Główna » Vaude Jolly Light – nosidełko turystyczne test i opinia

Vaude Jolly Light – nosidełko turystyczne test i opinia

by Mario

W naszym domu zagościło nosidełko turystyczne Vaude. Musimy jednak podkreślić, że dotychczas to nosidło ergonomiczne było naszym nieodzowny towarzyszem wszelakich podróży. Przy okazji naszego, już tradycyjnego wypadu w Bieszczady postanowiliśmy przetestować nowy gadżet

Są jednak miejsca, w których nosidło ergonomiczne można zastąpić czymś bardziej odpowiednim i potencjalnie wygodniejszym. Szczególnie, że nosidełko ergonomiczne noszone z przodu przy starszym dziecku ogranicza poważnie widoczność rodzica. Z kolei noszone z tyłu ogranicza dość mocno widoczność dziecka, a to im starsze tym staje się bardziej ciekawe otaczającego go świata. Mowa tutaj oczywiście o górskich eskapadach.

Nosidełko turystyczne – pierwsze chwile

Jakiś czas temu zaczęliśmy robić rozeznanie wśród nosidełek turystycznych łączących funkcję nosidła i plecaka. Takich, które pozwalały by nosić komfortowo dziecko oraz miały jeszcze miejsce na jakieś drobne rzeczy. Z pomocą ponownie przyszła nam jedna z naszych czytelniczek i wypożyczyła nam nosidło firmy Vaude, model Jolly Light. Nosidło obecnie już nie jest dostępne w sprzedaży na rynku, co jednak nie przeszkadzam nam je przetestować.

Vaude Jolly Light nasze pierwsze wrażenie

Nosidełko waży 2,65 kg i można nosić w nim dziecko maksymalnie ważące 20 kg. W standardzie od producenta dostajemy daszek przeciwsłoneczny, pokrowiec przeciwdeszczowy oraz matę do przewijania. Z wyposażenia, które wydaje się niezbędne należy wymienić również poduszkę pod brodę dziecka. Umożliwia ona w miarę komfortowe spanie podczas noszenia. Jeśli chcemy zwiększyć ten komfort możemy dokupić dodatkową, dopinaną poduszkę zagłówkową (ok. 100zł). Dziecko spać może również gdy nosidło stoi na ziemi. Możliwe jest to dzięki dodatkowej, ruchomej, duraluminiowej obręczy.

Tył nosidła turystycznego Vaude Jolly
Nosidło turystyczne widok z boku Vaude Jolly
Nosidło turystyczne widok z boku Vaude Jolly
Nosidło turystyczne widok z boku Vaude Jolly

Dobrze pomyślane rozwiązania Vaude

Z rzeczy praktycznych nosidło w pasach bocznych ma również miejsce na bidon dla dziecka. Przy warunkach w jakich przyszło nam je testować niespecjalnie wykorzystywaliśmy to miejsce na picie dla Mani, ale jesteśmy w stanie uwierzyć, że podczas upalnych dni jest ono bardzo przydatne. Warunki nie pozwoliły nam również na przetestowanie noszenia Mani w letnim ubraniu. Wydaje się, że paski łączące pasy boczne z siedziskiem przy krótkich spodniach mogłyby się dość wyraźnie odznaczyć na nóżkach dziecka.

Dla noszącego, poza zestawem oczywistych udogodnień takich jak regulowana wysokość pasów, czy pas biodrowy z małym schowkiem, dostajemy również siatkę oddzielająca nas od właściwego plecaka. Dzięki temu zapewniamy sobie dużo lepszy przepływ powietrza i wentylację ciała.

Miejsce na bidon w plecaku Vaude Jolly Light
Miejsce na bidon
Poduszka do spania w nosidełku turystycznym Vaude
Dodatkowa poduszka do komfortowego spania dziecka w nosidełku

Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas przestrzeń ładunkowa plecaka pod siedziskiem. Sądziłem, że zmieści ona niewiele przedmiotów, szczególnie, że mieści się w niej również cały dodatkowy osprzęt plecaka. Ostatecznie był tam aparat, drugi obiektyw i półtoralitrowa butelka z wodą i jeszcze była przestrzeń do zagospodarowania. Oczywiście przez ten ładunek nosidło na starcie było cięższe o jakieś 4 kg., co później dało mi się odczuć podczas wspinaczki.

