Marrakesz – od totalnego zachwytu po kompletne rozczarowanie

by Mario
Marrakesz to pierwsze miasto, które przychodzi nam na myśl, kiedy wspominamy Maroko. Miejsce przyciąga niczym magnez. Mimo wielu skrajnych opinii, jakie można o nim przeczytać, chcieliśmy się koniecznie przekonać na własnej skórze czy rzeczywiście można się w nim zakochać czy raczej znienawidzić.
 
Pierwsze minuty spędzone wewnątrz medyny dobitnie pokazały nam, że łatwo nie będzie. Co chwilę (a było grubo po 21:00) mijały nas w szaleńczym tempie niezliczone ilości skuterów. Wszystko to na zatłoczonej uliczce, której szerokość nie przekraczała dwóch metrów. Oczy dokoła głowy, szczególnie, że Mania z Jasiem upodobali sobie akurat samodzielne wędrówki za rękę.
 
 
Jak tylko zostawiliśmy bagaże w naszym bajkowym riadzie Puchka, od razu ruszyliśmy na pierwszy rekonesans – zgodnie z tym, co możecie przeczytać zarówno we wszystkich przewodnikach o Maroku, jak i we wpisach na podróżniczych blogach, to właśnie nocą medyna w Marrakeszu robi największe wrażenie.
 
 
I rzeczywiście tak było. Feeria barw, zapachów i tłum ciągnący w jednym kierunku: na plac Dżemaa el-Fna, słynny plac skazańców, na którym ścinano głowy przestępcom i handlowano niewolnikami. Teraz jest to chyba najbardziej zatłoczone miejsce Maroka: pośrodku stoją namioty z aromatycznym jedzeniem, wokół kręcą się zaklinacze wężów, połykacze ognia, wróżbici i handlarze wszystkim, co popadnie: ceramiką, skórą, olejkami, przyprawami ale też tanimi pamiątkami produkowanymi w Chinach.
 
Będąc tam pierwszy raz myśleliśmy, że w końcu znaleźliśmy Maroko, którego tak bardzo szukaliśmy. Szybko jednak obudziliśmy się z tego snu. Jak się domyślacie, wszystko co dzieje się na placu, nie dzieje się bez przyczyny. Jest to istna turystyczna dżungla, gdzie przyjezdny jest ofiarą. Pytanie tyko, jak szybko da się złapać.
 
Na Placu nie da się przejść nawet dwóch metrów, nie będąc zaczepianym przez nagabywaczy z pobliskich garkuchni. Nie byliśmy tym jakoś szczególnie zaskoczeni, więc nie czuliśmy też poirytowania po setnym okrzyku: „Sir, here, here, best food in Marocco!”. Irytacja następuje dopiero po otrzymaniu rachunku za posiłek, kiedy nie jesteś w stanie dopasować cen z menu do tego, co zostało odręcznie zapisane na  papierowym świstku. Wiadomo jednak, że jakby nie liczyć, okazuje się, że mamy zapłacić za coś, czego nie zjedliśmy. Pierwotnie szacowana przez nas cena posiłku rośnie mniej więcej dwa razy.
 
Na szczęście Marrakesz  to nie tylko ten słynny plac. Niesamowite ogrody botaniczne Majorelle przenoszą nas w całkowicie inny świat: świat intensywnych kolorów i różnorodnych roślin. Pozwalają też uciec na chwilę od zgiełku panującego w medynie. Mania z Jasiem nie mogli się nadziwić kaktusom sięgającym nieba, chociaż i tak serce naszego syna skradły neonowopomarańczowe ryby w ogromnym oczku wodnym, od którego musieliśmy go odciągać przez kilka minut.
 
 
Chwilę spokoju, mimo znacznej liczby zwiedzających, znaleźliśmy na dziedzińcu głównym w pałacu Bahia. Piękna budowla z początku XX wieku zaskakuje zachwycającą architekturą. Oczywiście nasze dzieci pozostały obojętne na piękno budowli, które my podziwialiśmy niemal z otwartymi buzią. Maluchy znalazły inny sposób na poznawanie tych tajemniczych zakamarków: urządzały sobie wyścigi kolorowymi korytarzami, skakały przy fontannach i chowały się za ogromnymi palmami. Możecie to zresztą zobaczyć w naszym filmie.
 
 
Niestety, z powodu remontu, nie udało nam się wejść do medresy Ben Youssefa, jednego z must see w Marakeszu. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Obok medresy znajduje się niesamowite Muzeum Fotografii. Przyznajemy, że była to dla nas nie lada gratka – doceniamy dobry obrazek i pięknie opowiedzianą historię za nim stojącą.
 
 
Nie wiemy, jak podsumować to miasto. Chyba tylko poprzez skrajności: od totalnego zachwytu po kompletne rozczarowanie. Podziwiasz przepiękne, pełne przepychu zdobienia pałacu Bahia, by po chwili wyjść na cuchnące moczem ulice medyny. Rozpływasz się z wrażenia w ogrodach botanicznych, a wracasz do rzeczywistości w gliniano-betonowych zabudowaniach starego miasta z nieustannie nagabującymi cię ludźmi. Z Marrakeszem po prostu jest jak z chorobą dwubiegunową: można się w nim zakochać, by po chwili stwierdzić, że ma się już go serdecznie dosyć.
 

14 komentarzy

Anonim Marzec 12, 2018 - 14:56

Okropne miasto to fakt, zwiedzanie muzeów np. Muzeum Marakeszu to kpina z turystów, pozostaje plac i stragany z paskudnym żarciem.

Reply
Our little adventures Marzec 12, 2018 - 15:01

no to wlasnie jedna z tych skrajnych opinii. My muzea jakos z dziecmi z gory odpuszczamy, wiec nie potwierdze :-).

Reply
Ilona Marzec 12, 2018 - 15:27

Pięknie napisane 🙂 Pomimo, że Wasze odczucia są skrajne, to zdjęcia dołączone do wpisu zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia Marrakeszu.

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 13:26

Dla mnie głównym problemem z Marakeszem jest to, że jest przereklamowany Jest tam sporo fantastycznych miejsc, ale ogólne wrażenie ustępuje miejsca Fezowi.

Reply
Our little adventures Marzec 12, 2018 - 13:39

Zgadzamy się, Fez jest dla nas dużo lepszy. Być może jest to kwestia zamknięcia medyny dla ruchu kołowego.

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 08:20
Reply
Our little adventures Marzec 12, 2018 - 08:20

Bieganie po tym pałacu to widzę zwyczaj wśród dzieci :-).

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 08:35

Jeszcze mamy filmik jak maly sie turla po podlogach 🙂 mila i spokojna odmiana po ulicach i placu 🙂

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 08:19
Reply
Our little adventures Marzec 12, 2018 - 12:57

Niesamowite są te kolory, prawda? Ta intensywność sprawia, że musi się tam zupełnie inaczej żyć :).

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 13:04

Kolory… slonce …. niezly dopalacz na resztke zimy w Polsce 🙂 w weekend znow zimno!!!!

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 08:19

Dokladnie 🙂 tak samo odebralismy to miasto! Wrocilismy kilka dni temu. Juz nie bylo zimna nocami… bynajmniej klima dawala spokojnie rade!

Reply
Our little adventures Marzec 12, 2018 - 12:57

A jak była temperatura?

Reply
Anonim Marzec 12, 2018 - 13:02

Przekrojowo w roznych miejscach dzien: 19 do 26st. Noce 9 do 15 st.

Reply

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.