Spędziliśmy na Sant’Antioco ponad dwa miesiące i w tym czasie przejechaliśmy ją wzdłuż i wszerz. To wyspa, która zaskakuje – dzikie niezadeptane plaże z cudownie szmaragdowo-turkusową wodą, szlaki rowerowe z widokiem na morze, nurkowanie i snorklowanie w krystalicznym morzu Śródziemnym i do tego fascynująca historia sięgająca czasów fenickich. Sant’Antioco to idealne miejsce na wakacje dla outdoorowych rodzin, które chciałyby doświadczyć czegoś więcej, niż leżenia na plaży. W przeciwieństwie do północnej Sardynii, tutaj naprawdę można odpocząć bez tłumów.




O tym przeczytasz
Historia Sant’Antioco – muzeum pod gołym niebem starsze niż Rzym
Zanim przejdę do tego, dlaczego Sant’Antico tak nas – outdoorowych aktywnych rodziców – oczarowało, koniecznie muszę Wam napisać chociaż trochę o niesamowitej historii tej malutkiej wyspy położonej tuż przy południowo-zachodnim krańcu Sardynii.
Historia wysepki sięga aż VIII wieku p.n.e. Wtedy to Fenicjanie założyli tu osadę o nazwie Sulci, która szybko stała się jednym z najważniejszych punktów handlowych w całym basenie Morza Śródziemnego. To właśnie stąd wyruszały statki z najcenniejszymi towarami Starożytności, takimi jak purpura (niezwykle drogi w produkcji barwnik królewski pozyskiwany z gruczołów morskich ślimaków), wino czy oliwa, a do portu przypływały towary z Afryki i Półwyspu Iberyjskiego.
Przeciekawe jest to, że Sulci rozwijało się prężnie na długo przed tym, jak w Italii powstał Rzym! Jak może pamiętacie, Wieczne Miasto zostało założone w 753 r. p.n.e., a osada na Sant’Antioco powstała kilkadziesiąt lat wcześniej. Fenicjanie pozostawili po sobie monumentalne nekropolie i katakumby, które można podziwiać do dziś, m.in. w Muzeum Archeologicznym (bardzo polecamy je odwiedzić).



Później wyspa przechodziła pod panowanie Kartagińczyków i Rzymian, którzy rozbudowali Sulci, nadając mu charakter strategicznej bazy wojskowej i handlowej. W rzymskim okresie miasto tętniło życiem – powstały świątynie, forum i akwedukty. Ślady tych budowli wciąż można odnaleźć w miasteczku Sant’Antioco, podobnie jak fragmenty wczesnochrześcijańskich bazylik i katakumb, które świadczą o tym, że wyspa była ważnym ośrodkiem kultu także w późniejszych wiekach.
To niezwykłe, bo spacerując po współczesnym miasteczku, czy jadąc groblą usypaną przez Fenicjan, która do dzisiaj łączy Sant’Antioco z Sardynią, ma się świadomość, że pod naszymi stopami czy kołami samochodu kryją się warstwy historii liczącej niemal trzy tysiące lat. Sant’Antioco to prawdziwe muzeum pod gołym niebem!
Na nas zrobiło to ogromne wrażenie.




Życie w tufowych grotach – niezwykła historia XX wieku
Sant’Antioco to nie tylko starożytna historia Fenicjan i Rzymian, ale też niezwykłe dzieje całkiem współczesne. Jeszcze w latach 50. i 60. XX wieku część mieszkańców wyspy żyła w grotach i jaskiniach wykutych w miękkim tufie wulkanicznym (rodzaj miękkiej i plastycznej skały powstałej w wyniku erupcji wulkanu). Te naturalne i częściowo poszerzone przez ludzi groty znajdowały się m.in. na obrzeżach miasteczka.





