Wiecie, że nasza więź z naturą w ciągu ostatnich dwóch stuleci zmniejszyła się aż o ponad 60%? Tak wynika z najnowszych badań prof. Milesa Richardsona z University of Derby. To właśnie on ostrzega, że jeśli nic się nie zmieni, grozi nam coś, co nazywa „wymieraniem doświadczenia” – czyli stopniowym zanikaniem kontaktu człowieka z przyrodą.


O tym przeczytasz
Natura znika z naszego języka i życia
Badacze zauważyli, że spadek tej więzi idealnie odzwierciedla znikanie słów związanych z naturą – takich jak „rzeka”, „mech” czy „kwiat” – z książek i tekstów. Między rokiem 1800 a 1990 ich użycie spadło o 60,6%. Dziś jest to ok. 52%. To nie tylko język – to odzwierciedlenie tego, że w coraz bardziej zurbanizowanym świecie natura po prostu znika z naszego codziennego doświadczenia.
Dlaczego to takie ważne?
Okazuje się, że kluczowe znaczenie ma to, co rodzice przekazują dzieciom. Jeśli dorośli tracą kontakt z naturą, trudniej im go zaszczepić u swoich dzieci. Badania pokazują, że to właśnie rodzicielska relacja z przyrodą najlepiej prognozuje, czy dziecko samo będzie blisko natury.
„Noworodek urodzony dziś nie różni się niczym od dziecka z 1800 roku. Dzieci od zawsze są zafascynowane światem przyrody. Problem w tym, że nie podtrzymujemy tej fascynacji w trakcie ich dorastania” – podkreśla Richardson.

Co może odwrócić ten trend?
Według naukowców ważne są zarówno duże kampanie edukacyjne, jak i oddolne inicjatywy, takie jak na przykład nasza CHODŹ NA DWÓR!, w której zachęcamy rodziny z dziećmi do codziennego kontaktu z naturą, pokazując jak my to robimy: podczas spacerów, wspólnych mikrowypraw w mieście i poza nim, codzienne jeżdżenie rowerem zamiast używania auta.
Poza tym jednym z najbardziej skutecznych sposobów na powrót do natury jest radykalne zazielenianie miast – i to nie o 30%, ale nawet o 1000%. Richardson zauważa: „Zwiększenie powierzchni zieleni w mieście o 30% wygląda na duży sukces, ale w praktyce potrzeba zmian dziesięciokrotnie większych, żeby naprawdę odwrócić trend utraty więzi z naturą”.
Mamy tylko jedno pokolenie
Co ważne – modelowanie komputerowe pokazało, że czas na działanie to najbliższe 25 lat. Jeśli w tym czasie wprowadzimy zmiany w edukacji i w przestrzeni miejskiej, więź z naturą może odbudować się w sposób samopodtrzymujący. Jeśli nie – kolejne pokolenia będą traciły kontakt z przyrodą jeszcze szybciej.

Światełko nadziei
Są też pozytywne sygnały. Coraz częściej wracają do naszej kultury słowa związane z naturą – w książkach, tekstach i rozmowach. Być może to rosnąca świadomość ekologiczna, moda na pisanie o przyrodzie, a może po prostu – naturalna potrzeba powrotu do tego, co nas ugruntowuje.
Dla mnie, jako mamy i osoby, która stara się spędzać z dziećmi jak najwięcej czasu na dworze, ten raport jest kolejnym potwierdzeniem: wychodzenie na zewnątrz to nie luksus, ale konieczność. To nie tylko zdrowie fizyczne, ale też psychiczne – i inwestycja w przyszłość naszych dzieci.



