Główna » Wzgórza Golan

Wzgórza Golan

by Mario

Wzgórza Golan to obszar w północno-wschodniej części Izraela. Rozciąga się od jeziora Galilejskiego (Tyberiadzkiego), aż po samą granicę z Syrią i Libanem. Jednocześnie uznaje się, że jest to najbardziej newralgiczny obszar Izraela.

Wzgórza Golan to również miejsce, w którym nasze wyobrażenia i wierzenia zderzą się z rzeczywistością. W dzieciństwie, większość z nas poznała historię Jezusa, który rozmnożył chleb i ryby, żeby nakarmić wszystkich, którzy zgromadzili się by wysłuchać jego przypowieści, który chodził po wodzie, zadziwiając wszystkich wokół, który siedząc gdzieś daleko na pewnej górze, za górami, za lasami opowiadał, kto jest lub będzie błogosławiony i dlaczego.

Wzgórza Golan – kraina Jeziora Galilejskiego

Właśnie podczas naszego czwartego dnia w Izraelu mieliśmy okazję być w tych wszystkich miejscach – owe „za górami, za lasami” zmaterializowało się w postaci Kafarnaum, Góry Błogosławieństw i Jeziora Galilejskiego, czyli miejsc, gdzie – wg Nowego Testamentu – żył i nauczał Jezus. Pamiętam, że jako dziecko wyobrażałam sobie te miejsca jako magiczną krainę, w której dzieją się rzeczy niezwykle. Coś, co jednocześnie istnieje naprawdę, przekraczając czas, przestrzeń i zwykły bieg zdarzeń i coś, co należy do świata snu, opowieści przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Coś, co nie miało prawa się zdarzyć, a jednak się zdarzyło.

Karolina i Mariusz z Marianką na baranach
Jezioro Galilejskie od strony Tyberiady
brzeg jeziora galilejskiego

Dzisiaj, kiedy odwiedziliśmy to miejsce razem z Manią, z tego niezwykłego świata  dziecięcej wiary nie pozostało we mnie prawie nic. Zobaczyliśmy świetnie prosperujące miejsca pielgrzymek ludzi z całego świata, zarządzane przez kolejne pokolenia związane z Kościołem. Sklepy, w których można kupić różnego rodzaju pamiątki i dewocjonalia: coca-colę i chipsy obok magnesów na lodówkę z podobizną Chrystusa. I na tym moglibyśmy się zatrzymać.

Mania szukająca kamieni na brzegu jeziora Galilejskiego

i Góry Błogosławieństw

Gdy zajrzeliśmy trochę głębiej, pomijając tę całą popkulturowo-pielgrzymkową otoczkę, dostrzegliśmy że w każdym z tych miejsc jest coś, co rzeczywiście przyciąga. Spokój i majestatyczność Jeziora, na którego brzegu Mario uczył Mariankę puszczać kaczki. Ruiny synagogi, w której nauczał Jezus, a Mania samodzielnie pokonywała kolejne schodki. Światło bijące z kościoła na Górze Błogosławieństw, wokół którego wspólnie ganialiśmy się, szukając drzew pomarańczowych.

Kościół na Górze Błogosławieństw
Kościół na Górze Błogosławieństw
Kościół na Górze Błogosławieństw

Na pewno moment, w którym odkrywaliśmy dla siebie te miejsca, bardzo nam pomógł – styczeń nie należy w tzw. Ziemi Świętej do najczęściej wybieranej pory roku przez turystów i pielgrzymów. Nie było więc tłoku (w zasadzie nie było niemal nikogo), mogliśmy w spokoju odnaleźć swój rytm. I chyba właśnie o to chodzi w podróżowaniu do wszystkich tych znanych z różnych ważnych ksiąg i książek miejsc. Na znalezieniu własnego sposobu na odkrywanie ich, gdzieś pomiędzy kartkami przewodnika i odhaczeniem kolejnego „must see”.

Karolina i Marianna pod drzewem pomarańczy na górze Błogosławieństw

Wodospad w Banas Nature Reserve

Poza miejscami związanymi z historiami biblijnymi, tego dnia byliśmy jeszcze w dwóch ciekawych punktach. Pierwszy to park krajobrazowy na zboczach Wzgórz Golan, Banas Nature Reserve. Można wybrać się tam dość łatwym szlakiem wzdłuż strumienia do małego wodospadu (całość zajmuje jakieś 45 minut). Wydaje się, że to punkt obowiązkowy dla wszystkich izraelskich rodzin i szkolnych wycieczek ;-).

Góra Bental – pomiędzy Libanem a Syrią

żołnierz ONZ obserwujący granicę z Syrią
Punkt obserwacyjny ONZ

Drugie miejsce, znacznie ciekawsze ze względu na swoje nietypowe położenie, to Góra Bental. Na górze tej, położonej tuż przy granicy z Libanem i Syrią, znajduje się baza ONZ. Punkt widokowy i knajpka, w której jedliśmy obiad (Coffee Anan na cześć Kofiego Annana) są usytuowane w tym samym miejscu, z którego żołnierze patrolują okolicę.

Tam za tą górą jest Syria

Musimy przyznać, że dosyć specyficznie się tam czuliśmy, a to dość nieprzyjemne uczucie potęgował niesamowicie zimny wiatr. (Pierwszy raz naprawdę przydały się nam prezenty gwiazdkowe od Regatta Polska.)  Z jednej strony piękne widoki na masyw górski Hermonu, a z drugiej jednak lekkie poczucie zagrożenia (pamiętna wojna Yom Kippur).


DOŁĄCZ DO NAS

Matka z trójką dzieci siedzi na ziemi w lesie w Puszczy Zielonej
Jasio na hulajnodze Scoot

Będzie nam super miło, jeśli polubisz nasz profil na Facebooku.

Z góry wielkie dzięki za zaobserwowanie nas na Instagramie!

Zapraszamy też do naszej grupy na Facebooku Aktywni Rodzice – co fajnego można robić z dziećmi. Zarażamy w niej energią do rodzinnego podróżowania i aktywnego spędzania czasu z dzieciakami.

A może marzysz o podróżach ale nie wiesz od czego zacząć? Wejdź na nasz księżyc – moonandback.pl. Zabierzemy Cię w podróż życia! #robniemozliwe

Inne wpisy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.