Mieszkańców tych grot pogardliwie nazywano „is gruttaius” (od grutta – grota), co w lokalnym dialekcie miało wydźwięk zbliżony do „ludzie z dziur” czy „jaskiniowcy”. Choć żyli skromnie, groty dawały im schronienie przed upałem i zimnem, były łatwe do utrzymania i tanie w użytkowaniu.
W latach 60. władze rozpoczęły proces przenoszenia rodzin z grot do nowych mieszkań socjalnych. Część grot jednak zachowano i do dziś można je oglądać jako świadectwo tego niezwykłego fragmentu lokalnej historii. Spacerując ulicami Sant’Antioco, trudno uwierzyć, że zaledwie kilkadziesiąt lat temu ludzie tu naprawdę mieszkali tak, jakby czas zatrzymał się o setki lat wcześniej.
Niesamowite jest to wszystko, prawda? I co najważniejsze, jeśli podróżujecie z dziećmi, odwiedzenie takich miejsc to fantastyczna lekcja historii i kultury – dzieciaki na własne oczy mogą się przekonać, jak rzeczywiście wyglądało życie prawdziwych ludzi w ich naturalnym środowisku.





Museo del Bisso – magia morskiego jedwabiu na Sant’Antioco
Jeśli jesteście na Sant’Antioco i lubicie odkrywać lokalną kulturę, która dodatkowo wprost łączy się z outdoorem czy szerzej z naturą, to bardzo, bardzo polecamy wizytę w miejscu kompletnie wyjątkowym.
W sercu Starego Miasta Sant’Antioco działa niezwykłe Museo del Bisso, prowadzone przez Chiarę Vigo – jedną z ostatnich na świecie mistrzynię sztuki tkania z bisioru, czyli jedwabiu morskiego. Ten rzadki, lżejszy niż piórko (seeeerio!), niemal mityczny materiał powstaje z włókien wytwarzanych przez małże Pinna nobilis, które dawniej licznie zamieszkiwały Morze Śródziemne. Po odpowiedniej obróbce bisior zyskuje złocisty połysk i wyjątkową trwałość – w przeszłości był uważany za tkaninę królewską, zdobił szaty kapłanów i monarchów, a dziś stanowi bezcenne dziedzictwo niematerialne.
Wizyta w muzeum nie przypomina klasycznego zwiedzania – to bardziej intymne spotkanie z tradycją, historią i duchowością. Chiara Vigo opowiada o swojej pracy, pokazuje próbki bisioru i proces jego obróbki (śpiewając przy tym tradycyjne pieśni), a także dzieli się opowieściami o znaczeniu tej sztuki w kulturze śródziemnomorskiej.
I mimo że całe spotkanie było po włosku i rozumieliśmy bardziej konteksty (oboje znamy trochę hiszpańskiego, ja francuskiego), było to dla nas doświadczenie naprawdę głęboko poruszające – kontakt z kimś, kto całe życie poświęcił zachowaniu unikatowej tradycji, przekazywanej z pokolenia na pokolenie w żeńskiej linii swojej rodziny. Muzeum del Bisso to jedno z tych miejsc na Sant’Antioco, które zostają w pamięci na długo – nie tylko jako atrakcja turystyczna, ale jako spotkanie z czymś naprawdę wyjątkowym i ponadczasowym (ja do tej pory mam ciarki na plecach, jak myślę o spotkaniu z Chiarą. Serio.)




No dobra, smaczki historyczne mamy mniej więcej omówione. A teraz czas na outdoorowe zachwyty!
Rowerowe szlaki na Sant’Antioco
Wyspa jest rajem dla rowerzystów – znajdziecie tu zarówno asfaltowe drogi prowadzące wzdłuż lagun i wybrzeża z widokami na zachód słońca, jak i bardziej wymagające ścieżki terenowe wijące się przez pagórki porośnięte makią. Jazda rowerem pozwala dotrzeć do dzikich zatoczek i punktów widokowych, gdzie zobaczycie flamingi brodzące w wodzie (i pomyśleć, że my je widzieliśmy codziennie rano z okna naszego campervana!), poczujecie zapach śródziemnomorskich ziół, będziecie podziwiać łódki kołyszące się na wodzie i…. no zakochacie się w tych wszystkich krajobrazach, tak jak my!
Jeśli kochacie rowery, koniecznie zajrzyjcie to naszego oddzielnego tekstu: Rowerowa Wyspa Sant’Antioco – opisaliśmy w nim nasze ulubione traski dla małych i dużych.






