Trekking Tiscali – wyprawa do zaginionej wioski Nuragów - Our Little Adventures
Główna » Być » Outdoor z dziećmi » Trekking Tiscali – wyprawa do zaginionej wioski Nuragów

Trekking Tiscali – wyprawa do zaginionej wioski Nuragów

Przez Mario
Trekking Tiscali – wyprawa do zaginionej wioski Nuragów

Są takie miejsca na mapie Sardynii, które na długo zostaną w naszych głowach – nie tylko ze względu na widoki, ale przez opowieści, które w sobie kryją. Jednym z takich miejsc jest Tiscali – ukryty wysoko w górach Sardynii, gdzie czas zatrzymał się w epoce brązu. Wspinając się na szczyt, w gęstym cieniu jałowców i pachnących ziół, trafiliśmy do ukrytej w grocie wioski, którą zbudowali… Nuragowie.`

podejscie na szczyt tiscali z dziećmi

Wejście na Tiscali – jak dotrzeć na początek szlaku?

Zanim jednak trafiliśmy na początek szlaku na szczyt Tiscali, musieliśmy przejechać rowerami ponad 6 km z parkingu przy Sorgente Su Gologone. Normalnie, gdy droga nie jest w budowie, spokojnie ten odcinek można pokonać samochodem. Jeszcze wieczorem przed dniem wejścia pojechaliśmy testowo sprawdzić jak wygląda trasa. Przy okazji, korzystając z polecenia przemiłej Pani sprzedającej pamiątki na parkingu, odwiedziliśmy Grotta di Sa Oche. Spokojnie można ją zwiedzić przed wyprawą na Tiscali.

Wyjechaliśmy wcześnie rano, Makaron został z dokładnie tą samą Panią od pamiątek, którą wspominamy wyżej. Jak się okazało, później spał cały dzień w cieniu. Taki to nasz staruszek podróżnik.

We wszystkich opisach szlaku Tiscali znajdziecie informację, że warto ruszyć jak najwcześniej – potwierdzamy! Większość podejścia prowadzi w cieniu, ale końcówka jest już bardzo nasłoneczniona. Szlak jest wymagający, szczególnie w drugiej części, ale widoki na dolinę Lanaittu są przepiękne.

Cała pętla ma około 7,5 km. Ciekawym elementem na szczycie jest skalna szczelina, przez którą trzeba się przecisnąć. Dopiero po pokonaniu tego przejścia po kilkuset metrach docieramy do stacji archeologicznej plemienia Nuragii.

Szlak na Tiscali z dziećmi – praktyczne porady

Jak wspominaliśmy, podejście jest dość wymagające. Basia (lat 6) bez nosidła nie dałaby rady. Jej baterie skończyły się gdzieś w połowie podejścia. Trzeba mieć także ze sobą sporą ilość wody, ponieważ po drodze nie ma absolutnie nic do uzupełnienia lub kupna. Jeśli idziecie tym szlakiem w lipcu lub sierpniu, temperatury dość szybko dadzą się Wam we znaki.

Warto też mieć ze sobą buty z dobrym bieżnikiem – zejście jest po ostrych kamieniach. Jak widzicie po zdjęciach mamy na sobie różne ubrania. Zawsze zabieramy dodatkowy zestaw dla najmłodszej Basi (po wyjściu z nosidła przeważnie ciuchy są przepocone). Mamy tez ze sobą zawsze dłuższy rękaw. Dodatkowo większość ubrań, które widzicie są z technologią UPF marki Columbia. Zawsze też na takie wyprawy zabieramy merynosy (od ponad 8 lat używamy Paterns), które równie skutecznie blokują promienie UV.

Jeśli macie plan zrobić trekking na Tiscali i macie ze sobą małe głodomory, tak jak my, koniecznie zabierzcie ze sobą prowiant. Nas jak zwykle w takich wyprawach ratuje jedzenie liofiliozowane. Od wielu lat pozostajemy wierni polskiej firmie Lyofood.

Nuragowie – symbol Sardynii

Nuragowie to tajemniczy lud zamieszkujący Sardynię od około 1800 r. p.n.e. (tak, dobrze przeczytaliście – przed naszą erą!). Ich kultura nie zostawiła po sobie pisma, ale zostawiła tysiące kamiennych wież – nuragów – rozsianych po całej wyspie. Do dziś na Sardynii odnaleziono ponad 7 000 takich budowli. Ich funkcja do dziś nie jest do końca jasna – mogły być twierdzami, świątyniami, a może miejscem zgromadzeń plemiennych?

Co ważne – nuragi istnieją tylko na Sardynii. To unikatowy znak rozpoznawczy wyspy, taki jej kamienny odcisk palca, który nie ma odpowiednika nigdzie indziej w Europie.

Tiscali – zaginiona osada Nuragów w grocie

Wioska Nuragów, do której doszliśmy po minięciu szczytu Tiscali, jest wyjątkowa nawet na tle innych stanowisk nuragijskich. Ukryta wewnątrz ogromnej zapadniętej groty, była prawdopodobnie ostatnim schronieniem dla ludzi uciekających przed inwazjami i zmianami w epoce żelaza. Wejście na stosunkowo krótką pętle po grocie jest płatne – tylko gotówką, ponieważ nie ma tam zasięgu.

wioska Nuragi na szczycie Tiscali

Już sama grota robi spore wrażenie, a w połączeniu z ruinami domostw tworzy idealną scenerię dla wyobraźni dzieci. Jest też miejscem, gdzie jest cień i można chwilę odsapnąć przed dalszą drogą w dół. My spędziliśmy obok groty ponad 1,5 godziny, a to dlatego, że zrobiliśmy sobie przerwę na obiad.

Szlak na Tiscali

Włoskie szlaki nie należą do najlepiej oznaczonych, nawet te popularne jak w Val di Funes. A być może to tylko nasze oczekiwania są wysokie, bo jesteśmy rozpieszczeni przez polskie oznaczenia? Podobnie ma się sprawa z oznaczeniem szlaku na Tiscali. Najlepszym przykładem niech będzie nasza historia, gdzie spotkaliśmy się z osobami wchodzącymi z drugiej strony i jedni drugich pytali, czy za nami jest ta wioska Nuragów, dla której się de facto tu wchodzi.

Jeśli zatem nie macie ze sobą mapy, gdzie możecie wrzucić plik gpx do prowadzenia offline, to polecam wcześniej przejrzeć numery szlaków jakim musicie iść. Ten ślad załączony wyżej też nie jest idealny. W końcowym odcinku prowadzi przez zarośniętę krzaczorami pole (jest tam mnóstwo dzikiego rozmarynu :), ale da się go poprawić. Wystarczy iść dalej szlakiem. Jest dłużej ale przynajmniej nie musicie się przeprawiać przez chaszcze.

Jeśli będziecie na wschodnim wybrzeżu Sardynii, w pobliżu miasta Oliena, to koniecznie wpiszcie sobie trekking na Tiscali, jako obowiązkowy punkt waszej wyprawy.

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.