Listy do Okruszka – Wszyscy wiedzą lepiej. Tylko co z tego?

by Karo

Nasza kochana Basieńko,

Jesteśmy na ostatniej prostej – jeszcze kilka tygodni i niedługo będziesz z nami! Wszyscy już tak bardzo na Ciebie czekamy. Mania z Jasiem kilka razy dziennie przytulają się do brzuszka, opowiadają Ci jak im minął dzień i nieustannie pytają, czy już wychodzisz czy jeszcze trochę trzeba poczekać. Ty – jakby przeczuwając ich zniecierpliwienie – cały czas dajesz o sobie znać. Masz tyyyyle energii, że chyba nawet nasi sąsiedzi czują Twoje kopniaki, podskoki i poszturchiwania. Przynajmniej wiem, że tam jesteś i masz się dobrze :).

Jesteś już z nami 32 tygodnie a mam wrażenie, że te dwie magiczne kreski na ciążowym teście zobaczyłam całkiem niedawno. I o ile w ciąży z Manią, Twoją starszą siostrą, celebrowałam każdą najmniejszą chwilę, z Jasiem było już trochę szybciej, tak z Tobą jest to już jakiś ekspres. Czas tak szybko płynie! Łapię więc każdą małą chwilkę, by nie stracić tego, co najważniejsze: radosnego i pełnego nadziei oczekiwania na Twoje przyjście.

Wiesz co się jednak nie zmieniło? Komentarze osób, które zawsze, nieważne czy mają pojęcie o tym co mówią, czy mają dzieci czy nie, czują się w obowiązku poinformować nas o swoim zdaniu związanym z opieką nad dziećmi, ich zdrowiem, wychowaniem czy samopoczuciem.

I o ile my, po tych 5 latach uczenia się naszych dzieci codziennie na nowo, już zdążyliśmy się uodpornić na te wszystkie „złote rady”, tak wiem, że jak zostaje się rodzicem po raz pierwszy, ciężko sobie z tym wszystkim poradzić i po prostu zaufać sobie.

Zaczyna się już od ciąży…

Coś późno się zdecydowaliście na dziecko. Nie boicie się, że dziecko będzie chore? Jakiś za mały/za duży/zbyt wystający/szeroki masz ten brzuch (tu następuje bezceremonialne poklepanie po MOIM brzuchu). Czy to normalne? Ale się roztyłaś! Niezła ciężarówka z Ciebie! Albo wprost przeciwnie: wiesz, co, jesteś chyba za chuda, powinnaś więcej jeść. Trzeba jeść za dwoje. Nie powinnaś latać samolotem w ciąży – szkodzisz dziecku i sobie. Lepiej nie ryzykować. Lekarz Ci na to pozwolił? Co to za lekarz? Ja tam bym siedziała w domu i nie narażała siebie i dziecka.

Potem pojawia się dziecko…

Basia? Co to za imię? No skoro Wam się podoba… Rodziłaś naturalnie czy ze znieczuleniem? Miałaś cesarkę? No wiesz, moja żona/siostra/dziewczyna rodziła naturalnie i jakoś dała radę. Karmisz piersią czy butelką? Nie karmisz piersią? No nie wiem, jak tam karmiłam do drugiego roku życia! Dziecko chyba nie przybiera na wadze. Czy ty go w ogóle dobrze przystawiasz? Pewnie nie masz mleka. Ja bym przeszła na modyfikowane. Nie noś, bo się przyzwyczai. Nie wstawaj na każde zawołanie. Dziecko zrobiło sobie z Ciebie smoczek. Przyzwyczaiłaś, to teraz masz. Szczepiłaś 6w1? Słyszałaś o NOPie? Ja na Twoim miejscu to….

Za ciepło go ubrałaś. Nie ma czapeczki? Chyba nie chcesz, żeby się przeziębił? Czy ty w ogóle wiesz, co robisz? Znowu wpadła w histerię? Ona Tobą manipuluje – zostaw ją, niech się wypłacze. Niech idzie do swojego pokoju i przemyśli, co zrobiła. Po co ją teraz przytulasz? Przecież ona się w ten sposób niczego nie nauczy!

Naprawdę jedziecie tam z dziećmi? Jak wy zamierzacie w ogóle odpocząć? Umęczycie tylko siebie i dzieci. Co one będą z tego pamiętać? Jesteście egoistami. My nigdy byśmy się nie zdecydowali jechać tak daleko.

Jeszcze go usypiasz? Jak długo zamierzać z nim spać? Taki duży a jeszcze go nosisz? Ja bym sobie na to nie pozwoliła, za bardzo cenię sobie swoją przestrzeń.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność. I choć zdaję sobie sprawę z tego, że często ludzie robią to bezrefleksyjnie, nie myśląc o konsekwencjach, to czasem aż mnie krew zalewa, kiedy słyszę kolejne „dobre rady” wcale o nie nie prosząc. Bardzo łatwo jest powiedzieć to, co się myśli. Trudniej jest poradzić sobie z negatywnymi skutkami takich słów.

Słowa mają ogromną moc

Ja wiem jedno: jeśli potrzebuję pomocy, rady, wyrażenia opinii, to o nią proszę. Podobnie w drugą stronę – jeśli widzę, że jakiś świeżo upieczony rodzic ma problem, to delikatnie oferuję pomoc, nie narzucam się, cierpliwie czekam na znak. Słowa mają ogromną moc – czasem przenoszą góry, innym razem ranią jak kamienie. Nigdy nie wiemy, kto jest po drugiej stronie, jakie ma doświadczenia i problemy, z którymi się mierzy.

Basieńko, bycie rodzicem to jednocześnie najpiękniejsze, ale też najtrudniejsze doświadczenie w naszym życiu. Dobrze jest, jak każda mama i każdy tata przeżywa go po swojemu. Nie ma gotowej recepty na bycie najlepszym rodzicem świata. Każdy z nas jest po prostu inny, tak jak nie ma dwóch identycznych dzieci z takimi samymi problemami. Wszyscy staramy się robić wszystko najlepiej jak umiemy, mając nadzieję bycia nie najlepszymi, ale wystarczająco dobrymi rodzicami.

Wspierajmy się zatem w tym, pomagajmy sobie nawzajem i zamiast przejmować się tym, co mówią inni, ufajmy swojej intuicji. Dzieciństwo naszych dzieci mija tak szybko, że nawet nie zdążymy się obejrzeć.

Kochana Basiu, czekamy!

Twoja (mam nadzieję) wystarczająco dobra Mama

*************************************

Dołącz do nas!

⇒ Zapraszamy do naszej grupy na Facebooku Aktywni Rodzice – co fajnego można robić z dziećmi, w której zarażamy energią do rodzinnego podróżowania i aktywnego spędzania czasu z dzieciakami. 

⇒ Będzie nam bardzo miło, jesli polubisz nasz profil Our Little Adventures na Facebooku i będziesz obserwować nas na Instagramie.

Bądźmy w kontakcie! 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.