Nurkowanie i snorklowanie – ośmiornice i skalne korytarze w krystalicznej wodzie
Sant’Antioco to jedno z najlepszych miejsc do snorklowania i nurkowania w południowej Sardynii. Wizura, czyli po nurkowemu widoczność pod wodą, jest fenomenalna – nigdzie na świecie nie widzieliśmy tak przejrzystej wody. Pod powierzchnią zobaczycie wulkaniczne formacje skalne, jaskinie, korytarze i groty (nasze ukochane to Pan di Zucchero i Grotta Azzura), w których można się nawet wynurzyć (niesamowite doświadczenie!). Spotkacie tu barakudy, homary, ośmiornice, płaszczki.
Z kim nurkować na Sant’Antioco?
Jeśli będziecie na Sardynii albo Sant’Antioco, koniecznie odezwijcie się do Dominiki i Piotra z Sirena Sardinia – polskiej szkoły nurkowej na Sant’Antioco – my z nimi nurkowaliśmy przez całe wakacje. Nie dość, że mają najlepszy sprzęt, jaki istnieje na rynku, ogromną wiedzę o świecie nurkowym (Piotr jest instruktorem, nurkiem technicznym i jaskiniowym), to jeszcze sami są po prostu bardzo ciepłymi, serdecznymi ludźmi, którzy nie tylko z Wami zanurkują (albo nauczą Was, jak to robić), ale też opowiedzą o całym regionie. No i tak, jak my, kochają outdoor i są rodzicami, więc dostaniecie od nich same najfajniejsze, sekretne polecajki miejscówek i różnych outdoorowych aktywności.
Jeśli zastanawiacie się, jak zacząć nurkować z dziećmi, to zajrzyjcie koniecznie do naszego tekstu: Nurkowanie z dziećmi – jak zacząć podwodną przygodę.





Windsurfing i kitesurfing w Porto Botte
Kolejna nasza polecajka prosto z serducha. Zaledwie 20 minut jazdy autem od Sant’Antioco znajdziecie idealną miejscówkę do polatania nad wodą i śmigania po jej powierzchni. Porto Botte, bo o tej miejscówce mowa, to spot znany kitesurferom z całej Europy – stały wiatr, płytka woda i fantastyczna baza Sky High (też prowadzona przez polskie małżeństwo: mistrzynię świata w windsurfingu Martę Hlavaty-Orłowską i Karola Orłowskiego „Orła”), skąd można wypożyczyć cały sprzęt, zapisać się na lekcje, a nawet na cały camp kajtowy czy windowy, jak było to w przypadku naszych dzieciaków.
Więcej o naszych doświadczeniach poczytacie w naszym tekście: Kids Camp na Sardynii.



