Wulkan Kawah Ijen z dziećmi — trekking na wschód słońca i błękitne jezioro kwasowe - Our Little Adventures
Główna » Świat » Indonezja » Wulkan Kawah Ijen z dziećmi — trekking na wschód słońca i błękitne jezioro kwasowe

Wulkan Kawah Ijen z dziećmi — trekking na wschód słońca i błękitne jezioro kwasowe

Przez Karo
Wulkan Kawah Ijen z dziećmi — trekking na wschód słońca i błękitne jezioro kwasowe

Z hotelu wyjechaliśmy o 2:30 w nocy. Dzieci przespały całą krętą drogę pod wulkan.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce było 3 stopnie i ciemność. Założyliśmy czołówki i zaczęliśmy wchodzić pod górę.

Wulkan Kawah Ijen to jedno z tych miejsc, które zapamiętamy z Indonezji na zawsze. Ten trekking w nocy i wschód słońca był magiczny.

Wulkan Kawah Ijen z lotu ptaka, zdjęcie z drona, zdjęcie autorstwa OurLittleAdventures.pl zamieszczone w tekście pt. Wulkan Kawah Ijen - trekking z dziećmi na wschód słońca

Kawah Ijen na wschodniej Jawie — skąd jechać i jak zorganizować wycieczkę

Wulkan Kawah Ijen leży w w górach Ijen, części większego pasma górskiego Błękitnego Ognia we wschodniej Jawie w Indonezji. Najłatwiej dostać się tam z dwóch miast na Jawie: z Malangu lub Surabai. My odwiedziliśmy go w ramach naszej 3-dniowej wycieczki, podczas której wspinaliśmy się na wschód słońca na dwa wulkany: Bromo i Ijen. Jest to też jeden z najpopularniejszych sposobów zobaczenia tych dwóch spektakularnych miejsc.

Błękitne jezioro kwasowe — co takiego jest w tym wulkanie

Kawah Ijen to aktywny wulkan o wysokości około 2 799 metrów nad poziomem morza. To, co czyni go wyjątkowym, to obecność największego na świecie kwasowego jeziora kraterowego o intensywnie niebieskim kolorze. Co ciekawe, jezioro to powstało w wyniku gromadzenia się deszczówki. A jeszcze ciekawsze jest to, że pH jeziora wynosi około 0,5, co czyni je jednym z najbardziej kwasowych jezior na świecie.

Dodatkowo, jak się patrzy na to jezioro z góry, to wydaje się, że woda jest niezwykle ciężka – nasze dzieci porównały ją do gęstej smerfowej kaszy mannej. Ja bym powiedziała, że jezioro to wygląda tak, jakby ktoś wylał na niego błękitną farbę, która w zależności od kąta padania światła słonecznego, jest albo stalowoszara, nieprawdopodobnie wręcz błękitna lub granatowa.

Błękitne ognie i siarkowy dym — co można zobaczyć, a czego już nie

Wulkan Kawah Ijen słynie również z emisji gazu siarkowego – jeśli jest go zbyt dużo, trzeba założyć maski (przewodnik ma je w swoim plecaku i w kiedy gazu jest więcej, robi się niebezpiecznie, jest trudno oddychać, prosi o założenie). Wulkan emituje duże ilości siarkowego dwutlenku (SO2), który reaguje z powietrzem i tworzy spektakularne niebieskie płomienie. Ta niezwykła iluminacja jest znana jako „Błękitne Ognie”.

Czy można te błękitne ognie zobaczyć na własne oczy?

Niestety nie. Jeszcze kilka miesięcy temu można było zejść do wnętrza wulkanu i tuż nad taflą jeziora, przed wschodem słońca próbować ich doświadczyć. Jednak ze względu na duże niebezpieczeństwo i zbyt dużą liczbę wypadków z udziałem turystów (turyści panikowali, kiedy dym z gazem siarkowym nagle zmieniał kierunek i trzeba było przez kilka minut stać nieruchomo z maską na twarzy i zamkniętymi oczami), zamknięto możliwość zejścia do tafli jeziora.

Trochę nam było szkoda, jak się o tym dowiedzieliśmy od naszego przewodnika, bo bardzo chcieliśmy te błękitne ognie zobaczyć. Z drugiej strony jednak rozumiemy, dlaczego wycofano się z pomysłu tych wycieczek.

Górnicy siarki — najcięższa praca, jaką widzieliśmy na własne oczy

Wulkan Kawah Ijen jest również zwykłym miejscem pracy dla miejscowych górników. Wydobywają oni siarkę z krateru wulkanu, korzystając głównie ze swoich rąk i bardzo prostych narzędzi. Kawałki siarki wkładają do ogromnych plecionych koszy, które potem wnoszą na górę na swoich barkach. Jak na lokalne możliwości zarobku, praca ta jest bardzo dobrze płatna, ale też ciężka niezwykle niebezpieczna ze względu na toksyczne opary siarki i możliwość aktywności wulkanicznej. Mimo że średnia długość życia górników wynosi ok. 45 lat, to nadal jest bardzo wielu chętnych.

