Kiedy nasze dzieci w edukacji domowej mają dzień „z lasem”, zawsze widzę tę samą rzecz: świat zaczyna im się układać inaczej. Prościej. Czyściej. I kiedy po raz pierwszy otworzyliśmy „Gaję z Gajówki”, zobaczyłam, że ktoś napisał dokładnie o tym — o życiu, które nie potrzebuje wielkich fajerwerków, żeby być pełne ważnych spraw. To jest książka, na którą czekaliśmy nie tylko my, ale każde dziecko, które czuje, że świat można poznawać inaczej niż w szkolnej ławce.



O tym przeczytasz
Ważne sprawy z perspektywy 7-letniego dziecka
Na początku, zanim przejdę do samej historii Gai, to muszę Wam napisać jedną bardzo ważną rzecz, na którą zawsze zwracam uwagę, wybierając książki, które recenzuję. Chodzi o to, w jaki sposób książka „przemyca” to, co ważne.
Uwielbiam tak skonstruowane książki, jak „Gaja z Gajówki”. Lubię, jak autor / autorka nie tylko oddaje głos dzieciakom, dzięki czemu mali czytelnicy od pierwszego zdania opowiadanej historii z łatwością mogą „wejść w buty” głównego bohatera i z jego perspektywy poznawać świat. Doceniam je jeszcze z jednego powodu. Dzięki temu można dużo więcej powiedzieć o rzeczywistości, dużo pełniej zbudować całą historię, „zaszywając” w niej ważne dla nas, małych i dużych, sprawy.
Bo kiedy o dbaniu o środowisko, samotności, tęsknocie za przyjaciółmi i za kimś bliskim, szukaniu sposobów na regulację emocji, sprzeczkach i różnicy zdań pomiedzy dorosłymi opowiada małym czytelnikom przeżywający to wszystko inny mały człowiek, jakoś tak łatwiej w to wszystko uwierzyć, przejąć się tym i samemu sobie to rozpracować. I Ania Włodarkiewicz, autorka „Gai z Gajówki” (ale też świetnej serii o Toli czy książki „Misiu, wróć”) robi to po mistrzowsku.
I może dlatego ta książka tak naturalnie wpisała się w nasz domowy rytm czytania i zagościła na dłużej w naszym podróżnym plecaku.
No dobrze, ale o czym jest ta książka?

Gaja z Gajówki. Chatka w sercu lasu – o czym jest ta książka?
Kiedy zaczęliśmy czytać Gaję, dzieci od razu zauważyły coś swojego: „O! Ona też zaczyna szkołę inaczej niż inni!”. I to jest piękne — ta historia zaczyna się dokładnie w takim momencie, jaki znają wszystkie siedmiolatki. Tylko że Gaja przeżywa go w samym środku lasu, w drewnianej leśniczówce, gdzie poranna droga do „szkoły” to często rozmowa z tatą‑leśnikiem albo obserwacja ptaków.
Z mamą, która jest prawdziwą artystyczną duszą, ma większość zajęć: czytają fajne książki (m.in. Baśnie Andersena, Dzieci z Bullerbyn, Mity słowiańskie), poznaje historię malarstwa (świetny fragment o owocowo-warzywnych obrazach Arcimboldo), robi ciasteczka, projektuje ubrania i wydaje własną leśną gazetkę „Głos Lasu”. Mama Gai jest też zapaloną ekolożką – sama robi domowe eko proszki do prania i produkty do czyszczenia.
Z kolei z tatą, który jest leśnikiem, co środę Gaja jeździ do pracy, w której może mu towarzyszyć w różnych leśnych aktywnościach. Dzięki temu zabiegowi dzieciaki czytające książkę, nie tylko mogą poznać pracę leśnika, ale też dowiedzieć się mnóstwa rzeczy o lesie: zwyczajach zwierząt, rodzajach roślin, o tym, jak dbać o cały ekosystem i dlaczego to jest takie superważne. Razem z tatą Gaja buduje m.in. karmnik dla ptaków czy szałas, w którym może się schronić zawsze wtedy, kiedy czuje się samotna i nierozumiana.


Takie historie bardzo przypominają nam nasze własne przygody z dziećmi. Te momenty, kiedy świat przyrody staje się ich najlepszym nauczycielem.


Poza tym są jeszcze relacje z innymi dziećmi z sąsiedztwa (piękny opis rodzącej się przyjaźni pomiędzy Gają a Ignacym), babcia, która nie przepada za Gajówką i wolałaby, żeby Gaja mieszkała w mieście, kuzyni, z którymi fajnie jest się trzymać blisko. Są koledzy z pracy taty, koleżanki mamy i…. tajemnicze historie o duchach, złodzieje drzew, śledztwo w sprawie leśnych śmieciarzy, czy orkan, który prawie nie zdmuchnął leśnej chatki. Naprawdę dużo się dzieje.
Jest też przyjaźń, jest miłość, jest bycie razem na własnych zasadach. Jest budowanie sąsiedzkich relacji – swojej własnej wioski, która daje prawdziwe wsparcie.
Okazuje się, że nawet mieszkając w chatce w środku lasu (a może właśnie dlatego?) można mieć superfajne, pełne dobrych, pięknych relacji, życie. I wcale nie jest nudno, jakby się mogło na początku wydawać.


★
Przepisy na zdrowe ciastka, grzybobranie i leśna gazetka w obrazkach Gai
Tym, co dodatkowo zachęca dzieci do czytania książki, są pojawiające się dosyć często ilustracje robione przez Gaję (świetny zabieg! brawo dla ilustratorki Kasi Piątek!). Gaja szkicuje w swoim notatniku wszystkie ważne rzeczy: rozrysowuje tematy domowych lekcji, zapisuje przepisy na ciasteczka owsiane z bananem i zaklejmordki, pokazuje, jak wyglądają kolejne numery leśnej gazetki, wkleja zdjęcia poznawanych roślin i ptaków, czy – jak robią to moje dzieci – przedstawia za pomocą rysunków swoje emocje, np. „To ja, zła na Babcię. Foch!” z obrazkiem wkurzonej osy. Świetnie to zostało pomyślane!












Gaja z Gajówki. Chatka w sercu lasu – to tylko początek
Cieszę się też, że – zgodnie z zapowiedzią wydawnictwa – Gaja z Gajówki. Chatka w sercu lasu będzie miała kontynuację. Mam nadzieję, że Ania Włodarkiewicz szybko będzie pisała kolejne części Gai. Nasze dzieci już się nie mogą doczekać.
Dla jakich dzieci polecamy Gaję?
U nas najlepiej chwyciła około siódmego roku życia — to wiek, kiedy takie historie trafiają najbardziej, bo dzieci zaczynają czytać świat bardziej świadomie. Niekoniecznie dla tych w edukacji domowej – jest to po prostu uniwersalna opowieść o sile przyjaźni, miłości, wspieraniu siebie nawzajem i docenianiu tu i teraz.