Najpiękniejsze plaże Sant’Antioco – rodzinne miejsca do kąpieli i zabawy
Mimo że my nie za bardzo lubimy leżeć na plaży, to wiemy, że dzieciakom taki czas swobodnej zabawy w wodzie czy na piachu jest bardzo potrzebny (zgodnie z zasadą: jeden dzień intensywny, jeden dzień odpoczynku). Staramy się wybierać plaże niezatłoczone, na które można wejść z psem (to prawdziwa rzadkość we Włoszech i na Sardynii / Sant’Antioco – jeśli już można z psem, to z reguły wieczorem) – przygotowaliśmy więc dla Was zestawienie naszych ulubionych plaż.
Małe zastrzeżenie: na Sant’Antioco wszędzie znajdziecie turkusową krystalicznie czystą wodę. Każda plaża ma w sobie to „coś” – jedne mają więcej skałek (idealne do zabawy dla dzieciaków), inne mają baseny skalne, w których można skakać, jeszcze inne więcej jasnego, miękkiego piasku. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.
- Maladroxia – jasny piasek i turkusowa woda, bary, leżaki, parasole ale też największy tłok w sezonie
- Arco dei Baci – cudowne miejsce! Naturalny basen skalny, w którym można się kąpać, jeśli warunki na morzu na to pozwalają (czasem może jest tak bardzo wzburzone, że nie da się po prostu zejść po skałach do wody – potężne fale wszystko przykrywają). Nie ma tam piasku, siedzi się na skałach pod klifami.
- Cala Sapone – dosyć szeroka plaża, fajny piasek, bardzo fajne płaskie skałki do połażenia, po drugiej stronie ulicy knajpka z dosyć smacznym jedzeniem (spróbujcie tam sardyńskich pierożków culurgiones)
- Cala Lunga – niewielka plaża ukryta w zatoczce, idealne rodzinne miejsce na piknik, jest też bar z podstawowymi produktami
- Coaquaddus – bardzo szeroka piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do morza, tuż przy plaży klimatyczna knajpka









Trekkingi i spacery po klifach
Szlaki piesze prowadzą przez klify i wzgórza, z których roztacza się widok na Isola di San Pietro i otwarte Morze Śródziemne. To miejsca, w których nawet w środku sezonu turystycznego można spacerować w ciszy.
My szczególnie polecamy wędrówkę szlakiem klifowym do punktu widokowego Capo Sperone – najbardziej wysuniętego na południe krańca wyspy, gdzie widać skaliste klify i często spotkać można szybujące drapieżne ptaki. Idzie się ścieżką przez porośnięte makią wzgórza, pełne aromatycznych ziół i dzikich kwiatów.



Drugim naszym ulubionym miejscem były spacery wzdłuż klifów pomiędzy Arco dei Baci a starożytnym monumentem z epoki brązum Tomba dei Giganti (Su Niu ’e su Crobu). Auto można zostawić w zagajniku przy Carolina Ranch i stamtąd po prostu się poszwendać albo pieszo albo rowerem po okolicy. Fantastyczne widoki i niesamowite zachody słońca.





Flamingi i laguny – dzika natura Sant’Antioco
Solanki Sant’Antioco, zwane też saline, od wieków były wykorzystywane do pozyskiwania soli morskiej, a dziś stanowią jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów wyspy – szerokie, płaskie tafle wody mieniące się różnymi odcieniami różu, fioletu ale też błękitu czy zieleni w zależności od światła i pory roku. To właśnie w tych płytkich zbiornikach swoje gniazda zakładają flamingi, a także inne ptaki wodne, jak czaple czy rybitwy.
My mieliśmy to tuuuurboszczęście oglądać te niesamowite, ogromne ptaki niemal codziennie z okien naszego busa – podchodziły do nas naprawdę bardzo, bardzo blisko, kiedy spaliśmy sobie na solankach w Porto Botte. A ten moment, kiedy flamingi podrywają się do lotu i przelatują tuż nad Waszymi głowami… bezcenne!



Sant’Antioco – gdzie spać i gdzie jeść?
No dobra, jak już przyjedziemy na tę kameralną outdoorową wysepkę sardyńską, to trzeba gdzieś spać, prawda? My co prawda nie mieliśmy tego problemu, ponieważ podróżujemy naszym domem na kółkach, ale zakładam, że 99% z Was chciałoby jednak wiedzieć, co polecamy na wyspie.
Podczas naszego busowego szwendania się po Sant’Antioco i Sardynii, mieliśmy szczęście spotkać różnych fantastycznych ludzi. No i Ci właśnie ludzie pokazywali nam Wyspę z takiej wiecie, zupełnie nieturystycznej strony, dzięki czemu mogliśmy się poczuć trochę jak lokalsi. Za namową Dominiki z Sireny, postanowiliśmy więc na ostatnie 3 noce spędzić w sardyńskim mieszkaniu w samym centrum Starego Miasta Sant’Antioco. I to był strzał w dziesiątkę! Nie tylko zrobiliśmy niespodziankę dzieciakom (klima w pokoju po 3 miesiącach upałów w busie… sami rozumiecie :), ale też sami trochę odetchnęliśmy od ogarniania całości.
Nasze mieszkanko w sardyńskiej kamienicy znajdziecie na stronie Tutto Sant’Antioco, na której jest jeszcze ponad 200 mieszkań i domów na wynajem na całej wyspie. Jeśli myślicie o przylocie na Sant’Antioco w lecie, czyli wysokim sezonie turystycznym, warto zrobić rezerwację wczesną wiosną. My Wam jednak polecamy przyjechać we wrześniu czy październiku albo w okresie kwiecień-maj – będziecie mieć wtedy całą okolicę tylko dla siebie :).