Dodatkowa kieszeń w nosidle turystycznym Vaude
Główna kieszeń w nosidle turystycznym Vaude
Główna kieszeń w nosidle turystycznym Vaude
Przestrzeń ładunkowa jest na prawdę pojemna

Nosidełko turystyczne w praktyce

Początkowo mieliśmy duży problem z regulacją siedziska. Mania siedziała tak, że była powyżej mojej głowy, co ze względów bezpieczeństwa nie jest to zalecana pozycja. Dodatkowo też nie miała szansy zasnąć ponieważ poduszkę miała na wysokości klatki piersiowej. Skłoniło to nas do pokombinowania przy regulacji siedziska. Jest ono dość dobrze ukryte i nieoczywiste. W sensie zapięcie jest podobne do tego jakie używa się w łyżwach lub rolkach, czyli plastikowy pasek z ząbkami zwalniany metalową zapadką. Pozwala ono na opuszczenie dziecka bez jego wyjmowania, czy nawet zdejmowania plecaka. Niestety nie ma szans zrobić tej operacji w drugą stronę, tj. podnieść siedziska z dzieckiem w środku. Regulowane są też pasy bezpieczeństwa, które zapinają się z przodu malucha w bardzo łatwy sposób. Z wypięciem pasów miewałem już jednak problemy ponieważ trzeba to robić po omacku, ponieważ Mania opierała się o nie brzuchem.

Większego problemu nie odnotowałem również przy zakładaniu plecaka na plecy. Rączka zamontowana na „plecach” ułatwia zarówno zdejmowanie jak i zakładanie plecaka z dzieckiem w środku. Muszę się jednak przyznać, że pierwsze kilka prób założenia owocowało w moją nadmierną ostrożność. Miałem po prostu wrażenie, że Mania zaraz mi wypadnie z plecaka.

Mario wędrujący z Mania w nosidle turystycznym w Bieszczadach
Widać, że Mania jest źle usadzona-pamiętajcie o strzemionach na nóżki
Dziecko śpiące w nosidełku turstycznym Vaude Jolly Light
Dziecko śpiące w nosidełku turstycznym Vaude Jolly Light
Dziecko śpiące w nosidełku turstycznym Vaude Jolly Light

Wady Vaude Jolly Light

W sumie spędziłem z Mańką na plecach w Vaude około 15 godzin, wchodząc momentami pod strome podejścia. Za każdym razem gdy zdejmowałem plecak czułem, że moje ramiona płoną. Dosłownie czułem dokładnie miejsca, w których przebiegały paski. Jak dla mnie są one po prostu za cienkie i przy zaledwie 10 kg Mani wrzynają się ciało. Ciężko mi sobie wyobrazić jak miałbym nosić dziecko, które waży dwa razy więcej. Na ból, ale tylko chwilowo, podczas noszenia pomaga regulacja zapięcia na wysokości piersi. Jest to dla mnie duża wada tego plecaka, oczekiwałem zdecydowanie większego komfortu noszenia.

Z wad należy również wymienić, że mimo ściągnięcia bocznych pasów podtrzymujących Manię ta non stop była przechylona w jedną stronę. Po prostu chciała widzieć, to co jest przed nami, a jej dość filigranowa budowa spokojnie pozwalała na takie ruchy. Jak spała, też nie wyglądało to zbyt dobrze.

Nasza opinia o Vaude Jolly Light

Podsumowując jeśli dużo więcej podróżujecie samochodem (miejsce jakie zajmuje plecak) lub lubicie górskie wycieczki to musicie się koniecznie zaprzyjaźnić z nosidełkiem turystycznym. Wydaje się jednak, że jeśli robicie to sporadycznie to warto pomyśleć o wypożyczeniu sobie takiego nosidła na okazjonalne wypady. Wystarczy sobie przeliczyć ile wypożyczeń będziecie mieć za cenę 600 zł jakie trzeba było zostawić za Vaude.

Podczas naszych poszukiwań plecaka turystycznego z nosidłem na profilu FB wywiązała się dyskusja dotycząca zasadności kupna takiego nosidła oraz przewagi nosideł ergonomicznych nad rozwiązaniami ze stelażem. Po naszym teście i my wrobiliśmy sobie opinie na ten temat :-).

Przede wszystkim plecak z nosidłem jest idealnym rozwiązaniem gdy podróżujemy samochodem i niespecjalnie dbamy o rozmiar i ciężar przewożonych rzeczy. Pamiętajcie, że zdecydowana większość tanich linii uznaje taki plecak jako dodatkowy bagaż, za który trzeba dopłacić. Dodatkowo przestrzeń pod siedziskiem ogranicza nam liczbę bagażów podręcznych, co jest dużą zaletą. W zasadzie przy dwójce podróżujących rodziców tylko jedna osoba jest zmuszona nosić plecak.


