Główna » Tel Awiw – atrakcje dla dzieci

Tel Awiw – atrakcje dla dzieci

by Mario

Nasza przygoda z Tel Awiwem rozpoczęła się dość nieszczęśliwie. Przed nami jednak nowy dzień w stolicy Izraela.

Przygotowując się do wyjazdu, znaleźliśmy informację, że w Tele-Awiwie jest zoo/safari ze zwierzętami „wolno” żyjącymi na dużej przestrzeni. Punkt obowiązkowy i priorytetowy – Mania jest zakochana w żyrafach i lwach.

Mieszkanie Ammona opuściliśmy tuż po 9.00. Osobliwa to postać, najłatwiej opisać go chyba słowami „yeahh… whatever” :-).  Trzeba jednak przyznać, że mieszkanie znajduje się w świetnym punkcie komunikacyjnym. Zoo leży na obrzeżach miasta i dojazd zajął nam około 40 min. Nie zaskoczyła nas cena jednorazowego biletu (bez przesiadki) – 6,9 zł. Przez to też dużo chodziliśmy, zamiast np. podjechać trzy przystanki autobusem. W ogóle można napisać, że ceny w Tel-Awiwie zaskakują.

Zoo, safari w Tel-Awiwie

Wracając jednak do safari. Warunkiem wejścia do niego jest posiadanie auta, ponieważ średnio bezpieczne jest przechodzenie obok lwa przynajmniej bez minimalnej ochrony w postaci blachy samochodu.

Można jednak skorzystać z opcji transportu na miejscu – po dopłaceniu 7 zł za osobę, obsługa zoo przewozi busikiem przez teren safari, zostawia przy normalnym zoo, następnie odbiera odstawia przy wyjściu. My skorzystaliśmy z tej opcji i niestety żałowaliśmy, że nie mieliśmy swojego samochodu. Miło jest, gdy można samemu zdecydować o ilości i długości postojów, a zebra czy żyrafa zagląda przez otwarte okno samochodu. Nasz bus zatrzymywał się niestety tylko na wyraźne kilkukrotnie powtarzane prośby.

Marianka w nosidle, w tle widoczne żyrafy z zoo w Tel-Awiwie

We właściwym zoo jest równie ciekawie. Mani szczególnie przypadła do gustu zagroda dla dzieci. Jak jest okazja podejść blisko jakiegokolwiek zwierzaka i pogłaskać np. owce albo kozła, to na 100% musi tam być Mania. W zagrodzie czekała nas jeszcze jedna niespodzianka – LAMA :-). W całej tej euforii tata dziecka zapomniał o pierwszej zasadzie w kontaktach z lamami – lamy plują :-). Trzymając Mańkę na rękach tak, żeby mogła pogłaskać zwierzaka, lama odwróciła się nagle w nasza stronę, popatrzyła z niezadowoleniem i po chwili opluła nas oboje właśnie przeżuwaną kapustą.

Tel-Awiw – zwiedzanie Jaffy

Karolina siedzi na plaży w Tel-Awiwie i je shoramę
Pit stop w drodze do Jaffy

Następnym celem była Jaffa, niegdyś prężnie działające miasto i port, dziś jedna z dzielnic Tel-Awiwu. Najładniejszą droga do Jaffy wiedzie przez nadmorską promenadę. Mania już tam postanowiła uciąć sobie drzemkę, wyczerpana emocjami związanymi z zoo. Przebudziła się dopiero, jak siedzieliśmy na plaży i zajadaliśmy się falafelem i szoarmą.

siedzący na krzesłach ojciec a na jego brzuchu leży śpiące dziecko

Jaffa to miejsce magiczne, zachwyca praktycznie wszystkim. Miło jest się zgubić w wąskich, brukowanych uliczkach, poszperać w małych sklepikach z rękodziełem, czy popatrzeć ze wzgórza na Tel-Awiw. My już mieliśmy jednak w głowach powrót do mieszkania Ammona po nasze rzeczy, a następnie podróż do Jerozolimy, do absolutnie kultowego hostelu Abraham.

Widok na Jaffę
Widok na Jaffę
Widok na wybrzeże Tel-Awiwu
i w drugą stronę na plaże w Tel-Awiwie
wąska i kręta uliczka Jaffy

Z Tel-Awiwu do Jerozolimy

Do Jerozolimy dotarliśmy około 19. Pierwszą rzeczą, jaka nas uderzyła, była nagła zmiana pogody w Jerozolimie. Temperatura, która była wyraźnie niższa niż w Tel-Awiwie. Na szczęście do hostelu mieliśmy 10 minut na piechotę. Pierwsza rzecz, która z kolei uderza w Abrahamie to jego „żywiołowosć”, przekonacie się jak go odwiedzicie i wejdziecie na wspólne pierwsze piętro, do ogromnej jadalnio-świetlicy. W każdym zakątku siedzi mnóstwo uśmiechniętych ludzi, którzy albo coś jedzą, albo grają w gry, pracują przy komputerze albo wspólnie muzykują. Mania mimo naszego i jej zmęczenia, jak tylko zobaczyła poduchy leżące na ziemi od razu dobiegła i zaczęła się na nie rzucać. Chwilę później siedziała już w hamaku i krzyczała „mama huśtu”. Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda hostel marzeń, to musicie odwiedzić Jerozolimę :-).


DOŁĄCZ DO NAS

Matka z trójką dzieci siedzi na ziemi w lesie w Puszczy Zielonej
Jasio na hulajnodze Scoot

Będzie nam super miło, jeśli polubisz nasz profil na Facebooku.

Z góry wielkie dzięki za zaobserwowanie nas na Instagramie!

Zapraszamy też do naszej grupy na Facebooku Aktywni Rodzice – co fajnego można robić z dziećmi. Zarażamy w niej energią do rodzinnego podróżowania i aktywnego spędzania czasu z dzieciakami.

A może marzysz o podróżach ale nie wiesz od czego zacząć? Wejdź na nasz księżyc – moonandback.pl. Zabierzemy Cię w podróż życia! #robniemozliwe

Inne wpisy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.