O tym przeczytasz
Czy Turbacz z dzieckiem jest trudny?
Tak — to jeden z najbezpieczniejszych i najbardziej „wdzięcznych” szczytów na dłuższą wyprawę z maluchami. Szlaki są długie (pętla ma kilkanaście kilometrów), ale technicznie łatwe, większość trasy prowadzi szerokimi drogami leśnymi, a tuż pod wierzchołkiem znajduje się duże schronisko. Dla dzieci w wieku ok. 5–7 lat, które mają już za sobą krótsze pagórki, to idealny sprawdzian wytrzymałości, pod warunkiem spokojnego tempa i przerw po drodze.
eśli czytacie naszego bloga, to na pewno wiecie, że uwielbiamy górskie szlaki. Turbacz to świetny przykład trasy, która buduje w dzieciach formę bez technicznych trudności, dlatego umieściliśmy go w naszych przygodach po górach z dzieckiem w Polsce. Dlatego kiedy pojechaliśmy do Rabki-Zdroju na festiwal organizowany przez Muzeum im. Władysława Orkana, od razu zaczęliśmy szukać przyjaznych dróg w okolicy.
Gorce z dzieckiem – jakie to góry i dlaczego warto uciec tu z Tatr?
Gorce to niewielkie – bo zaledwie 33-kilometrowe – bezkidzkie pasmo górskie leżące pomiędzy Beskidem Wyspowym, Kotliną Rabczańską, Beskidem Orawsko-Podhalańskim, Beskidem Sądeckim i Pieninami. To opis dla bardziej wtajemniczonych górskich ogarniaczy. Dla tych bardziej początkujących – jak jedziecie z Krakowa do Zakopanego słynną Zakopianką, to Gorce znajdują się tuż przed dojazdem na miejsce. Do stolicy polskich Tatr jest ok. 70 km.
Gorce są dużo mniej zatłoczone niż pobliskie Pieniny czy dalsze Tatry. Szlaki – a jest ich tu ponad 40 – są bardzo przyjemne i łatwo dostępne dla rodzin z dziećmi, nawet dla takich maluchów jak nasza Basia). Najwyższym szczytem Gorców jest Turbacz (1310 m n.p.m.). A ponieważ od jakiegoś czasu kolekcjonujemy z dziećmi szczyty w Koronie Gór Polski, to będąc w Rabce, postanowiliśmy zdobyć rodzinnie Turbacz. Okazał się on jednym z najbardziej przyjaznych logistycznie szczytów z całego zestawienia

❥❥❥
Skąd na Turbacz? Najkrótszy szlak z Nowego Targu (Kowańca)
Na Turbacz można wejść w zasadzie z każdej strony. My, po przeanalizowaniu kilku opcji, zdecydowaliśmy się wejść na szczyt najkrótszym dostępnym szlakiem – zielonym z przedmieść Nowego Targu, a zejść szlakiem żółtym, również do Nowego Targu, tylko trochę z innej strony.
Samochód zostawiliśmy niedaleko kościoła Matki Bożej Anielskiej w Kowańcu, tuż poniżej dużego parkingu pod Długą Polaną. Szlak najpierw wiedzie drogą asfaltową, która po kilku minutach zmienia się w małą wąską wiejską dróżkę wśród zabudowań. W wiosce wypatrujcie znaku na płocie, wzdłuż którego wchodzimy już do lasu. Mijamy strumyk (jest kładka ale nasze dzieci postanowiły przejść po kamieniach, wiadomo!). Skakanie po kamieniach i omijanie korzeni to dla 5-latka doskonały trening motoryki. Właśnie na takich nierównościach dzieci uczą się kontroli własnego ciała lepiej niż na jakimkolwiek placu zabaw. Wchodzimy już na właściwy kamienisty szlak, który zaczyna piąć się dosyć stromo pod górę.










Po kilkuset metrach umiarkowanie męczącej dla dzieciaków wspinaczki, dochodzimy do pierwszej polany z pierwszym widokiem ponad drzewami. Było pięknie! A im wyżej, tym widoki coraz piękniejsze. Zobaczcie to zdjęcie z Polany Waksmundzkiej z widokiem na Jezioro Czorsztyńskie. Albo to zrobione trochę wyżej, na Wisielakówce czy Długich Makach. Magia, co?


My właśnie w takich miejscach robiliśmy sobie przystanki na picie, przekąski i – obowiązkowe zawsze u nas w górach – motywacyjne kulki mocy (M&M’sy czy kawałki czekolady). Jeśli dzieciaki są wyjątkowo niewspółpracujące, kulek mocy na trasie ubywa szybciej. A jeśli mają lepszy dzień, to zdarza się, że zostaje nam ponad połowa. Nie ma reguły!

Po pierwszym stromym podejściu zielonym szlakiem na Turbacz, dalsza trasa jest już raczej mało wymagająca. Szerokie drogi, krótkie kamieniste podejścia. Dopiero przed samym schroniskiem tuż pod szczytem powierzchnia ścieżka się zwęża a nawierzchnia szlaku robi się kamenista. Samo wejście na szczyt ze schroniska (szlakiem czerwonym) to już miły kilkuminutowy spacer.




