłopach i Sarbinowie jedzie się małymi uliczkami wzdłuż morza, po których śmigają też auta. Trzecim momentem, kiedy trzeba bardziej zwracać uwagę na dzieciaki, jest fragment w okolicach dawnej jednostki wojskowej pomiędzy Gąskami i Ustroniem Morskim. Ścieżka rowerowa prowadzi przez las szosą, po której mogą jeździć samochody (u nas nie było ich wcale, ale pewnie w wysokim sezonie będzie ich więcej).
Odcinek przy budowie w okolicach Sarbinowa był w styczniu prawdziwym błotnym torem przeszkód. Basia w przyczepce miała z tego największą frajdę. My trochę mniejszą.

Poza tym luz, blues, natura, szum morza i cisza :).

Ile kilometrów ma trasa Mielno–Kołobrzeg i ile czasu zajmuje?

Cała pętla, którą zrobiliśmy (z Mielna do Kołobrzegu i z powrotem), to dokładnie 84 kilometry. Oznacza to, że w jedną stronę macie do pokonania około 42 km. Ile czasu to zajmuje? Z dziećmi na rowerach (i najmłodszą w przyczepce) to wycieczka na niemal cały dzień – wliczając w to niespieszne tempo, postoje na gorącą herbatę z termosu, podziwianie plaży i przerwę obiadową w Kołobrzegu. Jeśli jedziecie bez wspomagania elektrycznego, warto rozważyć pokonanie trasy tylko w jedną stronę i powrót pociągiem.

Policzyłam ile razy Jasiek zapytał „daleko jeszcze?”. Ani razu. To był nasz osobisty rekord.

Czy dzieci dadzą radę? Dystans, wiek i realne możliwości

No więc, to zależy :).

Zależy od różnych czynników: wieku dzieciaków, sprzętu, na którym jedziecie, doświadczenia rowerowego, czy charakteru dziecka, emocji danego dnia, itd. Na pewno fajnie mieć wsparcie w kręceniu kółkami w postaci ebajków – nadal trzeba kręcić, bo rower za nas nie jedzie (to nie skuter), ale wspomaganie jest naprawdę odczuwalne. 10-letnia Mania i 8-letni Jasiek od ponad pół roku testują elektryki niemieckiej marki woom (na blogu znajdziecie naszą szczegółową recenzję po wyprawie szlakami rowerami nad Gardą) – Mania ma woomową szóstkę, Janek piątkę. My natomiast jechaliśmy na ebajkach Velo de Ville – to już kolejne z rowerów tej marki, które mamy przyjemność testować. Wszystkie rowery sprawdziły się nam znakomicie.

Czy bez ebajków dalibyśmy radę? Pewnie z dziećmi byłoby trudno zrobić ponad 80-kilometrową pętelkę, ale osoby 13+ dałyby zapewne radę. Trasę z Kołobrzegu przez Mielno aż do Darłówka (ok 75 km) przejechałam kilkanaście lat temu podczas objazdu polskiej części Bałtyku. Jazda ze wspomoganiem pozwala po prostu na przyjemniejsze pokonywanie kilometrów. Jeśli więc Wasze dzieciaki są już na tyle „objeżdżone” rowerowo, lubią jeździć na dłuższe trasy, to warto pomyśleć o ebajkach. Gwarantuję, że liczba „daleko jeszcze?”, „ja chcę przerwę” spadnie niemal do zera :).

A co z 5-letnią Basią, zapytacie? Mimo tego że Basieńka bez problemu przejeżdża na swojej trójeczce woomowej 15-20 km w ciągu dnia, to tym razem rower został w Warszawie. Wiedząc o tym, że nad morzem czekają na nas dłuższe wycieczki postanowiliśmy zabrać naszemu najmłodszemu dziecku znaną nam już dobrze z wcześniejszych doświadczeń przyczepkę Thule Chariot Sport 2. I tak jak się spodziewaliśmy, sprawdziła się idealnie.

Dlaczego właśnie Mielno

Jak nas już dobrze znacie, to pewnie wiecie, że nie lubimy tłoku, hałasu i tłumów. Dlatego też ostatnie 2 lata spędziliśmy na małej wyspie Koh Lanta w Tajlandii – przez większą część roku mieliśmy dla siebie niemal puste plaże hen hen po horyzont. Dlaczego więc przyjechaliśmy do Mielna, które z reguły kojarzy się nam się z wakacyjnymi tłumami?

No więc… nie całe Mielno tak wygląda. Wystarczy wyjechać 2-3 km poza centrum i mamy już zupełnie inną rzeczywistość. Tak jest nad Jeziorem Jamno i na plaży wzdłuż Unieścia. Pierwszy raz byliśmy tam w 2018 roku. To wtedy urzekła nas totalna cisza i jakiś taki specyficzny nadbałtycki klimat. Dlatego też, kiedy właściciele Domków na Wodzie (HT Houseboats) zaprosili nas na długi weekend, by zobaczyć, jak przez tych ostatnich 7 lat wiele się u nich zmieniło, wiedzieliśmy, że będzie to piękny czas. I wcale się nie pomyliliśmy!

Domki na wodzie na Jeziorze Jamno — baza wypadowa nad Bałtykiem

Domki na wodzie (HT Houseboats) to kilkanaście domków znajdujących się w Mielnie Unieściu, 200 metrów od Bałtyku, na Jeziorze Jamno wzdłuż prywatnej mariny. Dzięki temu jest tam naprawdę kameralnie i bezpiecznie – marina jest odizolowana od ścieżki rowerowej biegnącej wzdłuż Jamna furtką zabezpieczoną kodem. Każdy domek jest trochę inny, są mniejsze i większe, z różną liczbą udogodnień. W domku, w którym zatrzymaliśmy się my (Grand) mieliśmy 2 łazienki, saunę (z niej ucieszyliśmy się najbardziej! Kochamy saunować!), 2 sypialnie, taras na dachu i… wannę pośrodku pokoju z widokiem na jezioro.

Dodatkowo, codziennie rano w wielkich wiklinowych koszach czekały na nas przepyszne zestawy śniadaniowe. A na nasze zwierzaki, z którymi mogliśmy przyjechać, przygotowane były zabawki, smaczki i specjalny list! Nooooo bajka!

Bałtyk poza sezonem — kiedy nad morzem jest najlepiej z dziećmi

Nad Bałtyk staramy się jeździć poza sezonem. I też Wam to polecamy jeśli nie lubicie tłumów i parawanów na plaży. Zaczynamy zazwyczaj już we wrześniu i jeździmy aż do maja. Wspaniale jest spacerować po niemal pustej plaży, wdychać ten jedyny w swoim rodzaju zapach, jeździć rowerem po pustych ścieżkach, chodzić po starych nadmorskich uliczkach małych miejscowości, czy jeść rybę z frytkami bez dudniącej muzyki 100 metrów dalej. Nad Bałtykiem naprawdę można odpocząć. Trzeba wiedzieć tylko kiedy i gdzie jechać :). Zresztą sami zobaczcie.

Zostań z nami na dłużej!

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.