DOŁĄCZ DO NAS

Matka z trójką dzieci siedzi na ziemi w lesie w Puszczy Zielonej
Jasio na hulajnodze Scoot

Będzie nam super miło, jeśli polubisz nasz profil na Facebooku.

Z góry wielkie dzięki za zaobserwowanie nas na Instagramie!

Zapraszamy też do naszej grupy na Facebooku Aktywni Rodzice – co fajnego można robić z dziećmi. Zarażamy w niej energią do rodzinnego podróżowania i aktywnego spędzania czasu z dzieciakami.

A może marzysz o podróżach ale nie wiesz od czego zacząć? Wejdź na nasz księżyc – moonandback.pl. Zabierzemy Cię w podróż życia! #robniemozliwe

Inne wpisy

8 komentarzy

DzieciakiNaPoklad 5 listopada, 2015 - 11:46

Kurcze a u nas sprawdza się rewelacyjnie i to już z drugim dzieckiem, a to ja głównie noszą małą i nosiłam starszego syna, a należę do tych drobniejszych 🙂 W Bondolino natomiast mała wcale nie chce siedzieć. Wydaje mi się, że musicie się oboje do niego przyzwyczaić i może coś jeszcze pokombinować w ustawieniach, wg mnie Mania troszkę za nisko siedziała tak Oliwia wędrowała po Tatrach:https://www.facebook.com/Goryzdzieckiem/photos/ms.c.eJw9zNkJADEMA9GOFsuX5P4b24SAfx~;MAJVCK4CZFj5c4BBZ3vReENVm5Qv~_QAv5kliYM41QXShj5AGmoX6cChgW.bps.a.515085815172789.134972.414311095250262/1154879714526726/?type=3&theater

Reply
Our little adventures 5 listopada, 2015 - 12:57

A jak długo nosiliście, w sensie czasu spędzonego w plecaku. U mnie przez 2 pierwsze godziny było generalnie ok. Masz rację, że jest za nisko, ponieważ opuściliśmy ją za mocno jak już spała (bo była za wysoko), ale podnieść ją już się nie dało, bez jej wyjmowania.

Reply
DzieciakiNaPoklad 5 listopada, 2015 - 17:24

No zdarzało się że w ciągu dnia ok 6-7 godzin ale z przerwami na rozprostowanie tak co 2 godzinki

Reply
Kajtostany 5 listopada, 2015 - 08:23

My chodzimy z Deuterem – Kid comfort II i jesteśmy bardzo zadowoleni. Co prawda nigdy nie używaliśmy nosidła ergonomicznego, tylko chusty, więc nie mamy porównania. Ale generalnie system nośny przy większym ciężarze ma ogromne znaczenie, a system Deutera naprawdę daje radę. A teraz próbujemy system trekkingowy do przyczepki rowerowej i to jest dopiero czad, tylko jednak droga jest pewnym ograniczeniem, bo w Tatry można sobie z tym pochodzić jedynie do schronisk i to nie wszystkich…

Reply
Our little adventures 5 listopada, 2015 - 15:07

No właśnie czas dorwać kogoś kto nam pożyczy Deutera bo słyszeliśmy o nim dużo, dużo dobrego.

Reply
Karolina Ponikowska 5 listopada, 2015 - 08:19

My chodziliśmy w tym roku po górach z nosidłem Vaude (ale troszeczkę innym modelem) i u nas się sprawdziło 🙂 Plusów było więcej niż minusów 🙂

Reply
Our little adventures 5 listopada, 2015 - 08:22

Dla mnie jest jeden minus, który niweluje wszystkie plusy. Komfort noszenia, szczególnie długiego noszenia.

Reply
Karolina Ponikowska 5 listopada, 2015 - 08:26

Dlatego każdy Tata powinien dopasować nosidło pod siebie 🙂 Krystian mierzył inne nosidła i w tamtych było mu niewygodnie. Myślę, że przed zakupem warto nosidło wypożyczyć i przetestować. W końcu musi być wygodnie i Tacie i dziecku 🙂 Jestem ciekawa czy w wakacje nasz Ignacy da się jeszcze wsadzić w nosidło i czy Krystian da radę go nosić 😉

Reply

Zostaw odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.