Organizacja trekkingu — ceny, przewodnicy i co wybrać

Na wulkan Kawaj Ijen nie można wejść na własną rękę. Trekking trzeba zorganizować albo za pośrednictwem lokalnego biura (w internecie znajdziecie ich bardzo dużo) lub na miejscu, w kasie, wynająć przewodnika. My skorzystaliśmy z opcji lokalnego biura (Bromo Tour), kupując 3-dniową wycieczkę na wschody słońca na Bromo i Ijen. Za taki trzydniowy pakiet za naszą 5-osobową rodzinę zapłaciliśmy 8 900 000 rupii indonezyjskich (ok 2300 zł).

Jak wygląda wejście — od 2:30 w nocy do samego krateru

Z hotelu w Bondowoso wyjechaliśmy o godz. 2:30 w nocy – droga pod wulkan zajęła nam ok. półtorej godziny. Dzieciaki szybko zasnęły i całą krętą i górzystą drogę do wulkanu przespały. Kiedy dojechaliśmy do wioski pod wulkanem, okazało się, że na dworze jest baaaardzo zimno, ok. 3 st. C – ubraliśmy się więc na cebulkę.

Po założeniu czołówek zaczęliśmy trekking pod górę. Nie szliśmy sami – wulkan Kawah Ijen to jeden z flagowych punktów Jawy, więc osób chcących zobaczyć wschód słońca było całkiem sporo. Poza tym, na Ijen bardzo łatwo dostać się z pobliskiego Bali, więc ilość turystów wzrasta razy dwa.

Nachylenie szlaku jest dosyć spore, wysokość też robi swoje, więc trekking jest raczej wymagający. Pierwsza część szlaku to ciągłe osiąganie wysokości, bez większych wypłasczeń. Dopiero druga część, kiedy schodzi się z utwardzonej drogi na nieosłoniętą drzewami ścieżkę jest łagodniejsza i jest dużo łatwiej. Poza tym wtedy już zaczyna świtać, więc otuchy we wspinaczce dodają przepiękne widoki, które roztaczają się wokół.

Po około godzinie wspinaczki dochodzi krajobraz zmienia się diametralnie. Mieliśmy wrażenie, że chodzimy po powierzchni zupełnie innej planety. Dodatkowych wrażeń dodają górnicy, których można obserwować przy wnoszeniu ciężkich koszy z dna krateru na ścieżkę wokół wulkanu.

No i sam wulkan. Najpiękniejsze zdjęcia nie oddają tego, jak wygląda to wszystko na miejscu. Pełen zachwyt nad potęgą natury. Serio. Z jednej strony mamy wulkan pełny błękitnej wody i oparów siarki, a z drugiej niesamowity widok na góry i ocean. Magia.
To był jeden z tych momentów, które definiują całą podróż — podobnie jak zejście pod wodospad Tumpak Sewu, gdzie też mieliśmy wrażenie, że trafiliśmy w zupełnie inny świat.

Ile trwa cały trekking?

Cała trasa zajęła nam około 5 godzin, w tym sam trekking, robienie zdjęć, latanie dronem, mały piknik na górze, zachwycanie się wszystkim dookoła. Poniżej macie zrzut naszej trasy z profilem wysokości i googlową mapką trasy z naszego zegarka.
Jeśli chodzi o poziom „wyjścia poza komfort”, to tylko zjazd do Jomblang Cave był dla nas większym wyzwaniem.

Co zabrać na Ijen — z naszego doświadczenia

Najważniejsze jest ciepłe ubranie — mimo że jesteście w Indonezji, na górze jest kilka stopni i naprawdę można zmarznąć.
Konieczna jest też czołówka albo latarka, bo większość podejścia robicie w całkowitej ciemności.
Warto zabrać dużo wody i coś do jedzenia — śniadanie jest dopiero po zejściu, a jesteście na nogach od 2:30.
Jeśli idziecie z młodszymi dziećmi, nosidło bardzo się przydaje — my mieliśmy naszą Tulę i bez niej byłoby dużo trudniej.
I najważniejsze: przygotujcie się na maskę. W pewnym momencie siarkowy wiatr może zmienić kierunek i wtedy bez niej ciężko oddychać.

Czy można wejść na Ijen później, nie na wschód słońca?

Wejście na trasę do wulkanu zamykane jest o godz. 12:00, potem – ze względu na trudne warunki na górze (upał, otwarta przestrzeń), nie ma możliwości wejścia na szlak.
Ijen był jednym z najmocniejszych momentów naszej podróży po Jawie, ale na pewno nie jedynym.

Zostań z nami na dłużej!

4 komentarze

Piotr99 23 listopada, 2024 - 02:24

Czy ciężko oddycha się w takiej masce?

Odpowiedz
Mario 25 listopada, 2024 - 11:03

Bedąc już na kalderze nie, ale jakbym miał w tym wchodzić to raczej średnio to przyjemne.

Odpowiedz
Maria 1 lutego, 2024 - 11:37

Hej, mam pytanie o wulkany na Jawie . Czy te maski dostaje się na miejscu czy trzeba mieć swoje? ( są jakieś mniejsze rozmiary dziecięce) Wasze najmłodsze dziecko ile miało lat podczas wycieczki? Samo weszło i zeszło ? Z góry dziękuję za odpowiedź

Odpowiedz
Mario 1 lutego, 2024 - 11:44

Maski dostajecie na miejscu. Trzeba ja po prostu wyregulować, choć na Baskę i tak była za duża. Basia miała 4 lata i nie szła prawie w ogóle sama. Zaczyna się o 4 rano. Ten szlak jest non stop pod górę. Może są ze dwa miejsca gdzie jest choć trochę płasko.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.