Co i gdzie jeść na Sant’Antioco?
Nie prowadzimy bloga kulinarnego ani nie jadamy codziennie w restauracjach, ale lubimy dobrze zjeść :). Przez te 2 miesiące mieszkania na Wyspie znaleźliśmy kilka swoich ulubionych knajpek z lokalnym jedzeniem.
- I Due Fratelli – restauracja i biznes rybny w jednym. Knajpka przy porcie w miasteczku Sant’Antioco, gdzie zjecie najlepsze owoce morza, słynne pierożki culurgiones i fenomenalnego tuńczyka – lokalny specjał.
- La Sulcitana – druga bardzo fajna knajpka rybna w porcie, tuż obok I Due Fratelli; kilkanaście razy braliśmy tam na wynos kalmary, pałaszując je rękami na bulwarze :)
- Pizzeria Ipogeo – bardzo dobra pizza, stoliki ustawione tuż pod bazyliką, polecamy pójść tam wieczorem, na kolację – wtedy jest najfajniejszy klimacik
- Bar Arcobaleno – knajpko-bar z pysznymi lokalnymi przekąskami (deski serów, mięsa, kanapki, pinsy, itd.) tuż przy porcie, drinkami (także tymi bez alko), super atmosfera, często muzyka na żywo; dzieci i psy bardzo mile widziane (jak to we Włoszech!)
- Il Veliero – pizzeria i restauracja w jednym tuż przy porcie w Calassecie, miasteczku na północy Sant’Antioco – przepyszne makarony z owocami morza
- lodziarnia Gelizia – nasze dzieci chodziły tam niemal codziennie :). Poza lodami spróbujcie także koniecznie granity (moja ulubiona to fragola, czyli truskawkowa) i affogato z lodami pistacjowymi :)
Czego trzeba koniecznie spróbować?
Owoców morza, ryb (szczególnie tuńczyka – tu dodatkowo polecamy jedniodniową wycieczkę na wyspę San Pietro promem z Calasetty), owczych serów pecorino, miodu, pierożków culurgiones, pane carasau – cienkiego chrupiącego chlebka sardyńskiego, frittury czyli kalmarów czy krewetek smażonych w panierce w głębokim tłuszczu, torrone sardo – nugatu z miodu, białek i prażonych orzechów, pardulas – małych serowych babeczek z ricotty lub świeżego sera owczego, skórki cytrynowej albo szafranu, lodów pistacjowych (ja w każdej lodziarni zawsze brałam pistację i jeszcze jakiś jeden smak :) i całej masy lokalnych specjałów sprzedawanych na odbywających się cyklicznie w całym miasteczku imprezach: takich jak wino (jeśli pijecie oczywiście) albo seadas (albo sebadas) – najbardziej charakterystycznego deseru całej Sardynii. Są to takie duże „pierogi” z ciasta przypominającego pitę, w środku z owczym serem pecorino. Przygotowanie ich wygląda spektakularnie – wielkie kawałki sera wiszą nad paleniskiem i powoli się rozpuszczają. Pitę smaruje się takim rozpuszczającym się serem, a całość polewa się miodem i składa w trójkąt.
To jak, przekonaliśmy Was choć trochę do odwiedzenia Sant’Antioco? :)