Warto pamiętać jednak o jednej rzeczy – trasa na Turbacz zielonym szlakiem to także droga dojazdowa do domów znajdujących się w miejscowości Waksmund. Szlak leży tuż obok granicy Gorczańskiego Parku Narodowego, tereny nie są więc zarządzane przez Park. Dlatego też na tablicze zamieszczonej obok szlaku możemy przeczytać:
Te tereny od rzeki Dunajec aż do schroniska na Turbaczu stanowią własność prywatną mieszkańców wsi Waksmund, którą mieszkańcy udostępniają na potrzeby ruchu turystycznego. W związku z powyższym na drogach (szlakach turystycznych) można spotkać mieszkańców wsi (właścicieli działek), którzy mogą poruszać się pojazdami zmechanizowanymi w celu prowadzenia gospodarki leśnej i dojazdu do swoich własności, do czego są uprawnieni.
Ruch nie jest jednak duży. Podczas naszej kilkugodzinnej wycieczki z dziećmi na Turbacz minęliśmy może max. 3 samochody i może ze 2 motocykle.
Powrót szlakiem żółtym do Nowego Targu
Chcąc sobie trochę urozmaicić trasę, na zejście z Turbacza wybraliśmy sobie szlak żółty. Jest to dużo łagodniejszy i szerszy szlak. Ale nie ma aż tak pięknych panoramicznych widoków jak na szlaku zielonym. Jest więcej lasu. Na początku trzeba jednak uważać na rowery – część szlaku pokrywa się z trasą rowerową.








❥❥❥
Turbacz z dzieckiem – czy trasa jest trudna? (Informacje decyzyjne)
- Dystans: ok. 16 km pętli
- Czas przejścia z dziećmi: 5–7 godzin z przerwami
- Najtrudniejszy fragment: pierwsze podejście zielonym szlakiem z Kowańca
- Wózek: nie
- Nosidło: tak
Czy 16 kilometrów to dużo? To zależy od wieku i kondycji dziecka. Mania (7 lat) z Jasiem (5 lat) przeszli pętlę bez większego problemu, marudząc w zasadzie tylko na początkowym, stromym podejściu. Reszta trasy to łagodne zbocza. Basia (2 lata) przespała większość podejścia w nosidle, a na zejściu trochę szła sama, a trochę była niesiona. Kluczem nie jest tu przewyższenie, ale czas, jaki spędzicie na szlaku – odpowiedni zapas przekąsek załatwia sprawę.



❥❥❥
Schronisko na Turbaczu i nasza górska kuchnia polowa
Tuż przed szczytem jest dosyć duże schronisko (110 miejsc noclegowych, w tym apartamenty, więc mały wypas), w którym można zjeść typowo schroniskowo-górskie rarytasy, jak naleśniki, pierogi, pożywne zupy czy placek po zbójnicku. Ważne – można płacić kartą. My tym razem nie jedliśmy w schronisku obiadu, bo od pewnego czasu obiady nosimy ze sobą. Kupujemy liofilizowane posiłki, bierzemy małą butlę z gazem, składany czajniczek i jemy tam, gdzie nasze dzieci poczują głód – bardzo wygodna opcja dla rodzin z dziećmi. Nie jesteśmy uzależnieni od godzin otwarcia czy dostępności jedzenia na szlaku.
No i zawsze możemy sobie zrobić gorącą kawkę czy kisiel dla dzieciaków :). Gotowanie liofilizatów na małej butli gazowej to dla dzieci element survivalu. Uczą się w ten sposób niezależności i widzą, że ciepły posiłek nie zawsze musi pochodzić z restauracji czy okienka.
Na zielonym szlaku prowadzącym na szczyt z Nowego Targu jest też kilka miejsc, gdzie można kupić coś do picia i jedzenia (raczej gotowe fastfoodowe dania i słodycze). Na żółtym szlaku nie widzieliśmy ani jednego takiego miejsca.

Zanim ruszycie na szlak (błoto, nosidło i kamera na Turbaczu)
Na pewno na błoto, jak to w górach. Dużo błota, zwłaszcza jak jest pogoda deszczowa. Warto też wziąć wodę do picia i motywacyjne przekąski na dalszą drogę. Tak jak pisałam wyżej, u nas sprawdzają się idealnie. Jeśli chcemy wiedzieć, jakie warunki atmosferyczne panują aktualnie na szlaku, warto zerknąć do kamery umieszczonej przed schroniskiem na Turbaczu (Turbacz kamera).

Dla maluchów, które chodzą już same, ale jeszcze nie mają zbyt dużej motywacji, warto zabrać nosidełko ergonomiczną Tula (można dziecko nosić z przodu i z tyłu). Można też wziąć nosidło turystyczne, które dodatkowo będzie miało przestrzeń na bagaż. Jeśli nigdy nie nosiliście dzieci w nosidłach, warto skorzystać z wypożyczalni sprzętu i przetestować, jaki model będzie dla Was najlepszy.
Ja najbardziej lubię miękką Tulę – nosidła turystyczne są dla mnie po prostu za ciężkie i za duże. Jednak jeśli idziecie samemu samej na szlak, na pewno przyda się przestrzeń załadunkowa. Plecak z nosidłem pewnie będzie w tym wypadku lepszą opcją (jeśli jesteście w stanie nieść kilkanaście kilogramów na plecach).



