Chorwacja i rowerowe przygody z maluchami

by Mario
Staramy się, by każda nasza podróż miała w sobie coś wyjątkowego. Coś, dzięki czemu będziemy mogli ją pamiętać jeszcze długo po powrocie. Tak było i tym razem. Jak tylko podjęliśmy decyzję, że ruszamy do Chorwacji, wiedzieliśmy, że musimy zrobić ją trochę inaczej niż wszyscy. Zwłaszcza, że jechaliśmy w tzw. wysokim sezonie turystycznym i spodziewaliśmy się prawdziwych tłumów.
W zasadzie od razu wpadliśmy na pomysł, żeby wziąć ze sobą rowery. A ponieważ nasze dzieciaki uwielbiają każdą rowerową aktywność, wiedzieliśmy, że pomysł ten spodoba się całej naszej czwórce. Wystarczyło to tylko dobrze zorganizować.
20170726_7459
 
Po przeanalizowaniu różnych opcji bagażnikowych, ostatecznie zdecydowaliśmy się zamontować dachowy bagażnik rowerowy – nasz wybór padł na Thule (model ProRide 598). Konstrukcja sprawdziła się doskonale: rowery przypina i odpina się bardzo łatwo, bagażnik jest stabilny, lekki i można go zamontować na różnych belkach (zwróćcie tylko uwagę, jakie macie belki – trzeba dobrać odpowiedni model). A wiemy co mówimy, bo wcześniej mieliśmy okazję przetestować bagażniki innych producentów, które do najprostszych w obsłudze nie należały.
 
20170726_744320170721_7061IMG_1277-2
 
Podobnie rzecz się miała z przyczepką. Ponieważ nie posiadamy jeszcze własnej, od razu uderzyliśmy do naszej sprawdzonej miejscówki, czyli sklepu i wypożyczalni w jednym, Dzieciaki w plecaki. Właściciel nie tylko jest prawdziwym specem od wszystkich rowerowych gadżetów, ale też chętnie doradza, cierpliwie tłumaczy i przekonuje nieprzekonanych. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości związane z wyborem przyczepki, piszcie śmiało! My ostatecznie wybraliśmy sporych rozmiarów model Qeridoo Sportrex 2 – dla nas najważniejszą cechą przyczepki, oprócz tego, żeby zmieściła się do bagażnika (weszła ledwo ledwo!) był komfort naszych dzieciaków: żeby miały sporo miejsca i dobrą amortyzację głowy. Reszta nie miała dla nas większego znaczenia. Więcej o samej przyczepce już niedługo na blogu.
Poza przyczepką zdecydowaliśmy się wziąć także nasz fotelik rowerowy. Dzięki temu dzieciaki mogły sobie wybrać, gdzie jadą; zostawiliśmy sobie też małą furtkę na wypadek jakiś poważniejszych sprzeczek pomiędzy nimi.
 
20170716_6711
 
Chorwacja pełna jest różnych dróg rowerowych. A ponieważ – jak wiadomo – kraj ten niemal w całości leży w górach, większość z tych ścieżek do najprostszych nie należy. Jednak dla chcącego nic trudnego i po krótkich poszukiwaniach naszych wymarzonych szlaków, udało nam się znaleźć trzy, które zapamiętamy na długo.
 
Parenzana / Istria
To trasa marzenie. Trasa bajka. Szlak rowerowy prowadzi trasą kultowej już Parenzany, czyli 123-kilometrowej drogi, którą jeździła kiedyś kolejka wąskotorowa z włoskiego Triestu do chorwackiego Poreca. Trasa prowadzi przez malownicze gaje oliwne, urzekające winnice, kamienne mosty, łuki i wiadukty i tajemnicze tunele. Co chwilę mamy obłędne widoki na klimatyczne małe miasteczka na wzgórzach i opuszczone średniowieczne osady. Nawierzchnia drogi jest przyjemna, nie ma niespodzianek w postaci wystających korzeni czy betonowych rynien. Co jakiś czas można znaleźć lokalne konoby (restauracje) z pysznym jedzeniem. Są też pensjonaty i domy, w których można przenocować.
 
Poziom trudności trasy: łatwa
Długość: max. 123 km (my pokonaliśmy odcinek z Viziniady do Motovunu i z powrotem, łącznie ok. 20 km)
Dla kogo: osoby, które okazjonalnie siadają na rower, rodziny z dziećmi w fotelikach i przyczepkach
20170716_672120170716_674820170716_671420170716_6730
 
Półwysep Kamenjak / Istria
To było prawidziwe wyzwanie. I dla nas i dla rowerów i dla przyczepki. Trasa rowerowa wokół Półwypsu Kamenjak, czyli wysunietego najbardziej na południe obszaru Istrii, ma – co prawda – tylko jakieś 8 kilometrów, za to jest to 8 kilometrów pełnych kamieni, wystających korzeni, leśnych podjazdów pod górę, atakujących gałęzi i jazdy pod słońce. Kilka, a może kilkanaście razy, naprawdę pukaliśmy się w głowę, zastanawiając się nad własną głupotą, którą kierowaliśmy się przy wyborze tej trasy. Martwiliśmy się, czy nasze opony wytrzymają najazdy na ostre kamienie, czy amortyzatory przyczepki zdadzą egzamin przy regualrnych wstrząsach i czy dzieciaki nie będą nam tego wypominać.
Maluchy jednak w ogóle się nie przejmowały, tym co się z nimi działo. Siedziały spokojnie w przyczepce, jadły, piły, bawiły się ze sobą, co jakiś czas wołając coś do nas. My natomiast z jednej strony martwiliśmy się o dalsze etapy naszej trasy, z drugiej natomiast jak zaczarowani podziwialiśmy miejsce, w którym się znaleźliśmy. Przepiękne klify, spokojne lazurowe morze, wąskie ścieżki, wszechogarniajace i momentami ogłuszające cyklady. Czuliśmy się jakoś tak wyjątkowo i odświętnie, mogąc być tam i podziwiać te dziką i nienaruszoną przez człowieka naturę. Chyba nigdzie wcześniej i potem w Chorwacji nie było nam tak dobrze.
Poziom trudności trasy: średnia / trudna
Długość: ok. 15 km (ruszamy z parkingu w Premanturze, objeżdżamy cały półwysep i wracamy w to samo miejsce)
Dla kogo: osoby mające doświadczenie w jeździe w górach, na trasach crossowych, zaprawione w bojach i zdeterminowane rodziny z dziećmi w wytrzymałych przyczepkach 🙂
 
20170718_685520170718_684620170718_6850
20170718_6844
 
Park Narodowy Krka
To zdecydowanie najłatwiejsza i najprzyjemniejsza trasa, jaką jechaliśmy. Prowadzi wzdłuż rzeki Krka z miasteczka Skradin, gdzie można zostawić auto i potem przenocować (jak zrobiliśmy to my) do głównej bramy Parku. Mieliśmy wrażenie, że szlak kończy się, zanim się tak naprawdę zaczął. Nie ma jak się zmęczyć, nie ma kiedy pomyśleć o odpoczynku. Trasa jest bajecznie prosta, nawierzchnia utwardzona, powierzchnia w miarę płaska (oprócz ostatniego krótkiego podjazdu). W pakiecie dostajemy przepiękne widoki i uśmiechy mijanych turystów.
Poziom trudności: bardzo łatwa
Długość: ok. 8 km
Dla kogo: osoby, które okazjonalnie siadają na rower, rodziny z dziećmi w fotelikach i przyczepkach
20170722_717120170722_708220170716_672520170718_6837

6 komentarzy

Adam Lipiec 3, 2019 - 16:11

Zmieściliście się do kombi z taką przyczepką, fotelikiem + kaski i reszta bagażu wakacyjnego? Chyba było wielkim wyzwaniem upchnąć wszystko do auta?

Reply
Mario Lipiec 3, 2019 - 16:16

Tak, ale nie powiem, że spokojnie daliśmy radę. Przyczepka Qeridoo nie wszędzie wejdzie, akuratnie do naszego kombi wchodziła prostopadle do siedzeń, a w samą przyczepkę też mozna zapakować rzeczy, więc traci się tylko trochę miejsca.

Reply
Ewcia Marzec 12, 2019 - 13:25

Też mieliśmy pomysł zabrać rowery i przyczepke i to był najlepszy pomysł na okolice Ninu

Reply
Karolina Warszawska Wrzesień 6, 2017 - 06:39

Polecam ciovo w tym roku z dwójka maluchów w przyczepce zjeździliśmy praktycznie cała wyspę

Reply
Karolina Szymańska Wrzesień 6, 2017 - 07:01

Oo, dzięki wielkie! Fajnie wiedzieć, ze nie tylko my mamy takie pomysły, żeby jechać po górzystej Cro rowerem ciągnąć za sobą przyczepkę . Spaliście pod namiotem? I czy przemieszczaliscie się z całym dobytkiem?

Reply
Karolina Warszawska Wrzesień 6, 2017 - 14:47

Nie, mieliśmy apartament bo jeden maluch miał zaledwie 5 miesięcy ale ciovo jest niewielkie i spokojnie można w ciągu dnia zaplanować fajne wycieczki

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.